Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > I liga K: Kaliszanki nadal niepokonane

I liga K: Kaliszanki nadal niepokonane

fot. MKS Kalisz

Po  stojącym na niezłym poziomie meczu siatkarki KŚ AZS Gliwice musiały uznać wyższość prowadzącej w tabeli drużyny Energi MKS-u Kalisz, ulegając 1:3. Zdecydowanym faworytem tego meczu był zespół z Kalisza, który w tym sezonie nie przegrał jeszcze meczu. Co więcej podopieczne Mariusza Wiktorowicza w tej kampanii straciły tylko cztery sety. Gospodynie chciały jednak spróbować przynajmniej zamazać w pamięci swojej i kibiców nieudany mecz z SMS-em Szczyrk.

Pierwszy punkt w tym meczu zdobyły gliwiczanki po nieudanym ataku rywalek. Kaliszanki natychmiast jednak wyrównały. Za chwilę Szapował uderzyła ze środka i było 3:2 dla AZS-u. Kolejne dwa punkty zdobyły przyjezdne, ale potem nastąpił prawdziwy popis skuteczności gospodyń. Po efektownej i szalonej wymianie akademiczki wyszły na prowadzenie 10:6 i wtedy trener gości poprosił o czas. Zrobił to w odpowiednim momencie, bo jego podopieczne zdołały odrobić dwa punkty, ale piękne uderzenie Trach ze skrzydła po przekątnej przerwało zapędy kaliszanek. Po błędzie w ataku znów miejscowe odskoczyły na cztery punkty. Ponownie rywalkom udało się zmniejszyć stratę do dwóch oczek, ale gdy na zagrywce stanęła Kukulska, gliwiczanki znów zaczęły uciekać. Przy stanie 17:13 trener gości wykorzystał drugą przerwę, a po wznowieniu gry kapitalnym uderzeniem z linii 3 metrów pod koniec boiska popisała się Grzechnik, a za moment po kiwce Trach było już 20:13 dla AZS-u. Piłkę setową gliwiczanki dostały po ataku w aut, a za moment gospodynie skończyły uderzeniem po przekątnej (25:16).

Po tak efektownie wygranym secie wydawało się, że akademiczki są w stanie pokonać faworytki z Kalisza. Zdawał się potwierdzać to drugi set, w którym to gospodynie szybko objęły prowadzenie 4:1, ale potem przyjezdne mozolnie zaczęły odrabiać straty i w końcu wyszły na prowadzenie różnicą nawet trzech oczek. Przy stanie 11:14 najpierw zawodniczka MKS-u zepsuła zagrywkę, a potem akademiczki dwoma kapitalnym akcjami doprowadziły do remisu. Wtedy trener gości przerwał grę. Pomogło, bo to kaliszanki zdobyły dwa kolejne punkty. Gliwiczanki nie poddały się, jeszcze podjęły walkę. Przyjezdne złapały jednak wiatr w żagle, bo potem wychodziło im już wszystko: atak, blok, zagrywka. Przy stanie 17:21 Wojciech Czapla przerwał grę. Przełożyło się to na dwa punkty dla AZS-u i wtedy zareagował trener drużyny z Kalisza. Atak przy linii dał przyjezdnym piłkę setową, a zaraz potem po asie serwisowym MKS wygrał tę partię 21:25.



Początek trzeciej partii należał do przyjezdnych. Kaliszanki objęły prowadzenie 2:0 i mogło się wydawać, że nic nie będzie już w stanie zatrzymać liderek. Tymczasem po ataku Grzechnik gliwiczanki wyszły na prowadzenie 3:2, a potem jeszcze gospodynie dołożyły dwa punkty i już na początku trener gości zarządził przerwę techniczną. Jego rady po raz kolejny okazały się skuteczne. Po tym jak Brzoska trafiła w siatkę przy próbie ataku, na tablicy pojawił się remis 6:6. Mecz się wyrównał i potem grano punkt za punkt, ale w końcu kaliszanki odskoczyły na trzy oczka (16:19). W tym momencie Wojciech Czapla zdecydował się przerwać grę, ale to kaliszanki zdobyły 20 punkt. Jeszcze Brzoska atakiem ze środka na chwilę przywróciła nadzieję na przełamanie w tym secie. Zabrakło jednak akademiczkom skutecznej obrony. As serwisowy dał przyjezdnym 24 punkt. Atak obok bloku zakończył tego seta wynikiem 18:25.

Czwarty set zaczął się od prowadzenia kaliszanek. Natychmiast wyrównała atakiem ze środka Szapował, ale kolejne cztery punkty z rzędu zdobyły przyjezdne i Wojciech Czapla musiał zareagować, przerywając grę. Nie pomogło, za chwilę kaliszanki prowadziły już 8:1 i ponownie trener AZS-u poprosił o czas. Potem udało się zdobyć drugi punkt, ale wydawało się, że mecz ten już jest przegrany. Gliwiczanki jednak jeszcze zerwały się do ataku i doprowadziły do stanu 8:11. Dla odmiany trener gości przerwał grę. Po raz kolejny uwagi te okazały się skuteczne. Jego podopieczne odskoczyły na sześć punktów (13:19). Wtedy nastąpił pościg gospodyń i po raz kolejny Mariusz Wiktorowicz poprosił o czas. Zaraz po przerwie przyjezdne zdobyły 20 punkt. Po złym przyjęciu rywalki miały piłkę meczową. Jeszcze Szapował obroniła meczbola, ale zaraz potem została zablokowana i siatkarki MKS-u wygrały tego seta 25:18, a cały mecz 3:1.

Nie można powiedzieć, że któryś element szwankował w tym pierwszym secie. Po prostu nie zdążyliśmy się jeszcze dobrze rozpakować po podróży. We znaki dała nam się kilkugodzinna droga do Gliwic i związane z tym zmęczenie. Cieszy nas kolejne zwycięstwo i kolejny komplet punktów. Mimo drobnych problemów na początku najważniejsze jest to, że mamy trzy punkty. Każda zawodniczka dołożyła cegiełkę do tej wygranej – podkreśla Daniel Przybylski, drugi trener ekipy z Kalisza.

KŚ AZS PŚ Gliwice – Energa MKS Kalisz 1:3
(25:16, 21:25, 18:25, 18:25)

Składy zespołów: 
AZS Gliwice: Szczygieł, Trach, Kukulska, Brzoska, Grzechnik, Szapował, Jagodzińska (libero) oraz Drożdzińska, Kęsik, Piątek, Sokolińska, Myjak i Ulumbelashvili
Energa MKS: Wawrzyniak, Dybek, Janicka, Łukasiewicz, Sroka, Isailović, Bulbak (libero) oraz Głowiak (libero), Raczyńska, Kucharska, Widera, Andrzejczak i Drewniak

Zobacz również: 
Wyniki i tabela I ligi kobiet

 

źródło: azs.gliwice.pl, faktykaliskie.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-11-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved