Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > Benjamin Toniutti: O naszej sile stanowi zespołowość

Benjamin Toniutti: O naszej sile stanowi zespołowość

fot. Katarzyna Antczak

W meczu inauguracyjnym Klubowych Mistrzostw Świata w Opolu ZAKSA Kędzierzyn-Koźle stoczyła prawdziwy bój z zespołem Sarmayeh Bank Teheran VC. Polska ekipa potrzebowała aż pięciu setów, aby pokonać swoich rywali z Iranu. Podopieczni trenera Gardiniego przegrywali już 0:2, jednak mimo to nie spuścili głów i odwrócili losy spotkania, dzięki czemu zrobili duży krok w kierunku awansu do półfinałów rozgrywek.

Początek meczu w Opolu zapowiadał, że zgromadzeni w Okrąglaku fani siatkówki będą opuszczać halę w rozczarowaniu, jednak nic bardziej mylnego. ZAKSA, która przegrywała już 0:2, w trzecim secie przejęła inicjatywę i wydłużyła przebieg spotkania, zapewniając swoim fanom wiele emocji. – Wydaje mi się, że każdemu z obecnych kibiców ten mecz mógł się podobać. Serdecznie gratuluję przeciwnikom, którzy mimo tego, że przegrywali już 0:2, odwrócili losy tego spotkania. Moim zdaniem pokazaliśmy dzisiaj naprawdę dobry poziom i zasłużyliśmy na to, aby ten mecz wygrać, niestety zabrakło nam trochę szczęścia. Taka jednak jest siatkówka i na tym polega jej atrakcyjność – komentował po meczu Mehdi Mahdavi, kapitan Sarmayeh.



Radości z wygranej, ale również i niezadowolenia z premierowych odsłon nie ukrywał również rozgrywający ekipy z Opolszczyzny. – Jesteśmy bardzo szczęśliwi z dzisiejszego zwycięstwa, szczególnie dlatego, że nie udało nam się dobrze wejść w ten pojedynek. Pierwsze dwa sety w naszym wykonaniu wyglądały naprawdę źle, nie umieliśmy znaleźć żadnego rozwiązania na fantastyczną grę naszych przeciwników. Mimo że przygotowaliśmy się do tego spotkania i poświęciliśmy sporo czasu na analizę wideo, to muszę przyznać, że rywale nas zaskoczyli – komentował Benjamin Toniutti. Zdaniem kapitana ZAKSY wystarczyło poprawić jeden element, aby uzyskać kontrolę nad przeciwnikiem. – Uważam, że w kolejnych setach kluczowa okazała się poprawa przyjęcia po naszej stronie, dzięki temu nasza gra gdzieś tam zaczęła się zazębiać i moim zdaniem te dwa ostatnie sety naprawdę mogły się kibicom podobać – dodał Toniutti.

Stare przysłowie mówi, że „kto nie wygrywa 3:0, ten przegrywa 2:3”, na początku spotkania ekipa z Iranu górowała nad swoimi rywalami niemal w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła, jednak w ostatnich partiach teherańczycy stracili chłodną głowę. – Byliśmy dzisiaj w stanie wygrać, ponieważ na początku wykazywaliśmy się większą koncentracją niż nasi przeciwnicy, jednak w kolejnych odsłonach to ZAKSA zaczęła grać szybciej i niestety już nie byliśmy w stanie jej dogonić – tłumaczył trener Mostafa Karkhaneh. Wspominał on również o siódmej sile na boisku, którą niepodważalnie stanowili licznie zebrani kibice i o wyjątkowo mocnej zagrywce, która odrzuciła jego podopiecznych od siatki. – Naszym przeciwnikom na pewno siły dodał też bardzo efektowny doping oraz mocna zagrywka. Po dwóch przegranych setach nasi rywale w zasadzie nie mieli już nic do stracenia, zaczęli podejmować ryzyko, które w efekcie im się opłaciło, moim zdaniem szczególnie było to widoczne w serwisie. Dla nas było to naprawdę trudne zadanie, aby w takiej sytuacji przeciwstawić się ZAKSIE, w irańskiej ekstraklasie żaden z zespołów nie gra tak ryzykownej siatkówki, przede wszystkim na naszym podwórku nie spotykamy się z tak mocną zagrywką z wyskoku, dlatego przyznam szczerze, że trochę nie byliśmy na to przygotowani — kontynuował Karkhaneh. Mimo że szala zwycięstwa została przechylona na korzyść ekipy z Kędzierzyna-Koźla, to woli walki nie można odmówić obu zespołom, w końcu ta wyrównana wojna trwała prawie trzy godziny. – Uważam, że mimo wszystko zaprezentowaliśmy się dzisiaj na prawdę dobry poziomie, także ode mnie gratulacje płyną zarówno do mojej drużyny, jak i do naszych przeciwników, jednocześnie zaznaczam, że przed nami są jeszcze dwa spotkania. To jest siatkówka, która jak wszyscy wiedzą, jest sportem przewrotnym, więc jeszcze wszystko może się wydarzyć – zakończył Irańczyk.

Mimo że teoretycznie Sarmayeh Bank VC wydawał się być najłatwiejszym przeciwnikiem ZAKSY na drodze do półfinałów, to dzisiejsze spotkanie pokazało, że jeżeli kędzierzynianie chcą się liczyć w walce o medale, to nie mogą lekceważyć żadnego z rywali. – W mojej opinii te dwa pierwsze sety nie były wynikiem zaskoczenia. Nie możemy mówić, że irański zespół sprawił nam jakąś wielką niespodziankę, ponieważ od początku wiedzieliśmy, że gra on siatkówkę na naprawdę wysokim poziomie. Uważam, że nasz słabszy start wynika z napięcia i dużej presji, która gdzieś tam pojawiła się w naszym zespole. Jestem jednak szczęśliwy, że mimo wszystko udało nam się wrócić na właściwe tory i w ostatnich setach zaprezentowaliśmy swój poziom, graliśmy efektownie punkt za punkt tak jak od początku powinno to wyglądać – chwalił rywali Andrea Gardini. ZAKSA zrobiła pierwszy krok do awansu, jednak to dopiero początek drogi do Krakowa, gdzie odbędą się mecze półfinałowe oraz finałowe. Jeżeli podopieczni Andrei Gardiniego chcą na tej drodze pozostać, to muszą zachować maksymalną koncentrację, bowiem już w środę i czwartek zmierzą się z rywalami, którzy na papierze są jeszcze silniejsi niż Sarmayeh. – Przed nami jeszcze dwa spotkania i teraz już wiemy, że nie możemy sobie pozwolić na to, by zacząć je tak słabo, jak to przeciwko drużynie z Iranu, jeżeli chcemy myśleć o zwycięstwie, musimy zagrać naszą najlepszą siatkówkę od samego początku, bo to jest jedyny sposób, aby pokonać takie zespoły jak Cucine Lube Civitanova i Sada Cruzeiro Vôlei – zwracał uwagę Gardini. Szkoleniowiec ZAKSY nie szczędził również słów uznania dla jedynego i dobrze znanego wszystkim Polakom zagranicznego reprezentanta irańskiego zespołu. – Gratulacje dla mojego serdecznego kolegi – Łukasza Żygadły, który już od kilku lat reprezentuje barwy ekipy z Teheranu i mogę śmiało powiedzieć, że zdecydowanie poprawił tam swoje umiejętności, co świadczy o tym, że trener Mostafa Karkhaneh bardzo dobrze go prowadzi. Mam nadzieję, że będę miał jeszcze okazję, aby ponownie oglądać Łukasza grającego na tym poziomie w Polsce – podsumował włoski trener.

Najbliższym rywalem kędzierzynian jest mistrz Włoch – Cucine Lube Civitanova, zespół naszpikowany gwiazdami światowego formatu, do których zaliczyć można między innymi takie nazwiska jak Juantorena, Sokołow czy Sander. Z całą pewnością spotkanie to nie będzie należało do łatwych i może okazać się prawdziwą gratką dla wszystkich wielbicieli siatkówki. – Jeżeli chodzi o przygotowanie pod środowy mecz, to przede wszystkim musimy odpocząć po dzisiejszym spotkaniu. Włoski zespół składa się z wielu naprawdę mocnych zawodników, którzy może i indywidualnie są od nas lepsi, ale o naszej sile stanowi zespołowość i na pewno jako drużyna możemy powalczyć o zwycięstwo – oceniał Toniutti. Rolę regeneracji podkreślił również trener mistrza Polski. – Zgadzam się z Benem, jutro czeka nas konfrontacja z zupełnie innym stylem gry. Muszę też przyznać, że siatkarze z Włoch indywidualnie wygrywają z nami pod względem fizycznym, także my przede wszystkim chcemy wpędzić naszych rywali w kłopoty, wtedy zobaczymy, co się stanie. Gwarantuję, że będziemy walczyć, jednak najpierw musimy się zregenerować, bo dzisiejsze spotkanie było dla nas trudne nie tylko pod względem fizycznym, ale również mentalnym – zakończył Gardini. Spotkanie, o którym mowa, odbędzie się w środę o godzinie 17:30, a tuż po nim o punkty walczyć będą reprezentanci Teheranu i Sady Cruzeiro.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved