Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dawid Murek: Jeszcze niedawno Natalia mówiła – „co ty tato wiesz”

Dawid Murek: Jeszcze niedawno Natalia mówiła – „co ty tato wiesz”

fot. Karolina Koster

Pomimo tego że Dawid Murek skończył 40 lat, wciąż jest czynnym zawodnikiem w PlusLidze. Dodatkowo 16 października jego córka Natalia zadebiutowała w żeńskiej ekstraklasie. – To było coś niesamowitego, ojciec jest dumny, duma rozpiera. Cieszę się, że dotrwałem do tego momentu, że ja jeszcze uczestniczę w PlusLidze, a Natalia zaczęła swoją przygodę z Ligą Siatkówki Kobiet – przyznał były reprezentant Polski. Siatkarz Espadonu Szczecin w rozmowie ze Strefą Siatkówki mówił o swoich marzeniach, życiu na walizkach i byciu wzorcem.

Po 5. kolejkach Espadon Szczecin ma na swoim koncie 9 punktów. Jeśli ktokolwiek patrzył na was z perspektywy zeszłego sezonu to udowadniacie właśnie, że nie ma racji.



Dawid Murek: – Przede wszystkim trzeba zauważyć, że jesteśmy zupełnie innym zespołem niż rok temu i do tego już nie chcemy wracać, bo to jest historia. Być może nam ta łatka została, bo więcej było tych kontrowersyjnych sytuacji związanych z naszym zespołem i kibice pamiętają, że Espadon nie za bardzo sportowo… od tamtych rzeczy odcinamy się grubą kreską. Mamy drużynę z bardzo dużym potencjałem, co potwierdziliśmy w meczu z Onico Warszawa. Pokazaliśmy, że mamy nie tylko dobrych szóstkowych zawodników, ale i zmienników. Możemy grać w różnych zestawieniach i w starciu z mocnym zespołem zdobyć komplet punktów. My się ogromnie cieszymy, dla nas to coś nowego, bo naprawdę fajnie zaczynamy sezon. Kalendarz też nam sprzyja, bo na początku mamy zespoły w swoim zasięgu, co chcemy wykorzystać.

Tym razem nie wyszedł pan na boisko, ale Marcin Wika i Michał Ruciak, ci bardziej doświadczeni gracze, pokazali się z bardzo dobrej strony. Udowadniacie, że pomimo wieku wciąż możecie dużo dać drużynie. To chyba dodatkowo cieszy?

– Nie ma znaczenia, że ktoś ma 40 lat czy 25, myślę, że na boisku wychodzi doświadczenie. Młodość też jest fajna i myślę, że na boisku idealnie się uzupełniamy. Pokazaliśmy, że również ci doświadczeni mają jeszcze coś do powiedzenia, ale i młodzi dobrze się prezentują. Mamy Eemiego Tervaporttiego, myślę, że każdy zdążył go dobrze poznać dzięki mistrzostwom Europy. To będzie nasz skarb i musimy na niego chuchać i dmuchać, bo chcemy pokazywać jeszcze fajniejszą siatkówkę, niż to miało miejsce do tej pory. Jeszcze do końca nie jesteśmy zgrani, ale powoli już to nabiera odpowiednich kształtów.

Niedawno obchodził pan 40. urodziny. Czy kiedykolwiek przeszło panu przez myśl, że w tym wieku będzie pan nie graczem rezerwowym, tylko wciąż czynnym siatkarzem?

– Szczerze mówiąc, gdzieś tam sobie to planowałem, że do 40. dam radę. Jakoś się to udało, jeszcze jestem i funkcjonuję, fajnie się bawię, zdrowie dopisuje, więc nie narzekam i bardzo się cieszę, że mam w ogóle taką możliwość.

W wywiadach mówił pan również, że chciałby grać w PlusLidze i doczekać debiutu córki w żeńskiej ekstraklasie. Marzenie spełniło się 16 października, pana córka wprawdzie nie wyszła w pierwszym składzie Impelu Wrocław, ale ligowy debiut ma za sobą.

– To było coś niesamowitego, ojciec jest dumny, duma rozpiera. Cieszę się, że dotrwałem do tego momentu, że ja jeszcze czynnie uczestniczę w PlusLidze, a Natalia zaczęła swoją przygodę z Ligą Siatkówki Kobiet. Oczywiście, że śledziłem ten mecz, nie mogłem być osobiście, bo byliśmy w drodze do Warszawy, córka nie wyszła w pierwszej „szóstce”, ale na boisku pojawiła się od drugiego seta i grała już do końca. Impelki wygrały, więc bardzo się cieszę i mam nadzieję, że się będzie dobrze układało.

Mówił pan córce, czego się może spodziewać po debiucie, jak opanować emocje? Czy może jednak postanowił pan oszczędzić rad?

– Kiedy zaczynała swoją przygodę jako juniorka, to były problemy, rzeczywiście stawiała się, mówiła „co ty tato wiesz”. Odpowiadałem, że coś tam jednak wiem, ale skoro tak mówi… (śmiech) Z wiekiem jednak coraz częściej słucha, wie, że to, co mam jej do przekazania, jest dość cenne. Na pewno będziemy rozmawiać, na pewno będzie pytać, ja też jeśli będę widział, że robi błędy, będę starał się ją poprawić, ale wyłącznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nie chodzi o to, żeby karcić, bo tata mówi tak i koniec, nie ma innej opcji. Myślę, że wszystko będzie się odbywać na zdrowych zasadach.

Czyli nie jest pan typem surowego nauczyciela?

– Absolutnie nie, nie chcę też dawać zbyt wielu rad i się wymądrzać, bo wiadomo, że z kobietami trzeba delikatniej. Facet facetowi powie kilka ostrych słów i po chwili jakoś się dogadają, z kobietami trzeba inaczej – trzeba je podejść, powiedzieć, że wszystko było fajnie. Myślę, że to będzie najważniejsze.

Pan gra w Szczecinie, córka we Wrocławiu. To plus czy minus?

– Na pewno żałuję, że nie mogę być blisko córki, że nie mogę jej wspierać. Podejrzewam, że chciałaby, żebym pojawiał się na meczach, ale taki jest sport, taki mamy zawód. Cały czas jesteśmy na walizkach i musimy się przemieszczać z różnych końców Polski.

W Espadonie Szczecin macie kilku młodszych zawodników. Czy przez to, że pana córka debiutuje w ekstraklasie, czuje się pan wzorcem dla mniej doświadczonych kolegów z zespołu?

– Staram się być tym typem zawodnika, który gdzieś tam podpowiada młodzieży, bo wiem, że ona też tego ode mnie oczekuje. Mamy w końcu graczy, którzy stawiają w PlusLidze swoje pierwsze kroki. Najważniejsze jest to, że słuchają, bo teraz młodzież jest różna. Do niektórych czasami ciężko dotrzeć, ale my na szczęście mamy fajnych zawodników. Słuchają się rad starszych, myślę, że to jest ważne.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved