Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Ireneusz Mazur: Intuicja podpowiada mi, że…

Ireneusz Mazur: Intuicja podpowiada mi, że…

fot. Katarzyna Antczak

– Trzeba dokonać dogłębnej analizy i przeprowadzić wiele rozmów. Dopiero później podjąć decyzje odnośnie przyszłości kadry. Najbliższy okres będzie szalenie ważny, tym bardziej, że w Polsce będą rozgrywane mistrzostwa Europy. Najbliższy czas może zadecydować o poziomie siatkówki w Polsce – mówi Ireneusz Mazur, były selekcjoner reprezentacji Polski, która odpadła w ćwierćfinale igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro.

Przed igrzyskami olimpijskimi apetyty na medal były bardzo duże. Sami zawodnicy mierzyli nawet w złoto, tymczasem skończyło się tak jak na kilku poprzednich imprezach tej kategorii. Ćwierćfinałowa klątwa wciąż wisi nad polskimi siatkarzami…



Ireneusz Mazur: Nie traktujmy tego jako klątwy. Nie ma żadnych nadprzyrodzonych mocy, które nie pozwalają nam zdobyć medalu. Wynika to z przygotowania do turnieju. Jeśli drużyna ma dobrą formę sportową, to wówczas różne historie nie odgrywają roli. Wydawało mi się, że skok jakościowy, który miał miejsce pomiędzy Ligą Światową a pierwszą fazą igrzysk olimpijskich, pomoże nam osiągnąć sukces. Jednak mecz z Amerykanami wyraźnie zweryfikował nasze aspiracje. Widać było, że to nie był dobry dzień naszej drużyny.

Zawodnicy żałowali szczególnie porażki w drugim secie. Teraz to trochę gdybanie, ale czy pana zdaniem po wygranej w drugim secie ten mecz mógłby się zupełnie inaczej potoczyć?

– Faktycznie, obecnie jest to tylko gdybanie, ale warto zauważyć, że nie był to odosobniony przypadek. Było więcej sytuacji, w których nasza drużyna traciła wypracowaną przewagę. Można żałować, że nie potrafiliśmy wyeliminować tej przypadłości, która coraz częściej nam się zdarzała. Ale przyznaję, że wygranie drugiego seta mogłoby zmienić losy tego spotkania. Nie twierdzę, że udałoby się je wygrać, lecz wiemy doskonale, że narzucenie własnego stylu gry Amerykanom i zburzenie ich pewności siebie niewątpliwie ułatwiłoby naszym zawodnikom zadanie. Poza tym w naszej drużynie mogłaby pojawić się jeszcze większa determinacja. Tak się jednak nie stało. Dlatego utratę wypracowanej przewagi trzeba włączyć do głównych błędów, które towarzyszyły naszej grze.

Nie mieliśmy też szczęścia w losowaniu…

– Teoretycznie tak, ale Rosjanie, którzy z nami wygrali w grupie, też nic szczególnego nie zwojowali na tych igrzyskach olimpijskich. Grali zdecydowanie lepiej w meczu o brązowy medal, ale i tak nie zdołali pokonać przeciwników. Na pewno łatwiejsze losowanie byłoby dla nas zbawieniem, bo przekroczylibyśmy granicę ćwierćfinału, której nie potrafimy przekroczyć od kilku igrzysk. Nie trafiliśmy jednak tak, jak chcieliśmy. Możliwość wylosowania Kanady mieliśmy zarówno my, ale mieli również Rosjanie. Szczęście było po ich stronie.

Często mówi się, że siatkarze są tak dobrze przygotowani, jak prezentują się w zagrywce. W tym elemencie w trakcie całego turnieju Polacy popełnili mnóstwo błędów. Czy zatem można pokusić się o wysunięcie tezy, że jednak forma nie była optymalna?

– Zagrywka w dużym stopniu zależy od przygotowań, ale umiejętności w niej siatkarze czerpią w trakcie początkowego szkolenia. Niestety, brakuje nam regularności w tym elemencie, szczególnie w zagrywce z wyskoku. Naszym zawodnikom trudno jest utrzymać jej dużą skalę trudności, a jednocześnie nie popełniać błędów. Od momentu nieobecności w kadrze Mariusza Wlazłego, który popisywał się seriami trudnych zagrywek, rzadko zdarza się, aby jakiś zawodnik popisał się wybitną serią serwisów, ale to wynika z wielu czynników. Bez wątpienia zagrywka nie była w igrzyskach olimpijskich naszym atutem, który pozwoliłby narzucać swój styl gry przeciwnikom i wygrywać. Były momenty dobrej gry w tym elemencie, co świadczy o tym, że w zawodnikach tkwi duży potencjał, ale brakowało stabilności. Szczególnie w meczu z Amerykanami, w którym warunkiem do sukcesu była właśnie trudna i regularna zagrywka.

Powtarza się pewien schemat, zgodnie z którym po zmianie trenera są sukcesy, a im dalej w las, tym coraz bardziej zaczyna ich brakować. Z czego może to wynikać?

– Gdyby udało się określić przyczyny tego stanu rzeczy, to już dawno ją by wyeliminowano. Niemniej jednak faktem jest, że dopóki nie było trenerów zagranicznych, to brak sukcesów media i kibice przypisywali polskim trenerom. Jednak czterech kolejnych trenerów zagranicznych wpisało się w pewną prawidłowość. Ci szkoleniowcy wygrywali w pierwszym, drugim roku pracy z kadrą, po czym następował wyraźny regres. Tyle wiemy, ale niczego to nie wyjaśnia. Nie udaje się tego uniknąć. Pewnie każdy ma jakieś wewnętrzne przemyślenia mniej lub bardziej nadające się do medialnej publikacji.

Czyli pana zdaniem praca trenera Antigi powinna być kontynuowana czy na ławce trenerskiej powinna pojawić się świeża krew?

– Nie jestem gotowy do takiego wyrokowania. Jest to zbyt ważna decyzja. Trzeba dokonać dogłębnej analizy i przeprowadzić wiele rozmów. Dopiero później podjąć decyzje odnośnie przyszłości kadry. Najbliższy okres będzie szalenie ważny, tym bardziej, że w Polsce będą rozgrywane mistrzostwa Europy. Najbliższy czas może zadecydować o poziomie siatkówki w Polsce. Nie chciałbym wygłaszać alarmistycznych mów, ale wiem, o czym mówię. W siatkówce jestem od dawna i intuicja podpowiada mi, że przed nami bardzo ważny mecz dla dalszej egzystencji naszej dyscypliny. To nie jest czas na podejmowanie pochopnych decyzji. Bardzo chciałbym usłyszeć, jakie są refleksje po igrzyskach olimpijskich, tym bardziej, że dla nas nie była to jakaś kolejna impreza. Była ona dużo ważniejsza niż mistrzostwa świata.

To na koniec zapytam jeszcze o fenomen Brazylii. Od lat jest ona w czołówce. Po drodze przytrafiają jej się porażki, ale wygrywa najważniejsze mecze. Tego chyba najbardziej brakuje polskiej reprezentacji?

– Właśnie przykład Brazylii pokazuje, jak trudno jest odnieść sukces na igrzyskach olimpijskich. Przez wiele lat była ona zjawiskową drużyną, którą bardzo trudno było ograć. Mimo tego tak ciężko musiała zapracować na ten sukces. To tylko potwierdza, że nie ma jednego patentu na zwycięstwo. Brazylia jest wzorem od wielu lat. Przykładem, że można ciężką pracą, ogromną determinacją i po wielkich wybojach wygrać igrzyska olimpijskie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Igrzyska Olimpijskie, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-08-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved