Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Helene Rousseaux: Początki zawsze są trudne

Helene Rousseaux: Początki zawsze są trudne

fot. Sylwia Lis

– Początki są zawsze trudne, zwłaszcza jak występuje się w roli faworyta i ma się na sobie tę dodatkową presję, że trzeba wygrać. To, że jest się postrzeganym jako lepsza drużyna, wcale nie oznacza jeszcze zwycięstwa, bo trzeba swoją wyższość pokazać na boisku – powiedziała przyjmująca Developresu SkyRes Rzeszów, Helene Rousseaux.

Siatkarki Developresu SkyRes Rzeszów mają za sobą udany początek sezonu. Wprawdzie na inaugurację zmagań w Lidze Siatkówki Kobiet trochę męczyły się z Pałacem Bydgoszcz, ale następnie dwukrotnie pokonały Hapoel Kfar Saba i awansowały do trzeciej rundy kwalifikacji do fazy grupowej Ligi Mistrzyń. – To był dopiero nasz pierwszy mecz o punkty, a początki są zawsze trudne, zwłaszcza jak występuje się w roli faworyta i ma się na sobie tę dodatkową presję, że trzeba wygrać. To, że jest się postrzeganym jako lepsza drużyna, wcale nie oznacza jeszcze zwycięstwa, bo trzeba swoją wyższość pokazać na boisku. Dla mnie to jest normalne i na pewno będziemy miały jeszcze wiele takich momentów w sezonie, ale nasze przygotowanie będzie coraz lepsze. Na razie liczy się to, że wygrałyśmy i oby tak dalej – powiedziała belgijska przyjmująca, Helene Rousseaux, która w pierwszych spotkaniach była jedną z najjaśniejszych postaci w podkarpackiej ekipie. Jednak w rewanżu z mistrzem Izraela nie zagrała już całego pojedynku, a powodem tego było jej oszczędzanie przed kolejnymi meczami, a dokładniej jej kolana. – Trochę odczuwam skutki naszej dalekiej podróży do Izraela. Muszę uważać na kolano, dlatego w rewanżu w Rzeszowie rozegrałam dwa sety, które wystarczały nam do awansu, a później trener dał mi odpocząć. Przez następne dni będziemy starali się doprowadzić moje kolano do lepszej kondycji. Poza tym czuję się bardzo dobrze i mam siłę. Widać, że wykonaliśmy z trenerami kawał ciężkiej pracy przed sezonem i dzięki temu mogę grać tak, jak gram – dodała doświadczona zawodniczka.



Podopieczne Lorenzo Micellego wykonały pierwszy krok w walce w europejskich pucharach, ale ich celem jest awans do fazy grupowej Ligi Mistrzyń. Aby tak się stało, muszą pokonać jeszcze jedną przeszkodę, a będzie nią mistrz Słowenii – Nova KBM Branik Maribor. Na razie rzeszowianki jeszcze nie znają mocnych i słabych punktów następnego rywala, ale zapewniają, że odpowiednio przygotują się do potyczek ze słoweńskim zespołem. – Dopiero co rozegrałyśmy dwa spotkania z drużyną izraelską, więc na razie nie myślałyśmy jeszcze o rywalizacji z Mariborem. W ogóle nie oglądałyśmy jeszcze gry tego zespołu i nie wiemy, czego się możemy spodziewać po Słowenkach. To dlatego, że wykonujemy swoją pracę krok po kroku, skupiając się na każdym kolejnym meczu. Kiedy przyjdzie moment na rozegranie meczu ze Słowenkami, na pewno będziemy odpowiednio przygotowane i postaramy się wykorzystać ich słabe punkty. Na razie ciężko mi nawet cokolwiek powiedzieć o tym zespole i ocenić nasze szanse w pojedynku z nimi – zakończyła Rousseaux.

źródło: inf. własna, Przegląd Sportowy

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved