Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Bartosz Kwolek: Zmartwieniem jest zastój w czwartym secie

Bartosz Kwolek: Zmartwieniem jest zastój w czwartym secie

fot. Katarzyna Antczak

Siatkarze Onico Warszawa pokonali w czterech setach ekipę Indykpolu AZS-u Olsztyn. Pomimo zdobycia kompletu punktów stołeczna ekipa ma nad czym myśleć, bowiem w czwartej partii pozwoliła rywalom na obronę aż ośmiu piłek meczowych. – Dla mnie dużym zmartwieniem jest na pewno ostatni set, gdzie rywale obronili osiem piłek meczowych. Trzeba nad tym usiąść i przemyśleć to, bo strata ośmiu punktów z rzędu była niepokojąca – przyznał Bartosz Kwolek.

Podopieczni Stephane’a Antigi są ostatnio wyraźnie w „gazie”, bowiem mecz z Indykpolem AZS-em Olsztyn był ich czwartym triumfem z rzędu, w tym trzecim bez straty punktu. Po wygranym tie-breaku z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie przyszły zwycięstwa nad Jastrzębskim Węglem i Asseco Resovią Rzeszów. – Przed sezonem, jak robiliśmy przygotowania, forma miała przyjść właśnie na ten moment i na play-off, mam nadzieję, że ta nasza dyspozycja się utrzyma, zarówno moja, jak i całej drużyny, bo jako zespół gramy bardzo dobrze. I oby były tego efekty za parę miesięcy – analizował przyjmujący Onico Warszawa.



Do końca pierwszej rundy zostały zaledwie dwie kolejki – warszawianie zagrają kolejno z Cuprum Lubin i Cerrad Czarnymi Radom. Aktualnie Onico ma na swoim koncie 25 punktów, dzięki czemu zajmuje miejsce tuż za podium. – Myślę, że to widać na boisku, czujemy się pewnie. Nie wiem, czy możemy to nazwać mocą, ale mamy świadomość własnych umiejętności, wiemy, że potrafimy wygrać z najlepszymi, bo już to pokazaliśmy. Chcemy utrzymać tę passę, zostały nam teraz dwa trudne mecze na koniec rundy, jednak chcemy pojechać na Puchar Polski i mam nadzieję, że i tam uda nam się coś osiągnąć w tych rozgrywkach – zapowiedział Bartosz Kwolek.

Młody zawodnik kolejny raz dał próbkę swoich nieprzeciętnych umiejętności, stał się zwłaszcza bohaterem premierowej odsłony. To właśnie jego zagrywki przesądziły o triumfie zespołu ze stolicy – dwukrotnie zaskoczył rywali swoim floatem, by po chwili posłać dwa serwisy nie do przyjęcia. – Raczej nie trenuję indywidualnie zagrywki, bardziej się skupiam na przyjęciu. Punkty z zagrywki jednak zawsze dodatkowo napędzają, zarówno mnie, jak i całą drużynę. Oczka zdobyte po asach, ale również po bloku są takim bonusem w secie i cieszę się, że akurat udało mi się zapunktować w kluczowym momencie – skomentował.

Bartosz Kwolek wziął na siebie ciężar gry także i w drugim secie, gdy o wyniku ponownie decydowała zacięta końcówka. W czterosetowym spotkaniu zdobył łącznie 18 punktów, z czego aż 5 zagrywką. Atakował z 46-procentową skutecznością (12/26), do tego dorzucił jeden blok. Również w przyjęciu zaprezentował się z bardzo dobrej strony, piłkę dogrywał 31 razy, popełnił tylko dwa błędy (58 proc.). Nic więc dziwnego, że komisarz uhonorował 20-latka nagrodą MVP. Co ciekawe, była to trzecia statuetka Kwolka w sezonie. – Nie liczę tego, ale jeśli tak, to oczywiście bardzo miło. Cieszę się jednak o wiele bardziej z tego, że wygrywamy jako drużyna, tytuł MVP to już nagroda dodatkowa – podkreślił przyjmujący.

Warszawianie całkowicie zdominowali rywala w czwartej partii, nie dali mu zaprezentować swoich atutów. Co ciekawe pomimo prowadzenia 24:15 nie był to koniec emocji. Ekipa gospodarzy sprawiała wrażenie kompletnie sparaliżowanej i oddała przeciwnikom kolejnych osiem punktów. – Cieszymy się, że te dwa pierwsze sety ułożyły się po naszej myśli, bo jeśli byśmy przegrali premierową odsłonę, różnie mecz mógłby się dalej potoczyć. Dla mnie dużym zmartwieniem jest na pewno ostatni set, gdzie rywale obronili osiem piłek meczowych. Trzeba nad tym usiąść i przemyśleć to, bo strata ośmiu punktów z rzędu była niepokojąca. Oby tych serii było już jak najmniej, takie przestoje deprymują – nie miał wątpliwości Bartosz Kwolek.

Dyspozycja reprezentanta Polski juniorów spotkała się z uznaniem kibiców, bowiem został on wybrany do składu drużyny Północ na Mecz Gwiazd, który rozegrany zostanie w weekend w Krakowie. Jak zawodnik przyjął tę decyzję? – Byłem zaskoczony, bo gwiazda ze mnie chyba marna. Ale cieszę się, że ktoś docenia moją codzienną pracę przede wszystkim na treningach, bo mecze to już taka śmietanka. Zawsze przyjemnie odciąć się od tej treningowej rutyny i po prostu pobawić się siatkówką – przyznał gracz.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-12-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved