Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Grzegorz Pająk: Naprawdę chcemy wygrać to dziewiąte miejsce

Grzegorz Pająk: Naprawdę chcemy wygrać to dziewiąte miejsce

fot. Klaudia Piwowarczyk

Siatkarze Aluronu Virtu Warty Zawiercie 3:1 pokonali Cerrad Czarnych Radom w pierwszym spotkaniu o dziewiąte miejsce, a już w piątek rywalizacja w tej parze zakończy się meczem w Radomiu. – Mój taki osobisty cel na ten sezon to nie było tylko utrzymanie. To był cel klubu i ja wiedziałem od początku, że ta drużyna się utrzyma nawet bez żadnych baraży, bo mamy naprawdę fajny zespół, który dobrze pracował. Mój osobisty cel to zajęcie powyżej dziesiątego miejsca i wtedy będę mógł powiedzieć, że to był naprawdę udany sezon – powiedział w rozmowie ze Strefą Siatkówki rozgrywający ekipy z Zawiercia, Grzegorz Pająk.

Nie przestraszaliście się tego bombardowania rywali w premierowej partii, w której posłał aż osiem asów serwisowych, wy cztery.



Grzegorz Pająk:Faktycznie sporo ich było, ale my odpowiedzieliśmy tym samym. Mogliśmy zwiesić głowę albo odpowiadać tym samym i my zrobiliśmy to drugie. Trochę szkoda, bo tego seta też można było wygrać. W kolejnych partiach kontynuowaliśmy swoją dobrą grę i udało nam się wygrać. Teraz wystarczy tylko albo i aż wygrać w Radomiu, ale nawet jeśli przegramy, to i tak czeka nas złoty set, więc wszystko tak naprawdę rozegra się w tym drugim spotkaniu.

Dwukrotnie przegraliście z Czarnymi Radom w rundzie zasadniczej, ale może ten rezultat tutaj wynikał trochę z tego, że wy możecie, a przeciwnicy muszą?

– Nie wiem… My na pewno chcemy. Naprawdę chcemy wygrać to dziewiąte miejsce. Wynika to z różnych aspektów, bo to byłby najlepszy wynik beniaminka w lidze, która liczy szesnaście zespołów i to już jest coś i z pewnością pomoże, żeby ktoś nas zapamiętał. Nie wiadomo, co będzie za rok. Może się okazać, że ten sezon będzie fajniejszy niż kolejny i trzeba z niego wycisnąć tyle, ile się da. Jeszcze cofnę się w czasie, bo mogliśmy przecież odpuścić dwa, trzy poprzednie spotkania sezonu zasadniczego, a utrzymanie mieliśmy pewne. Nie po to jednak walczyliśmy w Kielcach, czy wygraliśmy tutaj z BBTS-em, a mogliśmy im odpuścić, bo to nie leży w naturze sportowca, żeby przegrywać. Była okazja, żeby zbliżyć się do dziewiątego miejsca i to samo będziemy chcieli zrobić w Radomiu, a będzie o to piekielnie ciężko. Możemy przegrać i może akurat my zrobimy pięć asów w złotym secie i nam się poszczęści. Uważam, że zwycięstwo w tym pierwszym spotkaniu to bardzo duża zaliczka przed wyjazdem do Radomia.

Warta Zawiercie zawsze orbitowała wokół tego dziesiątego miejsca w tabeli, ale tak naprawdę dopiero rzutem na taśmę udało wam się je zająć na koniec sezonu zasadniczego.

– Dokładnie tak, ale mój taki osobisty cel na ten sezon to nie było tylko utrzymanie. To był cel klubu i ja wiedziałem od początku, że ta drużyna się utrzyma nawet bez żadnych baraży, bo mamy naprawdę fajny zespół, który dobrze pracował. Mój osobisty cel to zajęcie powyżej dziesiątego miejsca i wtedy będę mógł powiedzieć, że to był naprawdę udany sezon. Dziesiąta lokata jest dobrym wynikiem, ale dziewiąta będzie bardzo dobrym, więc już w piątek gramy w Radomiu, nawet bez treningu, więc nikt nie będzie miał zbyt wiele czasu, żeby cokolwiek poprawić.

Może to dla was lepiej, że do Radomia jedziecie tak szybko, niesieni jeszcze tym zwycięstwem?

– Jedziemy już w czwartek. Włodarze obu klubów dogadali się, żeby to rozegrać szybciej. W piątek rano mamy normalny dzień meczowy i na pewno będziemy do niego podchodzić profesjonalnie, żeby wygrać tę rywalizację.

Hala w Radomiu również jest specyficzna, może nawet trochę podobna do waszej?

– Powiedziałbym, że jak nam dadzą tysiąc biletów, to zapewne tysiąc kibiców z Zawiercia by pojechało. Na pewno pojawią się jakieś limity, ale nasi fani potrafią i to obejść. (śmiech) Pokazali to już w jednym meczu, więc może uda im się to i tym razem. W Radomiu hala jest tak fajna, że jej akustyka, kiedy dwa kluby kibica spotykają się po przeciwnych stronach, to wszystko spada do nas na boisko i my nie pogadamy na boisku, tylko patrzymy, co się dzieje, ale będzie ogień i to naprawdę świetnie zakończyć sezon w taki sposób.

W spotkaniu w Zawierciu emocji nie brakowało i pod siatką. Trochę się tam zagotowało na chwilę, czy mieliście raczej wszystko pod kontrolą?

– Drużyna z Radomia jest znana z tego, że lubi protestować i opierać się o słupek sędziego w liczbie więcej niż jeden. Sędzia musi kontrolować i pilnować porządku na boisku i to jest w jego gestii, a jeżeli my czujemy się niesprawiedliwie potraktowani tym, że rywale protestują, to my też zaczęliśmy chodzić i dlatego tak to wszystko wyglądało.

Chyba jednak pana drużyna lepiej sobie z tym poradziła, z tą gorącą atmosferą pod siatką.

– Graliśmy u siebie, więc nie boimy się tutaj grać. To, co dzieje się na trybunach za naszymi plecami, dodaje nam skrzydeł. Czujemy to wsparcie i tego „kopa” od kibiców i dla nich gramy, i z nim gramy. Dla nas jest to normalne, to był szesnasty mecz w takich warunkach i kilka zdarzyło się podobnych w tych bliskich, wyjazdowych starciach.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved