Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Dominik Stanisławczyk: Trzeba się tylko cieszyć

Dominik Stanisławczyk: Trzeba się tylko cieszyć

fot. wisla-warszawa.pl

Udana inauguracja nowego sezonu pierwszej ligi jest już za Wisłą, a warszawska drużyna w sobotę pokonała 3:1 SMS PZPS Szczyrk. Od poniedziałku ekipa ze stolicy ruszyła z przygotowaniami do drugiej kolejki. 14 października w hali OSiR Bemowo odbędzie się starcie z Jokerem Mekro Energoremontem Świecie. O pierwszym spotkaniu w sezonie opowiedział trener wiślanek, Dominik Stanisławczyk.

Wygraliśmy za trzy punkty, więc trzeba się tylko cieszyć. Inauguracje sezonu przeważnie są nerwowe i tak właśnie było w sobotę. Niestety w taki sposób rozpoczęliśmy ten mecz. Zaczęliśmy od błędów w zagrywce i ataku. Trochę to się nerwowo układało. Na szczęście w końcówkach dwóch pierwszych setów dziewczyny ze Szczyrku nieco nam pomogły. Pojawiło się po ich stronie kilka błędów własnych i wygraliśmy te partie dosyć pewnie. To nas troszkę uśpiło i w trzeciej odsłonie musieliśmy gonić wynik. To nam się udało, ale niestety w końcówce nie daliśmy rady  – mówił trener Stanisławczyk.



W trzecim secie rywalki miały najpierw trzy piłki na wygranie partii, a potem gospodynie dwie szanse meczowe. SMS wykorzystał czwartą okazję. – Drugą piłkę meczową wyrzuciliśmy w aut, a zawodniczki ze Szczyrku zaraz to wykorzystały. Tę odsłonę bez wątpienia wygrały zasłużenie. Trzeba je pochwalić za ambitną i waleczną postawę. My musimy cieszyć się z tych trzech punktów, uspokoić na przyszłe mecze i grać tak jak w ostatnich setach zeszłotygodniowego turnieju o Puchar Polski – stwierdził. – Dziewczyny z SMS-u mają predyspozycje do tego, aby grać wysoko. Już niektóre z nich mogłyby rywalizować o miejsce w składzie nawet Wisły. To na pewno utalentowane zawodniczki. Wyniki pierwszej rundy spotkań pokazały, że liga będzie bardzo wyrównana i praktycznie każdy rezultat jest możliwy. Na każdą kolejkę trzeba być bardzo zmotywowanym – dodał szkoleniowiec Wisły.

W czwartym secie postawiliśmy na doświadczenie. Na parkiecie pojawiła się kapitan Karolina Ciaszkiewicz-Lach. Ona jest taką osobą, która przebywając na parkiecie, wprowadza sporo spokoju i pewności. Właśnie po to, aby nie rozpoczynać nerwowo czwartej odsłony, zdecydowaliśmy się wprowadzić ją na boisko. Na parkiecie było od początku do końca o wiele spokojniej i pewnie wygraliśmy tę partię 25:14. Wszystko wyglądało tak, jak powinno – skomentował postawę swojego zespołu Stanisławczyk.

W pierwszej szóstce zaprezentowała się Mirjana Djurić. Nowa serbska atakująca zadebiutowała w Wiśle w meczu o stawkę. Pokazała się z dobrej strony, ale w pewnej chwili widać było, że trochę zabrakło jej sił. – Pamiętajmy, że ona dołączyła do nas przecież później i jest na zupełnie innym etapie przygotowań. Dlatego też może być troszkę zmęczona. Liczyliśmy, że podwójna zmiana i chwila oddechu, którą jej daliśmy, pomoże jej wrócić do rytmu, który prezentowała na początku spotkania. Niestety tak się nie stało. Dlatego postanowiliśmy na atak przestawić Joannę Sobczak. Graliśmy zatem tak, jak ostatnio prawie przez cały turniej w Świdnicy. Czwarty set potwierdził, że to jest dobra opcja, nad którą trzeba się zastanowić – zakończył trener stołecznego teamu.

źródło: wisla-warszawa.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved