Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Dawid Gadula: Dopóki jest zdrowie, to można wszystko

Dawid Gadula: Dopóki jest zdrowie, to można wszystko

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Te fundamenty tyczą się każdego sportowca, który chce sięgać po jak najwyższe cele. Nie chodzi o medal mistrzostw świata, a o zawodnika który grając na najwyższym poziomie, bez tego przygotowania by się na nim nie znalazł. Powstał więc pełny tytuł „Fundamenty mistrza, profesjonalne przygotowanie motoryczne w siatkówce”. Chyba nic więcej do tego dodać nie można – mówił w rozmowie ze Strefą Siatkówki Dawid Gadula, fizjoterapeuta i trener przygotowania fizycznego. O genezie tytułu, planach na przyszłość i szukaniu złotego środka opowiada dla nas w drugiej części obszernego wywiadu.

Całokształt twojej ciężkiej pracy zaprowadził cię właśnie tutaj. Swoje doświadczenie i wiedzę zdecydowałeś się przelać na papier i tak oto powstało dzieło zatytułowane „Fundamenty mistrza”. Skąd wziął się u ciebie pomysł na to, żeby napisać coś takiego i zamknąć to w prawie czterystu stronach?



Dawid Gadula: Nigdy nie byłem zwolennikiem ilości, a jakości. Czy to dobre dzieło czy nie, to ciężko mi ocenić. Książkę starałem się napisać najlepiej, jak potrafię. Jednak w odniesieniu do tego, co powiedziałaś o ciężkiej pracy, to uważam, że jeśli dla kogoś stanowi ona pasję i mocno jej się oddaje, to tak naprawdę taka osoba nie czuje, że pracuje. Ludzie pytają, jak daję radę, bo tak po prawdzie mój zawód pochłania bardzo dużo czasu, jest wymagający, łączę w sobie dwie, nawet trzy osoby, w dodatku każdy weekend spędzam poza domem i w międzyczasie jeszcze napisałem książkę. Jak już wspomniałem – jeśli masz jakąś szczerą, prawdziwą pasję i zamiast o niej mówić, zwyczajnie się jej poświęcasz, to znaczy, że to jest właśnie to. Kiedy coś kochasz, to to po prostu widać, bo tym żyjesz. Nieważne czy to malowanie, zbieranie znaczków czy siatkówka. Można spać 3-4 godziny i wstać z ogromnym pokładem energii i to jest coś niezwykłego. Wielu ludziom w swoich zawodach tego brakuje. Chciałbym, żeby mówiono o mojej książce, że jest po prostu dobra. Zwyczajnie chciałbym, żeby była wystarczająca i by ktoś biorąc ją do ręki, powiedział, że jest „OK”. Nie oczekuję, że ktoś będzie wychwalał, jaka to ona jest fantastyczna. Mam świadomość, że przeczyta ją osoba, która jest np. trenerem przygotowania fizycznego przez dwadzieścia lat i nadal się w tym rozwija, jest aktywna i w jakiś sposób ją oceni. Może nie tyle nie będzie się zgadzać z pewnymi rzeczami, co rozszerzyłaby niektóre fragmenty bądź dodała coś istotnego. Jak wspomniałem – dla mnie satysfakcjonującym będzie moment, w którym ktoś kupując moją książkę, powie, że jest „OK”. Jeśli ci, którzy w tej działce pracują, powiedzą, że książka jest uporządkowana, to będę zadowolony. Jeżeli ktoś nie ma o tym pojęcia i „Fundamenty mistrza” mu pomogą, to również będę bardzo szczęśliwy. Jeśli chodzi o sam trening motoryczny, to nazwałbym go pewną dziedziną nauki i ludzi, którzy jej właśnie oddali całe swoje życie, jest sporo. Dla większości to temat zamknięty. W literaturze polskiej brakuje informacji na ten temat. W literaturze anglojęzycznej można już się doszukiwać pewnych materiałów, ale nie jest to łatwe. Ja w temacie rozwoju fizycznego staram się rozwijać od 18 roku życia z mniejszymi czy większymi przerwami. W pierwszych latach przyswajałem bardzo dużo wiedzy, nie tylko teoretycznej, ale i praktycznej. Nie tylko ze źródeł dostępnych w języku polskim, ale i obcym. Kropką nad i była weryfikacja mojej wiedzy z zawodowymi sportowcami, którzy z niejednego pieca chleb jedli. W Kielcach byli zawodnicy, którzy grali w niejednej kadrze narodowej czy gracze uprawiający ten sport całe życie. Jeśli u takich osób to wszystko się sprawdza, to amator może wyciągnąć z tego jeszcze więcej. Jestem wyczulony na stwierdzenia „nie ma”, „nie da się”, „nie można” – wtedy zapala mi się światełko w głowie. Od kiedy zacząłem pracę w PlusLidze, co jakiś czas znajomi i ludzie całkowicie dla mnie obcy kontaktowali się ze mną bezpośrednio lub za pośrednictwem różnych mediów społecznościowych w sprawie ogólnego przygotowania fizycznego lub w bardziej detalicznych kwestiach – takich jak poprawa wyskoku czy szybkości. Byli też i tacy, którzy pisali w sprawie kontuzji i urazów, z którymi się borykają. Pewnego wieczoru stwierdziłem, że zacznę coś sobie tam „skrobać”, a co z tego wyjdzie, to się okaże. Trwało to siedem miesięcy, jednak główny kontent zbudowałem szybciej, a dużo rzeczy uzupełniałem, szukając potwierdzenia swojej wiedzy w literaturze fachowej, żeby to nie było wyssane z palca, a sprawdzone i podparte badaniami. Tak oto powstały „Fundamenty mistrza”. Jak sama nazwa wskazuje – jest to coś o fundamentach – podstawach, więc nie jest to bardzo szczegółowo opisane. Początkowo miał to być projekt, który ukazuje przynajmniej o połowę mniejszy stronicowo materiał i skupiony jest na samym sednie treningu w siatkówce czy ogółem w sportach drużynowych. Jednak nie czułbym się dobrze, gdybym pisał same konkrety, bez objaśnień, bo to nie na tym polega i wiele rzeczy wymaga wyjaśnienia. To wszystko to i tak minimum, jeśli chodzi o objętość tekstu. Są tu najważniejsze zagadnienia, które zawierają najistotniejsze do przekazania informacje. Nie ma czepiania się szczegółów, bo tego amator sam nie wyegzekwuje. Ma to być istotne uzupełnienie treningu siatkarskiego. Te niecałe 400 stron to taka esencja. O przygotowaniu motorycznym w sportach drużynowych można napisać encyklopedię, ale pytanie czy dla osoby, która nie jest specjalistą w tej dziedzinie, przyniesie to jakiekolwiek profity? Ten poradnik ma rozjaśnić pewne schematy u amatorów czy półamatorów. Po przyswojeniu tej wiedzy, która znajduje się w książce, uważam, że dla osoby chcącej szczerzej rozwijać się w siatkówce, to dobra podstawa. Rzecz jasna – ja też nie jestem omnibusem i nie powiem, że dopisałbym pięć razy więcej tekstu, bo to nieprawda. Jest jednak wiele tematów, które ta książka mogłaby poruszyć, ale z uwagi na przeciętnego Kowalskiego, który weźmie ją do rąk i zacznie się do niej stosować, stwierdziłem, że nadmiar pewnych informacji może dać odwrotny skutek i poniekąd nawet zaszkodzić. Wiem, że profesjonaliści mogą mieć do mojej książki dość neutralny stosunek, ale dla amatora będzie to coś fajnego i jeśli kiedykolwiek choć jedna osoba powie mi, że po miesiącu czy trzech widzi u siebie jakąś poprawę, to ja tylko mogę się cieszyć i będę spełniony.

Od początku tytuł tej książki miał brzmieć „Fundamenty mistrza”? Poniekąd nakreśliłeś, dlaczego tak nazwałeś to dzieło i nie wzięło się to znikąd.

– Rzeczywiście. Początkowo książka miała nosić wyłącznie tytuł „Profesjonalne przygotowanie motoryczne w siatkówce”. Po rozmowie z kobietą zajmującą się redakcją techniczną książki, która notabene jest moją przyjaciółką, doszliśmy do wniosku, że warto dodać tej książce jakiegoś głównego przesłania, właśnie w postaci tytułu. Coś, co mogłoby zachęcić do zasięgnięcia po tę książkę. Usiadłem na spokojnie i zastanowiłem się, o czym ona tak naprawdę jest i jak dobrać tytuł, żeby zawierał myśl przewodnią. Te fundamenty tyczą się każdego sportowca, który chce sięgać po jak najwyższe cele. Nie chodzi o medal mistrzostw świata, a o zawodnika, który grając na najwyższym poziomie, bez tego przygotowania by się na nim nie znalazł. Jeśli już, to ciało zwyczajnie by bez tego treningu nie udźwignęło trudów sezonu. Powstał więc pełny tytuł „Fundamenty mistrza, profesjonalne przygotowanie motoryczne w siatkówce”. Chyba nic więcej do tego dodać nie można.

Czy podczas budowy i konstruowania tych „Fundamentów mistrza” miałeś jakieś chwile zwątpienia czy przejściowe kryzysy? Jakieś momenty, w których chciałeś dać sobie z tym spokój i zwyczajnie opuścić?

– Miałem nieco inny problem, mianowicie – dodać jeszcze to, co myślę, czy może jednak nie i czy nie będzie tego za dużo. Jeśli chodzi o samo pisanie tej książki, to cofnę się do tego, o czym wspomniałem na samym początku naszej rozmowy (część pierwsza wywiadu – przyp. red.) – jeśli się za coś biorę, to robię to od początku do końca. Rzadko zdarza się, że odpuszczam. Jeśli się czemuś oddaję, to wiem, że dokończę. Bałem się jedynie, czy będzie to dobre, wystarczające i jest sens dzielić się tym ze światem. W tym całym przedsięwzięciu trzeba być wobec siebie krytycznym i mieć świadomość tego, że książkę może wziąć do ręki ktoś, kto na co dzień pracuje w PlusLidze czy działa w kadrze narodowej i może powiedzieć, że autor jest na takim czy innym poziomie, a pisze takie rzeczy i jest w tym beznadziejny. Wiem, że wiele osób z PlusLigi tę książkę zakupiło i są to osoby, których zdanie jest bardzo istotne. W pewnym momencie odezwał się do mnie mój dobry duch, który powiedział, że trzeba spróbować i życie to zweryfikuje. Przynajmniej spróbowałem, zaryzykowałem i zobaczyłem. To niewiele ponad miesiąc, odkąd ruszyła sprzedaż. Jest odzew i bardzo się cieszę.

Siedem miesięcy wytężonej pracy pochłania sporo energii i sił. Z czego w czasie całego procesu tworzenia czerpałeś inspirację?

– Jak zaczynam coś pisać i widzę, że zaczynam łapać pozytywny, konstruktywny słowotok, to jest świetne uczucie i pojawia się lekka ekscytacja. Masz wtedy przekonanie, że robisz coś fajnego. Tak to leciało, bo jakoś większej inspiracji specjalnie nie miałem. Chciałem stworzyć coś swojego, bez zastanowienia, pod jaką postacią to wydam i czy w ogóle będę się tym dzielił, czy włożę do szuflady bądź wsadzę na chmurę w internecie. Gdzieś towarzyszyła mi taka myśl, żeby starać się pomóc w rozwoju sportowym tym amatorom. Moją motywacją do pisania była sama idea tego, że może ta książka pomoże komuś wskoczyć ligę wyżej, czy zdoła się rozwinąć bądź uniknąć urazów, kontuzji lub przerw w grze. To byłoby dla mnie bezcenne i to chyba było moją główną myślą w czasie pisania tej książki. Pod pojęciem „inspiracji” ja osobiście widzę coś większego. Dla mnie to pasja i chęć podzielenia się czymś takim. Ryzyko związane z tym, że ktoś przez pryzmat tej książki będzie mnie oceniał, to nieodłączny element całego przedsięwzięcia. To mnie motywuje do pracy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, inne

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved