Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > David Smith: Terminarz, który wcześniej był zmorą, może być atutem

David Smith: Terminarz, który wcześniej był zmorą, może być atutem

fot. Katarzyna Antczak

Siatkarze Aluronu Virtu Warty Zawiercie zapisali na swoim koncie cenne oczko w starciu z ONICO Warszawa. I choć przegrali po tie-breaku, mogą być zadowoleni ze swojego występu. Zdobyty punkt jest tym cenniejszy, że ekipa prowadzona przez Emanuele Zaniniego chciałaby uniknąć konieczności gry w barażach. – Teraz kalendarz nam sprzyja, ponieważ mamy przed sobą mecze z drużynami o zbliżonym potencjale. Jeśli będziemy robić swoje, mamy spore szanse na poprawienie swojej lokaty w tabeli – mówił w rozmowie ze Strefą Siatkówki David Smith.

Pojedynek z ONICO Warszawa rozpoczęliście bardzo źle, w zasadzie nie mieliście nic do powiedzenia w pierwszym secie. Później wygraliście kilka ważnych akcji, dzięki którym wyszliście na prowadzenie 2:1.



David Smith: – Faktycznie początek nie był najlepszy w naszym wykonaniu, chociaż do stanu 6:6 utrzymywała się w miarę wyrównana walka. Rywale jednak odskoczyli, a my nie byliśmy w stanie znaleźć sposobu, by ich zatrzymać. Trudno w zasadzie wytłumaczyć to, co stało się z naszą grą. Na całe szczęście nie załamaliśmy się po porażce, wykonaliśmy dobrą pracę mentalną jeszcze przed startem drugiej partii. Od pierwszych akcji staraliśmy się wykonywać założenia taktyczne, udało się nam utrzymywać kontakt, a w końcówce rozstrzygnęliśmy kilka akcji na swoją korzyść. To pozwoliło nam poczuć się pewnymi swoich umiejętności, złapaliśmy odpowiedni rytm. Pomyśleliśmy sobie, że jesteśmy na dobrej drodze, bo skoro wygraliśmy jednego seta, dlaczego nie miałoby się nam udać wygrać kolejnego, a później może i całego meczu? Niestety w piątej partii już nie mieliśmy tyle szczęścia. Dodatkowo to była nasza siódma porażka po tie-breaku. Cieszę się, że udało nam się wrócić do gry po złym początku, ale z drugiej strony możemy żałować niewykorzystanej szansy.

Ale chyba ten jeden punkt w starciu z warszawianami to nie jest zły wynik?

Oczywiście, że nie. ONICO utrzymuje się w czołówce tabeli, jest bardzo dobrą drużyną, a mimo tego udało nam się dwukrotnie rozgrywać z nią pięciosetowy bój. Tym razem nawet bez wszystkich graczy, którzy zwykle wychodzą w szóstce. Dlatego bardzo cieszymy się z tego oczka, bo to dla nas duże osiągnięcie. Teraz kalendarz nam sprzyja, ponieważ mamy przed sobą mecze z drużynami o zbliżonym potencjale. Musimy utrzymywać tego pozytywnego ducha i robić dalej to, co do nas należy. Jeśli tak będzie, myślę, że mamy spore szanse na poprawienie swojej lokaty w tabeli i uniknięcie tej strefy zagrożonej grą w barażach.

No właśnie, o ile na początku sezonu terminarz był waszą zmorą, o tyle teraz możecie realnie myśleć o zdobyciu ważnych punktów.

Cóż, nie jest to tajemnica, że w pierwszych meczach sezonu mieliśmy bardzo trudne zadanie. Myślę, że kluczowe w tamtym okresie było niezałamywanie się. Wiedzieliśmy, że musimy przebrnąć przez niełatwy terminarz, z którym nie poradziłoby sobie wiele ekip, a co dopiero beniaminek. Początkowo skupialiśmy się wyłącznie na swojej grze, w każdym meczu chcieliśmy robić postępy. Gdy w dalszej części sezonu pojawiły się dogodne okoliczności, by wygrać, wykorzystaliśmy okazję. Mieliśmy świadomość, że to kwestia odpowiedniego nastawienia. Oczywiście w tym sezonie PlusLigi dużo się dzieje i drużyny z dołu tabeli ogrywają faworytów, dlatego tym bardziej nie możemy się już teraz czuć wygranymi. Trzeba się mieć na baczności i we wszystkich spotkaniach do końca rundy grać na maksimum swoich umiejętności, walcząc o pełną pulę.

Po pierwszym secie starcia z ONICO Warszawa wzmocniłeś zagrywkę i od razu przyniosło to spodziewane efekty w postaci punktów. Chyba dobrze czułeś się w tym elemencie?

Złapałem właściwy rytm i miało to przełożenie na moją dyspozycję w polu serwisowym, ostatnio różnie z tym bywało. W starciu z warszawianami wiedziałem, gdzie dokładnie chcę posłać piłkę i robiłem to z odpowiednią siłą, dlatego udało mi się kilkukrotnie zapunktować zagrywką. W ataku nie był to z pewnością mój najlepszy występ, ale nie zawsze można być perfekcyjnym w każdym aspekcie. Bardzo się cieszę z tego, że wreszcie zagrywka jest na odpowiednim poziomie i mam nadzieję, że wreszcie uda się złożyć wszystkie elementy w jedną całość. Wierzę, że będę w stanie osiągnąć to przed końcem sezonu, by jak najlepiej pomóc drużynie w tych ostatnich kolejkach sezonu zasadniczego.

W tym sezonie jesteś w lepszej dyspozycji niż rok temu? Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że zdobywasz więcej punktów niż w Cerrad Czarnych Radom.

Składa się na to kilka czynników, przede wszystkim gram w zupełnie innej drużynie, inaczej wygląda moja rola. Mam trochę większą odpowiedzialność niż w Radomiu, częściej jestem podstawową opcją w ataku. Poza tym to mój drugi sezon w PlusLidze, więc jestem też bogatszy o pewną wiedzę i doświadczenie. Dzięki temu czuję się też bardziej komfortowo. Kiedy przychodziłem do Polski po pięciu latach spędzonych we Francji, musiałem przestawić się na zupełnie inny styl gry. Teraz już wiedziałem, jak wszystko wygląda. Im więcej doświadczenia mam, tym pewniej się czuję. Nie muszę wtedy analizować wielu rzeczy, tylko po prostu wychodzę i gram.

A czy twoim zdaniem znajomość ligi w przypadku środowego ma duże znaczenie? Czy może jest to bardziej istotne dla rozgrywających czy atakujących?

Myślę, że jednak jest istotne, jako środkowy musisz wiedzieć, co się dzieje po drugiej stronie. Zwykle druga część sezonu jest o wiele lepsza w moim wykonaniu niż pierwsza, ponieważ miałem okazję poznać specyfikę gry rywali. Widziałem wszystkich rozgrywających i atakujących, byłem w stanie zaobserwować pewne schematy i dzięki temu wiedziałem, gdzie w danym momencie piłka prawdopodobnie będzie posłana. Oczywiście w PlusLidze są bardzo dobrzy siatkarze, więc nie ma możliwości, bym za każdym razem w ciemno odgadł ich zamiary.

W zasadzie dopiero co zaczął się sezon ligowy, a już powoli zbliża się do końca. Jak sam powiedziałeś, jesteś bogatszy o nowe doświadczenia. Jest coś, co w jakikolwiek sposób zaskoczyło cię w Zawierciu?

Jednym z powodów, dla których zdecydowałem się dołączyć do Aluronu Virtu Warty Zawiercie, było to, że był to beniaminek, ale z ogromnym potencjałem, gdzie każdy chciał coś udowodnić. Atmosfera jest zupełnie inna niż w Radomiu – ani gorsza, ani lepsza, po prostu inna. Bardzo mi się tu podoba, dzięki temu, że nie baliśmy się ciężkiej pracy, udało się nam sporo osiągnąć. Ważne jest to, że choć to debiutancki sezon Zawiercia w PlusLidze, stworzono naprawdę profesjonalny klub. Pierwsze mecze to było brutalne zderzenie się z rzeczywistością, ale my naprawdę pokazaliśmy, przede wszystkim sobie, że możemy walczyć nawet z najsilniejszymi. Na początku przegrywaliśmy 0:3, ale później udało nam się chociażby pokonać Indykpol AZS Olsztyn czy Asseco Resovię Rzeszów 3:2. Udowodniliśmy swoją postawą, że nie można nas lekceważyć i to było naprawdę fajne doświadczenie. Oczywiście wciąż nie jesteśmy dojrzali i wystarczająco doświadczeni, bo jednego dnia możemy rozegrać świetny mecz, a chwilę później przegrać z kretesem. To są zdecydowanie cele do zrealizowania – by stawać się bardziej stabilnymi w swojej dyspozycji. Właśnie to przede wszystkim chciałem pokazać i nauczyć kolegów z zespołu – że codzienna praca przynosi efekty.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-03-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved