Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Daria Paszek: Nie chcę wracać do Piły na trzecie spotkanie

Daria Paszek: Nie chcę wracać do Piły na trzecie spotkanie

fot. lsk.plps.pl

– Kontrolowałyśmy to spotkanie. Nawet jeśli w jakimś momencie traciłyśmy kilka punktów, to zachowywałyśmy zimną krew. Trener z boku jeszcze nas napędzał, motywował do walki. Dobrze, że wygrałyśmy w trzech setach, bo gdybyśmy przegrały trzecią partię, to mogłoby być jeszcze różnie – powiedziała po wygranej w Pile Daria Paszek, przyjmująca Trefla Proximy Kraków.

Siatkarki Trefla Proximy Kraków w miniony weekend zrobiły pierwszy krok ku wywalczeniu piątej lokaty na koniec sezonu. Wszystko dlatego, że w Pile bez straty seta ograły miejscową Eneę PTPS Piła. – Kontrolowałyśmy to spotkanie. Nawet jeśli w jakimś momencie traciłyśmy kilka punktów, to zachowywałyśmy zimną krew. Trener z boku jeszcze nas napędzał, motywował do walki. Dobrze, że wygrałyśmy w trzech setach, bo gdybyśmy przegrały trzecią partię, to mogłoby być jeszcze różnie. Może gdzieś uciekło nam przyjęcie, popełniłyśmy błędy w zagrywce, ale nie wydaje mi się, żeby było to wynikiem złej koncentracji. Bardzo chciałyśmy wygrać – skomentowała Daria Paszek, która w Pile była jedną z najjaśniejszych postaci w szeregach Trefla Proximy, przez co została wyróżniona statuetką MVP. – W każdym meczu dawałam z siebie maksimum, a akurat w tym przynosiło to punkty – podkreśliła przyjmująca beniaminka, która na swoim koncie w starciu w Pile zgromadziła 14 oczek, prowadząc Trefla Proximę do zwycięstwa. Przed rewanżem podopieczne Alessandro Chiappiniego są w dobrej sytuacji, bowiem przed własną publicznością mogą przypieczętować piątą lokatę w Lidze Siatkówki Kobiet na koniec sezonu. – Zdecydowanie chciałabym wygrać. Nie chcę już wracać do Piły na trzecie spotkanie – zaznaczyła Paszek.



Porażka ekipy z Wielkopolski we własnej hali może być pewnym zaskoczeniem, bowiem dotychczas w rozgrywkach to ona napsuła więcej krwi faworytkom niż zespół z Krakowa. Jednak w końcówce rozgrywek najwyraźniej to beniaminek jest w lepszej dyspozycji. – Do tej pory PTPS sprawiał wiele problemów różnym drużynom. Z nami miał bilans 1:1, ale my byliśmy przygotowani na ciężką walkę. Mimo że mecz zakończył się 3:0, to nie można dać się zwieść temu wynikowi. Był to trudny mecz, ale zwycięstwo cieszy, tym bardziej że nie liczymy ani setów, ani małych punktów. Chodzi o wygrane mecze – powiedział Filip Brzeziński, według którego dużą rolę w końcówce sezonu odgrywa motoryka. Uważa on, że pilanki szczyt formy mają już za sobą, za to krakowianki nadal imponują świeżością na boisku. – Pilanki od początku sezonu prezentowały wysoki poziom motoryczny. Uważam, że ta drużyna najwcześniej była gotowa do gry na dobrym poziomie fizycznym. My wiedzieliśmy, jakie mamy systemy pracy w klubie, nastawialiśmy się na drugą rundę. Według mnie wciąż nabieramy świeżości, natomiast PTPS już pokazał to, co ma najlepsze, co nie zmienia faktu, że rywalki w rewanżu na pewno będą walczyły – dodał członek sztabu szkoleniowego ekipy z Małopolski, która już w środę w Krakowie może zakończyć historyczny sezon w elicie. – Bardzo chcielibyśmy, żeby kibice w Krakowie mogli z nami wspólnie się pocieszyć. Kolejny mecz w Pile byłby dla nas bardzo trudnym wyzwaniem – zakończył Brzeziński.

źródło: inf. własna, Proxima TV

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved