Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > PP: Ciężka przeprawa Chemika z Developresem

PP: Ciężka przeprawa Chemika z Developresem

Siatkarki Developresu Rzeszów bardzo mocno postawiły się w pierwszym półfinale Pucharu Polski Chemikowi Police. Waleczne rzeszowianki z góry skazywane na porażkę doprowadziły do tie-breaka i dopiero w nim uznały wyższość mistrzyń Polski. 

Premierowy punkt pierwszego półfinałowego spotkania zdobyła Anna Werblińska, która od samego początku próbowała straszyć rywalki swoją groźną zagrywką. Policzanki starały się uciec rywalkom i powoli budowały punktową przewagę (5:2). Presja, jaką wywierały na przeciwniczkach, była na tyle duża, że przy stanie 8:3 dla Chemika trener Developresu – Lorenzo Micelli, musiał poprosić o przerwę. Zawodniczki z Podkarpacia nie potrafiły ustrzec się prostych błędów, przez co walczyły nie tylko z drużyną zza siatki, ale i z własnymi słabościami. Podopieczne Jakuba Głuszaka pogrążały swoje rywalki, osiągając aż dziewięciopunktową przewagę (14:5). Włoski szkoleniowiec usiłował ratować sytuację, wpuszczając na boisko Karolinę Szczygieł i Patrycję Flakus. Siatkarki Chemika również nie wystrzegały się błędów, choć były to pojedyncze akcje, niemające większego wpływu na postawę drużyny. Śmiało punktowały Malwina Smarzek i Katarzyna Zaroślińska. Z akcji na akcję rzeszowianki zaczęły się rozgrywać i stanowiły większe zagrożenie dla przeciwniczek. Kłopoty z przebiciem się na drugą stronę miały wcześniej wspomniane Smarzek i Zaroślińska. Zawodniczki Developresu grały mocniej w kontrataku i w tym fragmencie gry nawiązały wyrównaną walkę z przeciwnikiem. Zryw nastąpił zbyt późno i ostatecznie to policzanki triumfowały 25:18.



Początek drugiej odsłony stał pod znakiem walki punkt za punkt. Ekipa z Rzeszowa uwierzyła w swoje umiejętności, ale wciąż nie umiała zatrzymać Smarzek. Efektowne wymiany ciosami dały remisowy rezultat na tablicy wyników (5:5). Trzeba przyznać, że początek tego spotkania nie zwiastował większych emocji i mogłoby się wydawać, że Chemik przejmie inicjatywę. Nic bardziej mylnego – teraz Developres SkyRes Rzeszów znajdował się w lepszej sytuacji i prowadził dwoma oczkami (11:9). Ciężar gry na swoje barki wzięły liderki Chemika Police – Smarzek i Zaroślińska, ale teraz musiały się już sporo natrudzić, by gromadzić punkty. Zwłaszcza gdy ich koleżanki miały problemy w przyjęciu dzięki „kąśliwemu” serwisowym Kremeny Kamenowej. Jej znakomita passa w elemencie zagrywki wyprowadziła Developres na sześciopunktowe prowadzenie (18:12). Zespół trenera Głuszaka wyraźnie stracił swoją moc. W porównaniu z pierwszym setem w tym sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Nawet pojawiające się na parkiecie Jelena Blagojević oraz Izabela Bełcik nie zatrzymały rozpędzonych rzeszowianek. Partia zakończyła się wynikiem 25:17 dla Developresu, zatem w setach mieliśmy remis 1:1.

W obawie o grę swojego zespołu Jakub Głuszak dokonał zmian w wyjściowym składzie. Na „pomarańczowym” pojawiły się Agnieszka Bednarek-Kasza oraz Madelaynne Montano. Policki szkoleniowiec osiągnął zamierzony cel, bowiem jego podopieczne od startu kontrolowały sytuację (8:5). Przeciwniczki nie dawały za wygraną. Przemyślanymi atakami wyróżniała się Klaudia Kaczorowska. Po przeciwnej stronie nie do zatrzymania była Montano. Policzanki miały szansę „uciec” na trzy oczka, lecz karygodny błąd dotknięcia górnej taśmy popełniła Stefana Veljković (12:10). Gra obu zespołów nabierała tempa, mimo że policzanki utrzymywały stałą przewagę. Kamenowa i spółka nie potrafiły samodzielnie znaleźć skutecznej recepty na drużynę Chemika i to właśnie pojedyncze błędy siatkarek z Polic miały być „światełkiem w tunelu” na remis. Przy stanie 18:16 dla Chemika Micelli poprosił o challenge. Błąd komunikacyjny pomiędzy pierwszym a drugim sędzią dał chwilowe powody do radości rzeszowskim siatkarkom. Za moment wszystko zostało wyjaśnione i drużyna z Polic mogła serwować. Coraz to efektowniejsze wymiany mogły podobać się zielonogórskim kibicom. Niestety, w ostatniej fazie seta rzeszowiankom zabrakło sił. Mistrzynie Polski zdominowały końcówkę i wygrały 25:19.

Zespół z Podkarpacia wiedział, że musi zrobić wszystko, aby jeszcze liczyć się w tym spotkaniu. Agresywna postawa Anny Kaczmar w polu serwisowym mogła dać im przewagę, lecz rzeszowianki wciąż popełniały niepotrzebne błędy. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze i Developres miał trzy oczka zapasu (6:3). Duża w tym zasługa Adeli Helić, dominatorki prawego skrzydła. Wszystkie elementy siatkarskiego rzemiosła w szeregach rzeszowskiej drużyny funkcjonowały prawidłowo. Sytuacja zgoła odmiennie kreowała się w polickiej ekipie. W miejsce Smarzek na boisko wróciła Werblińska. Fenomenalną obroną popisała się Lucyna Borek, tym samym zdobywając punkt bezpośrednim przebiciem (15:9). Nie dość, że rzeszowianki znakomicie sobie radziły w grze, to miały też dużo szczęścia. Ich rywalkom zdobywanie punktów szło znacznie oporniej. Ekipa włoskiego szkoleniowca chyba poczuła się zbyt pewnie i zauważalnie się zdekoncentrowała. Chemik Police wykorzystał sytuację i wyrównał wynik tej partii (18:18). Koncertowo spisywała się Werblińska, główna postać „Chemik-show”. Drużyny walczyły bardzo ambitnie i ofiarnie, przez co nie do końca było wiadomo, kto przechyli szalę zwycięstwa na swoją stronę. Zrobiły to rzeszowianki, tym samym doprowadzając do tie-breaka.

Gra toczyła się od nowa. Lepiej rozpoczęły siatkarki Jakuba Głuszaka, które osiągnęły dwa oczka prowadzenia (2:0). Zdawały sobie sprawę z tego, że w poprzednim secie nie wykorzystały swojej szansy i teraz chciały to zrobić za wszelką cenę. Wiedział to również Lorenzo Micelli, który przy wyniku 5:2 dla rywalek zażądał przerwy. Czas motywacyjny przyniósł odwrotne skutki. Siatkarki z Rzeszowa zbytnio się rozluźniły i przy regulaminowej zmianie stron przegrywały 3:8. Helić posłała piłkę w aut, ale tym samym odwdzięczyła się Bednarek-Kasza. Walka z samym sobą rzeszowianek trwała w najlepsze. Zawodniczki Developresu nie umiały się przełamać. Losy tego seta, jak i całego spotkania próbowała zmienić Helić, lecz potrzebowała wsparcia koleżanek. Tak też się stało, bo do gry włączyła się Magdalena Hawryła. Na zmiany było za późno – w ostatecznym rozrachunku drużyna Chemika Police okazała się lepsza. Punktowym blokiem, seta, jak i cały mecz zakończyła Anna Werblińska i policzanki zameldowały się w finale.

MVP: Stefana Veljković

Chemik Police – Developres SkyRes Rzeszów 3:2
(25:18, 17:25, 25:19, 22:25, 15:9)

Składy zespołów:
Chemik: Werblińska (8), Gajgał-Anioł (4), Smarzek (14), Veljković (8), Wołosz (2), Zaroślińska (9), Krzos (libero) oraz Montano (12), Bednarek-Kasza (8), Bełcik (1), Blagojević (4) i Jagieło (2)
Developres: Kamenowa (10), Hawryła (4), Żabińska (14), Kaczmar (2), Helić (17), Kaczorowska (9), Borek (libero) oraz Szczygieł, Flakus i Paskova

Zobacz również:
Wyniki turnieju finałowego Pucharu Polski siatkarek

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-02-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved