Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Dorian Poinc: Loteria? Mało powiedziane, czysta niesprawiedliwość

Dorian Poinc: Loteria? Mało powiedziane, czysta niesprawiedliwość

fot. sport.moja-ostroleka.pl

– Gdzieś w głowie każdemu z nas przeszła myśl, że to może być dla nas już koniec sezonu. Strach jest nieodłącznym elementem zawodowego sportu, ale trzeba go opanować i dobrze wykorzystać, co nam się udało – powiedział po wygraniu dramatycznej rywalizacji w play-off z Huraganem Międzyrzec Podlaski Dorian Poinc, przyjmujący Energi Ostrołęka.

Za wami dramatyczna rywalizacja w play-off z Huraganem Międzyrzec Podlaski. Niby play-off rządzą się swoimi prawami, ale chyba nie spodziewaliście się, że ten rywal sprawi wam aż tyle kłopotu? Chyba nie będzie dużym nadużyciem stwierdzenie, że szło wam jak po grudzie? 



Dorian Poinc: – Drużynę Huraganu poznaliśmy dość dobrze w rundzie zasadniczej. Od samego początku nie chcieliśmy w play-off na nią trafić, ponieważ nie układała nam się z nią gra. Na szczęście mieliśmy taktykę, która się sprawdziła w ostatnim momencie. Brazylia za czasów swojej świetności też tak grała. (uśmiech) Faktycznie, szło nam jak po gruzie, ale byliśmy na to przygotowani. Trener przedstawił nam wszystkie możliwe opcje, jak mogą wyglądać te mecze i stało się tak, jak mówił… Wygraliśmy i to jest najważniejsze.  

Na wyjeździe zagraliście słabe spotkanie. Rywal wygrał 3:0. Sparaliżowała was stawka spotkania, czy po prostu nie mieliście swojego dnia, a rywal zagrał dobre zawody?

– Myślę, że rywal odrobił lekcję z nawiązką. U siebie dobrze zagrał, nie popełniał wielu błędów, w dodatku graliśmy w „kurniku”, gdzie naprawdę ciężko się odnaleźć. To jest właśnie przewaga i faworyzowanie zespołów z niższych miejsc przez PZPS. Po co to wszystko? Weźmy na przykład nasz zespół – gramy cały sezon, walczymy o każdy punkt, przez co każdy mecz jest warty przyjścia dla kibiców. A taki przykładowo Huragan odpuszcza mecze i przygotowuje się tylko do play-off. To nie jest tylko moja opinia, ale także innych osób, które obracają się w kręgu siatkarskim. Gdyby powinęła nam się noga, to wszystkie te mecze, które graliśmy, poszłyby na marne. Kto zasługuje na dalszą grę? Zespół, który wygrywa w lidze prawie wszystkie mecze, czy może zespół z dołu tabeli, który akurat wykorzystał atut swojej sali i miał dodatkowo łut szczęścia.

U siebie też przegraliście pierwszego seta. Staliście już nad przepaścią. Rywalom brakowało jednej wygranej partii, żeby awansować dalej, a wy nie mieliście się już gdzie cofnąć. Przeszła wam przez głowę taka myśl, że praca, którą wykonaliście w rundzie zasadniczej, zaraz może zostać zmarnowana?

– Oczywiście, że gdzieś w głowie każdemu z nas przeszła myśl, że to może być dla nas już koniec sezonu. Strach jest nieodłącznym elementem zawodowego sportu, ale trzeba go opanować i dobrze wykorzystać, co nam się udało. W tej kwestii wielkie brawa należą się trenerowi, który dobrze nas nakierował.

Skąd taka metamorfoza w waszej grze od drugiej partii?

– Metamorfozy raczej nie doświadczyliśmy – to chyba chodziło bardziej o odblokowanie głowy i pokazanie, jak potrafimy tak naprawdę grać. Do tego doszły emocje i dodatkowe mniejsze elementy, lecz równie ważne, które w większym lub mniejszym stopniu zależą od tego, jak gramy, jak się cieszymy, jak reagujemy.

Najwięcej emocji było w złotym secie. Chyba niuanse zadecydowały o tym, że to wy go rozstrzygnęliście na swoją korzyść? A jak w ogóle oceniasz ten przepis? Chyba jest to bardziej loteryjne rozwiązanie niż konieczność rozgrywania dodatkowego meczu?

– Loteria to mało powiedziane. Tak jak wspomniałem wcześniej, jest to czysta niesprawiedliwość dla drużyn, które walczą przez cały sezon o każdy punkt, a nawet o każdego seta. Zawodnicy poświęcają zdrowie, walcząc o każdą piłkę, a przychodzą play-off i nagle z pierwszego czy drugiego miejsca można wylądować prawie na dole tabeli. Jednak powrót do gry w tak trudnej sytuacji na pewno wpłynie pozytywnie na naszą grę. Mam nadzieję, że osiągniemy jak najwyższe cele w tym sezonie.

A jak smakuje ten awans w kontekście diagnozy lekarzy, którzy uważali, że nie zagrasz do końca sezonu?

– Jak byliśmy jeszcze liderem w rundzie zasadniczej, to usłyszałem od lekarzy, że już nie zagram w tym sezonie. Były to trudne chwile, ale lubię robić czasami na złość innym. Zdecydowanie po tej rywalizacji w play-off się odbuduję. Wprawdzie w głowie po kontuzji jest pewna blokada, ale myślę, że to jest już za mną. Chciałbym podziękować rodzicom, którzy zawsze mnie wspierali w dążeniu do marzeń. 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-03-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved