Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > G. Blengini: Naszą siłą ma być jakość gry całej drużyny

G. Blengini: Naszą siłą ma być jakość gry całej drużyny

fot. Katarzyna Antczak

– To bardzo trudna grupa, a do tego mocno zróżnicowana. Zespoły, z którymi się zmierzymy, to światowy top. Cztery zespoły naszej grupy, łącznie z nami, to uczestnicy tegorocznego Final Six Ligi Światowej, a to już mówi sporo o sile tej grupy – o zestawieniu rywali w pierwszej fazie igrzysk olimpijskich Strefie Siatkówki mówił Gianlorenzo Blengini. – Francja jest zespołem charakteryzującym się znakomitą grą techniczną. Do tego to wyjątkowo mocny zespół, co potwierdzał w ostatnich latach – zdobywając mistrzostwo Europy czy triumfując w 2015 roku w Lidze Światowej – dodał szkoleniowiec, oceniając pierwszego rywala Azzurrich.

Ostatnim poważnym testem przed igrzyskami olimpijskimi dla pana zespołu były finały tegorocznej Ligi Światowej. Reprezentacja Włoch zakończyła ten turniej na 4. miejscu, mimo braku medalu jak oceniłby pan ten turniej?



Gianlorenzo Blengini: – Mimo wszystko moim zdaniem to był dla nas dobry turniej. W pierwszej fazie rozgrywek pozwoliłem sobie na pewne eksperymenty w składzie, testowaliśmy kilka wariantów. W poszczególnych meczach mogliśmy zobaczyć różne zestawienia. Nie sam wynik był najważniejszy, ale mimo to graliśmy dobrze, byliśmy w stanie zakwalifikować się do Final Six. A i same finały, mimo nie najlepszego początku, wyglądały dobrze – wywalczyliśmy awans do półfinałów, co nie było łatwe przy składzie turnieju finałowego. Oczywiście nie mogę być zadowolony z braku gry w finale, tym bardziej że byliśmy blisko wygrania swojego półfinału. Na koniec znaleźliśmy się poza podium rozgrywek, co jest wielkim rozczarowaniem. Patrząc jednak na turniej całościowo, nasz bilans mimo wszystko uznałbym za pozytywny.

Wspomniał pan o wywalczonym awansie do półfinału, jednak nie wszystko było w waszych rekach. Takie sytuacje są wyjątkowo trudne?

– Od początku wiedzieliśmy, jaka jest formuła tych finałów i to była jedna z jej części. Przed rokiem nie zdołaliśmy przejść dalej ze względu na różnicę jednego seta. W tym roku sukcesem było już dotarcie do finałów. Męczyliśmy się, biernie obserwując mecz Amerykanów z Brazylijczykami, mimo nerwowych momentów i tego, że Amerykanie byli już blisko zwycięstwa, końcowy wynik był tym, co nas satysfakcjonowało. Zdawałem sobie sprawę, że turniej może się dla nas zakończyć. Tym bardziej, że Amerykanie niebezpiecznie przybliżali się do awansu, na szczęście Brazylijczycy odpowiedzieli swoją dobrą grą, później było już coraz lepiej. A jeszcze przed końcem spotkania to my mogliśmy się cieszyć.

Mimo stresującej sytuacji podczas meczu o wasze „być albo nie być” (Brazylia – USA) sprawiał pan wrażenie spokojnego… Podczas gdy w trakcie meczów reaguje pan zwykle wyjątkowo żywiołowo. Jakim typem trenera jest więc Gianlorenzo Blengini?

Co do nerwów podczas decydującego meczu fazy grupowej LŚ, nawet jeśli tego nie było widać, kiedy wynik był niebezpieczny dla nas, to był stres, chyba wszyscy byliśmy tak samo zaniepokojeni. Samemu trudno siebie ocenić, zdecydowanie wolę, jeżeli mówią o mnie inni. Lepiej zrobiliby to ci, którzy widzą mnie, kiedy prowadzę trening, ci, z którymi współpracuję. Praca trenera stawia zawsze w roli bycia osądzanym, ocenianym i przyzwyczaiłem się już do tego. Ja mogę osądzać zawodników ze wspólnej pracy i jej wyników. Co do oceny siebie – pozostaje wierzyć, że jestem dobrym trenerem, chociaż wciąż muszę się uczyć dokonywać właściwych wyborów. Są momenty, w których wydaje mi się, że robię to, co powinienem, jednak szybko jest to weryfikowane. Jestem więc świadomy, że przede mną też sporo pracy.

Wracając jeszcze do finałów LŚ, po meczu o brąz, przegranym przez pana zespół 0:3, Ivan Zaytsev oceniając to spotkanie w kontekście przyszłości i najważniejszego turnieju w sezonie, powiedział, że tym, co jest pewne, to fakt, że ten zespół nie jest w stanie już zagrać gorzej. Zgodziłby się pan, że było to jedno z najgorszych spotkań w wykonaniu reprezentacji Włoch w ostatnim czasie?

– Oczywiście, przegraliśmy walkę o medal. To normalne, że po takim meczu, a nie było to wielkie spotkanie, przez wszystkich zawodników czy członków sztabu szkoleniowego przemawia rozczarowanie. Prawdopodobnie jest w tym trochę racji, nie był to szczególnie udany mecz w naszym wykonaniu jako drużyny, musimy jednak z ocenami indywidualnej gry poczekać. Kiedy ochłoniemy, podsumujemy to spotkanie na spokojnie, bez zbędnych emocji.

Rozpatrując tegoroczną Ligę Światową z perspektywy IO, trzeba przyznać, że te rozgrywki były nie tylko dobrym przygotowaniem do rywalizacji z czołówką, ale też ostatnim poważnym testem przed Rio. Patrząc na ten turniej jako na etap przygotowawczy, sam wynik nie był najważniejszy?

– Dla nas każdy wynik jest ważny, bo pozwala budować zespół, jego charakter. To ważne, żebyśmy byli zespołem ambitnym, każdy rezultat w meczach rozgrywanych na tym poziomie przekłada się na rozwój drużyny i daje wiedzę na temat zespołu, która w przyszłości może być kluczowa. I nie mam na myśli tylko ostatnich meczów turnieju, ale również spotkania rozgrywane wcześniej. Gdzie widzieliśmy i zrozumieliśmy, co możemy zrobić lepiej, to wyjątkowo cenna wiedza, bo w turnieju, jakim są igrzyska olimpijskie, może nie być czasu na poprawę czegoś, to są rozgrywki na najwyższym poziomie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Igrzyska Olimpijskie, Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-08-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved