Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Ireneusz Mazur: Jest to sygnał ostrzegawczy

Ireneusz Mazur: Jest to sygnał ostrzegawczy

fot. Katarzyna Antczak

– Trafiliśmy źle w losowaniu, ale nie możemy za każdym razem liczyć na szczęście. Musimy również mieć świadomość, że aby znaleźć się w turnieju finałowym, trzeba pokonać najmocniejszych rywali, a przynajmniej jakąś grupę mocnych drużyn – powiedział Ireneusz Mazur po odpadnięciu polskich zespołów z Ligi Mistrzów.

W tym sezonie polskie drużyny nie podbiły europejskich parkietów. Ich udział w Lidze Mistrzów zakończył się na I rundzie play-off. ZAKSA musiała uznać wyższość Biełogorie Biełgorod, a PGE Skra i Asseco Resovia nie sprostały przeciwnikom z Serie A. – Liczyłem na to, że minimum jedna polska drużyna przejdzie I rundę play-off. Nie było jednak większego zaskoczenia, ponieważ trafiły one na bardzo mocnych rywali. Trzeba było liczyć się z tym, że mogą to być trudne przeprawy dla naszych zespołów. Jest odczuwalny niedosyt, ale myślę, że nie możemy rozdzierać szat, bo przegraliśmy z rywalami z najwyższej półki, którzy obecnie są o ułamek lepsi od naszych drużyn – powiedział Ireneusz Mazur.



Mimo że tylko Skra odniosła w fazie pucharowej jedno zwycięstwo, to wydaje się, że najbliżej wywalczenia awansu do kolejnej rundy byli podopieczni Andrzeja Kowala, którzy zarówno we własnej hali, jak i we Włoszech mogli ograć Azimut Modena. – Resovia rozegrała najlepsze mecze w rozgrywkach Ligi Mistrzów w tym sezonie. Chyba była najbliżej awansu do kolejnej rundy, chociaż przegrała oba mecze. Ale u siebie przecież prowadziła już 2:1, a mimo że przegrała w rewanżu 1:3, to była równie blisko albo jeszcze bliżej odniesienia zwycięstwa – podkreślił były selekcjoner reprezentacji Polski, który liczył też na dobry występ mistrza Polski i konfrontację w kolejnej rundzie z Zenitem Kazań. – Kontuzja kluczowego gracza ZAKSY na pewno miała wpływ na dyspozycję kędzierzyńskiego zespołu, bo w meczach z Biełogorie kluczowe znaczenie odgrywały detale i szczegóły. Pojedyncze akcje zadecydowały o tym, że to rosyjska drużyna okazała się lepsza – dodał Mazur.

W poprzednich latach polskie zespoły wiodły kluczowe role w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Wielokrotnie grały w turniejach finałowych, wywalczając sobie w nich udział nie tylko jako gospodarz, ale ZAKSA, Resovia czy Jastrzębski Węgiel także w sportowej rywalizacji potrafiły dojść do walki o medale. Obecny sezon jest jednym ze słabszych w wykonaniu przedstawicieli PlusLigi. Wprawdzie trzy nasze drużyny wyszły z grupy, ale żadna nie awansowała nawet do II rundy play-off. – Jeśli z trzech zespołów żaden nie awansuje do dalszej fazy, to nie jest to przypadek. Trafiliśmy źle w losowaniu, ale nie możemy za każdym razem liczyć na szczęście. Musimy również mieć świadomość, że aby znaleźć się w turnieju finałowym, trzeba pokonać najmocniejszych rywali, a przynajmniej jakąś grupę mocnych drużyn – ocenił Mazur, który zwrócił uwagę na to, że tylko ZAKSA w tym sezonie ograła mocnego przeciwnika. – Z całym szacunkiem dla Skry i Resovii, ale w grupach nie pokonały one znaczących przeciwników. Jedynie kędzierzynianie ograli Dinamo Moskwa. Widać więc, że jesteśmy troszeczkę dalej od czołówki niż w poprzednich sezonach, ale nie wiem, czy będzie trwała tendencja odjazdu. Obecnie czołówka jest na tyle daleko od nas, że nie byliśmy w stanie się w niej znaleźć – dodał ekspert Polsatu Sport.

Skoro budżety polskich klubów znacząco się nie zmieniły, a w tym sezonie w większości nie były one w stanie ograć mocnych rywali z Włoch czy Rosji, więc trzeba wyciągnąć wnioski z tej sytuacji. Może problem tkwił w systemie rozgrywek PlusLigi, może w nieodpowiednim doborze personalnym w poszczególnych klubach, a może w kwestiach losowych. To wszystko będą musieli przeanalizować włodarze ZAKSY, Asseco Resovii i PGE Skry. – Jest to sygnał ostrzegawczy zarówno dla ludzi, którzy budują drużyny, jak również dla samych zespołów, że nie możemy ciągle liczyć na szczęście. Być może jego pokłady zostały na razie wyczerpane. Teraz jest czas, żeby wygrywać z najsilniejszymi, udowadniając sobie, że możemy być w czołówce. To jest czas na maksymalną mobilizację i koncentrację. Czas na pomyłki już minął. Przestrzeń na błędy jest minimalna, w związku z tym ruchy poszczególnych klubów muszą być trafne już w kontekście kolejnego sezonu. Musimy kreatywnie ocenić występy w Lidze Mistrzów i przygotować się do następnych rozgrywek, eliminując błędy, które zostały popełnione w tym sezonie – zakończył Mazur.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-03-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved