Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Charlotte Leys: Wierzę, że znów wystąpimy w finale

Charlotte Leys: Wierzę, że znów wystąpimy w finale

fot. Piotr Woźniak

Siatkarki Galatasaray Stambuł dwukrotnie pokonały zespół Budowlanych Łódź i tym samym awansowały do półfinału Pucharu CEV, gdzie zmierzą się z Dinamem Kazań. – W sumie już trzykrotnie poległam w finale Pucharu CEV, ale za każdym razem było to po złotym secie. To jednak zupełnie co innego niż porażka 0:3. Wierzę, że znów wystąpimy w finale i tym razem to my będziemy mogły wrócić do domu ze złotymi medalami – powiedziała po meczu w Łodzi Charlotte Leys, doskonale znana polskim kibicom belgijska przyjmująca Galatasaray.

Awansowałyście do półfinału Pucharu CEV. Pomimo dużej zaliczki, jaką przywiozłyście do Łodzi ze Stambułu, widać było, że gospodynie rozpoczęły mecz z wiarą w to, że uda się te straty odrobić. Zwycięstwo w pierwszym secie, gdzie długo goniłyście rywalki, było kluczem do wywalczenia awansu?



Charlotte Leys:Myślę, że rozpoczęłyśmy ten mecz trochę zdenerwowane, ponieważ cały czas wynik oscylował w okolicach remisu. Później bardzo pomogły nam umiejętności indywidualne poszczególnych zawodniczek, także tych, które wchodziły na boisko jako zmienniczki. Miałyśmy dobrą zagrywkę, pokazałyśmy, że w takich momentach potrzebujemy całej drużyny, by odnieść zwycięstwo. Jestem przekonana, że w półfinale również będziemy mogły liczyć na cały zespół. Łodzianki to także jest bardzo dobra drużyna, widać to choćby po wyniku pierwszego seta – 23:25. W kolejnych partiach gra na zagrywce i w bloku funkcjonowała już coraz lepiej i dzięki temu mogłyśmy wspiąć się na jeszcze wyższy poziom.

Wykorzystałyście trochę fakt, że łodzianki straciły koncentrację w premierowej odsłonie meczu…

Tak, łodzianki właściwie przez cały czas trwania pierwszego seta prowadziły. My musiałyśmy troszkę odwrócić nasze nastawienie, mówiłyśmy sobie: „dalej dziewczyny, nic w tej partii nie jest jeszcze zakończone”. Potrzebowałyśmy wygrać dwa sety i być może stąd pojawił się w naszych poczynaniach delikatny stres. Mamy w zespole dość dużo doświadczonych zawodniczek, to była nasza przewaga nad rywalkami i myślę, że to pozwoliło nam odbudować się i wygrać pierwszego seta.

Teraz możecie już przygotowywać się do starć półfinałowych. Rok temu w finale Pucharu CEV zatrzymała was drużyna Dinama Krasnodar, teraz już w 1/2 finału trafiacie na inną bardzo silną ekipę z Rosji… Czego spodziewasz się po tym meczu?

W zeszłym roku w finale grałyśmy z zespołem z Krasnodaru, teraz w półfinale będzie to Dinamo Kazań. Myślę, że to będzie bardzo trudna przeprawa, ale oczywistym jest, że w półfinałach zawsze trafia się na silne zespoły. Musimy być przygotowane na to, że trudno będzie nam kończyć akcje w pierwszym podejściu, ale aby wygrać, musimy swoim nastawieniem i entuzjazmem pokazać, że mamy naprawdę dobry zespół. Będziemy starały się podbijać w obronie każdą piłkę, a w ataku szukać skutecznych rozwiązań i to powinno być kluczem do korzystnego wyniku.

W zeszłym roku zajęłyście wraz z Galatasaray drugie miejsce, podobnie było, gdy reprezentowałaś barwy Atomu Trefla Sopot… Można powiedzieć, że jesteś specjalistką od osiągania dobrych wyników w Pucharze CEV?

Tak, jestem zawodniczką drugiego miejsca w Pucharze CEV. (uśmiech) Mówiąc już zupełnie poważnie, mam nadzieję, że podobnie jak w zeszłym roku uda nam się dotrzeć aż do finału. Damy z siebie wszystko, by spróbować wywalczyć to trofeum. W sumie już trzykrotnie poległam w finale Pucharu CEV, ale za każdym razem było to po złotym secie. To jednak zupełnie co innego niż porażka 0:3. Wierzę, że znów wystąpimy w finale i tym razem to my będziemy mogły wrócić do domu ze złotymi medalami.

Zajmujecie czwarte miejsce w lidze tureckiej. Jak duże znaczenie ma dla was wynik, który uda się uzyskać w Pucharze CEV?

Ten puchar jest dla nas bardzo ważny, podobnie jak liga. Teraz jesteśmy na czwartym miejscu w tabeli, a tylko czołowa trójka ma zagwarantowany udział w rozgrywkach Ligi Mistrzyń. Mecze w Pucharze CEV pokazują natomiast, gdzie jest nasze miejsce w Europie. Skoro w zeszłym roku zajęłyśmy drugie miejsce, teraz również już jesteśmy wysoko, oznacza to, że jesteśmy zespołem, z którym trzeba się liczyć.

Pierwsze cztery ekipy ligi tureckiej to drużyny ze Stambułu. W sumie aż sześć zespołów ze stolicy bierze udział w tych zmaganiach. Jak organizacyjnie da się to wszystko pogodzić?

W Stambule mamy ten komfort, że każda z drużyn trenuje w innej hali. Jednak kiedy dochodzi do tych bardziej spektakularnych meczów, to wtedy rozgrywamy je na największym obiekcie, który nazywa się Burhan Felek. Tam właśnie odbywają się mecze Pucharu CEV czy Ligi Mistrzyń. Pomimo że to końcówka sezonu, to wciąż mamy jeszcze mnóstwo drużyn rywalizujących na europejskich parkietach, trzy w Lidze Mistrzyń, po jednej w Pucharze CEV i Challenge, gdzie gra Bursa BBSK. To pokazuje, jak silna jest liga turecka.

Wybierając Galatasaray, z pewnością miałaś na uwadze także swój rozwój indywidualny. Trudno było ci podjąć decyzję o opuszczeniu Orlen Ligi i wyborze, zupełnie innej kulturowo, Turcji?

Spędziłam w Polsce 5 lat, ale to nie jest wcale tak, że miałam już dość. (uśmiech) Nadal było to miejsce, gdzie mogłam grać na wysokim poziomie. Jednak kiedy dostałam ofertę ze Stambułu, wiedziałam, że muszę się na nią zgodzić, jeśli chcę przeżyć coś nowego. Powiedziałam sobie wtedy, że chcę coś zmienić w swoim życiu. Muszę przyznać, że lubię oba te kraje, ale Polska już zawsze będzie dla mnie szczególnym miejscem.

Czy po ostatnich wydarzeniach, które miały miejsce w Turcji, w Stambule czujesz się bezpiecznie?

Jeśli nie czułabym się bezpiecznie, na pewno dalej nie grałabym tutaj w siatkówkę. Żyjemy w takich czasach, że praktycznie wszędzie jest zagrożenie atakiem terrorystycznym. Mieszkam w azjatyckiej części miasta, a nie europejskiej. W tej okolicy nie dochodziło jeszcze do żadnych niebezpiecznych incydentów, dlatego czuję się bezpiecznie.

Masz w swoim dorobku wiele medali, ale wciąż brakuje ci złotego medalu mistrzostw Polski. Gdyby pojawiła się taka okazja, rozważyłabyś powrót do polskiej ekstraklasy?

Cały czas interesuję się polską ligą, bo gra tutaj kilka naprawdę silnych drużyn. Dlatego nigdy nie mówię nie, ale zobaczymy, jak ułoży się sytuacja w kolejnych sezonach.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-03-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved