Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Damian Domagała: Nie spodziewałem się, że będzie mi tutaj aż tak dobrze

Damian Domagała: Nie spodziewałem się, że będzie mi tutaj aż tak dobrze

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Jak wiadomo, początki zawsze bywają trudne. Pojawiły się momenty zwątpienia, zwłaszcza tuż po przylocie, natomiast bardzo szybko udało mi się zaaklimatyzować. Realia życia we Włoszech są zupełnie inne niż w Polsce, styl życia i entuzjazm miejscowych mieszkańców na początku nieco mnie przytłaczały, ale szybko zdążyłem do tego przywyknąć i z perspektywy czasu nie rozumiem mojego początkowego zwątpienia – opowiada Damian Domagała, atakujący Tonno Callipo Vibo Valentia, przedstawiciela Serie A.

Już od kilku miesięcy przebywasz w Italii. Trudno było ci na początku odnaleźć się w nowym zespole, w nowym kraju? Jak się obecnie czujesz w drużynie?

Damian Domagała: – Jak wiadomo, początki zawsze bywają trudne. Pojawiły się momenty zwątpienia, zwłaszcza tuż po przylocie, natomiast bardzo szybko udało mi się zaaklimatyzować. Realia życia we Włoszech są zupełnie inne niż w Polsce, styl życia i entuzjazm miejscowych mieszkańców na początku nieco mnie przytłaczały, ale szybko zdążyłem do tego przywyknąć i z perspektywy czasu nie rozumiem mojego początkowego zwątpienia. Jeśli chodzi o drużynę, to nie spodziewałem się, że przyjmie mnie tak ciepło, od samego początku każdy oferował mi swoją pomoc bez względu na to, jakiej dziedziny ona dotyczyła. Atmosfery w zespole nie da się opisać… jest taka, jaką mogłem sobie wymarzyć, nie ma żadnych podziałów, tworzymy monolit. Wiek, obywatelstwo czy pozycja w drużynie nie mają tu żadnego znaczenia, każdy traktowany jest na równi, co bardzo mnie cieszy. Stworzyliśmy drużynę, w której obok bardzo ciężkiej pracy znajdzie się także miejsce na żarty.



Czy jest coś, co szczególnie cię zaskoczyło pozytywnie bądź negatywnie po przylocie do Włoch?

– Tak jak wspominałem, byłem w szoku, gdy patrzyłem na to, jakie życie prowadzą Włosi. Są bardzo uprzejmi, nigdzie im się nie spieszy i są bardzo głośni, co nie do końca pokrywa się z realiami panującymi w Polsce. Jest jeszcze jedna rzecz, która ogromnie mnie zaskoczyła, otóż styl, w jakim tubylcy poruszają się na drogach. Tu nie ma żadnego znaczenia, kto ma pierwszeństwo, nie respektują zasad ruchu drogowego, lecz udaje im się to znakomicie, bo o wypadek tu bardzo ciężko. (śmiech) Szczerze mówiąc, gdy dostałem samochód, to bałem się do niego wsiąść, ale z czasem nauczyłem się, że trzeba mieć oczy szeroko otwarte, a pierwszeństwo ma ten, kto ma lepszą psychikę. (śmiech)

Rzucam się na głęboką wodę – powiedziałeś mi, kiedy rozmawialiśmy niedługo przed twoim wyjazdem. Czy patrząc z perspektywy tych kilku miesięcy, już możesz powiedzieć, że decyzja związana z wyjazdem do Serie A okazała się trafiona?

– Jestem bardzo zadowolony, nie spodziewałem się, że będzie mi tu aż tak dobrze. Z biegiem czasu widzę, jak ogromny progres zrobiłem. Na pewno przyczyniło się do tego to, że w czasie okresu przygotowawczego byłem jedynym atakującym w drużynie, tym samym rozegrałem masę sparingów i meczów kontrolnych na bardzo wysokim poziomie. Dzięki temu miałem okazję się wykazać i udowodnić, że zasługuję na to, żeby być w tej drużynie i myślę, że poprzez moje występy zdobyłem zaufanie trenera.

Co możesz powiedzieć o pracy pod okiem trenera Tubertiniego? Na co szkoleniowiec kładzie szczególny nacisk?

– Trener Tubertini jest bardzo dobrym szkoleniowcem. To, na co kładzie nacisk, jest zależne od tego, co w danym czasie gorzej funkcjonuje w naszej drużynie. Nasze wszystkie treningi i mecze są nagrywane i analizowane na bieżąco, także codziennie dostajemy nową dawkę porad, co moglibyśmy zmienić, żeby było lepiej. Nasz szkoleniowiec jest bardzo spokojną osobą, co jak najbardziej mi odpowiada, stara się wszystko tłumaczyć na spokojnie, przy okazji bardzo dużo żartuje. Treningi są na bardzo wysokim poziomie, każdy jest zaangażowany w 100%, ale zawsze znajdzie się czas, żeby trochę się pośmiać. Cieszę się, że trafiłem pod jego skrzydła, już wiele na tym skorzystałem, a jestem pewny, że skorzystam jeszcze więcej.

Dla ciebie, jako młodego zawodnika, ważna jest na pewno każda minuta spędzona na boisku w tak silnej lidze, jak Serie A. Dostajesz od trenera swoje szanse, chociażby w ostatnim meczu ligowym. Jesteś zadowolony z tego, jak je wykorzystujesz?

– Szczerze mówiąc, gdy zdecydowałem się na podpisanie kontraktu, wychodziłem z założenia, że każda minuta spędzona na boisku będzie dla mnie ogromnym osiągnięciem. Zawsze daję z siebie wszystko, jak już wspominałem, możliwość rozegrania wielu spotkań w okresie przygotowawczym bardzo mi pomogła, zyskałem zaufanie trenera, co owocuje tym, że również w meczach ligowych pojawiam się na boisku. Na ostatnie 5 ligowych spotkań na boisku pojawiłem się w aż 4 meczach. Początkowo były to zmiany przy gorszym wyniku, ale swoje szanse wykorzystywałem bardzo dobrze, tym samym utwierdziłem trenera w przekonaniu, że może mi ufać, także ostatni mecz ligowy w dużej mierze spędziłem już na boisku i wspólnie udało się odwrócić losy spotkania. Generalnie jestem bardzo zadowolony z tego, jak wykorzystuję swoje szanse, natomiast jestem osobą dosyć krytyczną wobec siebie i zawsze znajduję rzeczy, z których jestem niezadowolony, zapamiętuję swoje błędy i staram się nad nimi pracować, by w przyszłości ich unikać.

Jak w drużynie odbierane są wyniki z początku sezonu? Po trzech porażkach z rzędu przyszły dwa kolejne zwycięstwa.

– Nie ukrywam, że zarówno my, działacze klubowi, jak i kibice inaczej wyobrażaliśmy sobie początek sezonu, który jak najbardziej nie był udany. W pierwszym meczu ligowym podejmowaliśmy drużynę Cucine Lube i był to bardzo dobry mecz. Całe spotkanie było bardzo wyrównane i nasza postawa mogła napawać optymizmem przed następnymi meczami ligowymi. Niestety dwaj następni rywale okazali się od nas lepsi, chociaż my nie prezentowaliśmy takiego samego poziomu jak w meczu pierwszej kolejki. Po trzeciej porażce atmosfera była napięta, wszyscy czuliśmy presję, jaka na nas ciążyła, każdy wymagał od nas zwycięstw, a my zawodziliśmy. Po bardzo słabym spotkaniu z Padwą wspólnie z trenerami obejrzeliśmy nasz mecz, analizowaliśmy nasze błędy, niestety zawiódł nasz system bloku i obrony, trener uświadomił, że rywale mieli aż 71% skuteczności w ataku na wysokiej piłce, jest to wynik niespotykany na takim poziomie rozgrywek, tym samym był to bodziec do dużo cięższej pracy nad tymi elementami. Od tamtego czasu znacznie poprawiliśmy swoją grę i następne dwa mecze zakończyliśmy zwycięstwem, bardzo nas to cieszy, bo widzimy rezultaty naszej ciężkiej pracy. Przed nami 6. kolejka ligi i wszyscy mamy nadzieję, że ten mecz również przebiegnie po naszej myśli.

Na koniec zapytam jeszcze, czy masz czas na śledzenie rozgrywek naszej PlusLigi i tego, jak radzą sobie twoi koledzy z kadry młodzieżowej i z SMS-u Spała?

– Jak najbardziej. Utrzymuję kontakt z chłopakami, na bieżąco śledzę wyniki spotkań i ich poczynania, myślę, że chłopaki mogą być z siebie dumni, bo póki co prezentują się bardzo dobrze. Trzymam za nich kciuki i mocno im kibicuję.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-11-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved