Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Bartosz Kwolek: Czujemy się ze sobą bardzo dobrze

Bartosz Kwolek: Czujemy się ze sobą bardzo dobrze

fot. Klaudia Piwowarczyk

W Spale od czwartku trwa zgrupowanie reprezentacji Polski. Podopieczni Vitala Heynena w niepełnym jeszcze składzie przygotowują się do nadchodzących rozgrywek Ligi Narodów. – Kadra jest ogólnie całkiem młoda i generalnie tylko kilku zawodników oscyluje koło trzydziestki. Czujemy się ze sobą bardzo dobrze. Nie ma grup, nie ma podziałów, mamy wszystko, co potrzeba i teraz nie pozostaje nic innego tylko grać i się doskonalić – mówił w rozmowie ze Strefą Siatkówki Bartosz Kwolek, przyjmujący reprezentacji Polski.

Udało się już wrócić psychicznie po tych chwilowych wakacjach do siatkówki?



Bartosz Kwolek: – Oczywiście, że tak. Przyznam szczerze, że ja już tęskniłem za siatkówką. Przez dwa tygodnie nie miałem styczności z piłką, wcześniej jeszcze na trzy tygodnie zostałem wykluczony z treningów po problemach z wyrostkiem, stąd miałem już dość odpoczynku. Z ogromną chęcią wracam tutaj, żeby trenować i robić wszystko, aby z dnia na dzień stawać się coraz lepszym zawodnikiem.

Pozwolę sobie wrócić jeszcze do sezonu klubowego, który w waszym przypadku nie do końca wyglądał tak, jak zakładaliście i nie da się ukryć, że byliście chyba finalnie najbardziej poszkodowani. Da się jakiekolwiek pozytywy wyciągnąć, patrząc już na to z pewnej perspektywy i chociażby przez wzgląd na pana indywidualnie?

Największym pozytywem jest chyba to, że jestem teraz w Spale z Damianem Wojtaszkiem i Jankiem Nowakowskim. To dla nas indywidualnie jest na pewno sukcesem. Warto dodać, że sam klub ONICO Warszawa zrobił duży krok do przodu, jeśli chodzi chociażby o organizację, kwestie finansowe i oczywiście zespół. Mamy już jakiś plan na najbliższe lata i jeśli władze nadal będą się tego trzymać, to myślę, że jest to projekt, który może wypalić i w Warszawie siatkówka będzie stała na bardzo dobrym poziomie.

W ubiegłym roku przybył pan na zgrupowanie w roli juniora przed mistrzostwami świata w Brnie. Teraz jest pan w Spale już jako pełnoprawny senior. Ekscytacja przed przyjazdem tutaj w tym nieco innym wydaniu była trochę większa?

– Trzeba przyznać, że w tamtym, niezmienionym składzie graliśmy przez okres prawie czterech lat i ubiegłoroczny wyjazd do Czech był tego zwieńczeniem i poniekąd ukoronowaniem całego tego czasu. Może przez to trochę inaczej do tego podchodziliśmy. Na pewno jest to coś nowego, kolejna przygoda w życiu i jeżeli nic się nie wydarzy i wszystko będzie szło tak, jak powinno, a my nadal będziemy z chłopakami się rozwijać, to za parę lat spotkamy się tutaj tak, jak miało to miejsce przed wyjazdem do Brna. Być może będziemy wtedy wspominać sobie tamte czasy już jako zawodnicy reprezentacji seniorskiej. Nowa ekscytacja jest na pewno, bo to coś fajnego i oby dało w przyszłości dobry rezultat.

Wspomniał pan o problemach zdrowotnych, z którymi na przestrzeni plusligowych rozgrywek musiał się borykać. To jednak nie przeszkodziło w rozegraniu świetnego sezonu. Zdołał się pan już zregenerować fizycznie przed występami w biało-czerwonych barwach?

– Szczerze powiedziawszy, do końca tego nie wiem. Nie jestem lekarzem. Badania wyszły dobrze, a fizycznie wiadomo, że jeszcze trochę mi brakuje do prezentowania odpowiedniej formy. Mając na względzie chociażby  wagowe, kiedy miałem spory deficyt po operacji, mam świadomość tego, że wraca się później przez nawet kilka miesięcy. Taki niestety jest sport i przydarzają się nieszczęśliwe kontuzje, które można poniekąd określić niesportowymi. Z tym też trzeba się liczyć. Jest to na pewno kolejne doświadczenie dla mnie i wiem, na co muszę uważać, powracając po tak długiej przerwie i co robić po takiej absencji, żeby było lepiej.

Jak wrażenia i atmosfera po pierwszych dniach zgrupowania?

– Kadra jest ogólnie całkiem młoda i generalnie tylko kilku zawodników oscyluje koło trzydziestki. Czujemy się ze sobą bardzo dobrze. Nie ma grup, nie ma podziałów, mamy wszystko co potrzeba i teraz nie pozostaje nic innego tylko grać i się doskonalić.

Jak może się  układać ta ścieżka od złotego juniora do złotego seniora? Jak wiele schodów, wzlotów i upadków?

– Zobaczymy. Ja wierzę i jestem nastawiony na to, że we wrześniu podniesiemy puchar mistrzów świata znowu i obronimy go. To na pewno będzie trudne, ale myślę, że uda nam się to zrobić. Mamy tutaj wszystko ku temu, żeby grać dobrą siatkówkę i pokazać się z jak najlepszej strony na tej kluczowej w tym roku imprezie.

Jak wiadomo to teraz wy, młodzi gracze niebawem będziecie stanowić o fundamencie polskiej reprezentacji. Dla pana, jako jednego z tych młodych, utalentowanych to wyróżnienie to bardziej motywacja czy presja?

– Myślę, że zarówno motywacja, jak i presja, bo bez tego drugiego tak naprawdę nie ma sportu. Jeśli jest presja i stres to znaczy, że jeszcze nie umarliśmy i nadal jesteśmy w tej siatkarskiej czy sportowej rutynie. Cieszę się, że taki czynnik jest. Presji z zewnątrz nie ma, ale ja sam sobie taką narzucam, bo uważam, że jest potrzebna i pewnie będę się z nią zmagał przez jeszcze jakieś x lat w czasie swojej kariery siatkarskiej.

Charakteru się zmienić nie da, ale da kształtować. Czy z pana perspektywy udało się go przez te dwa lata w PlusLidze dostatecznie ukształtować?

– Myślę, że cały czas coś powinno się poprawiać. Wiadomo, że takich głównych cech zawodnika nie da się zmienić, ale jeśli chce się być najlepszym i osiągać sukcesy, to czasem trzeba coś zmienić, żeby było lepiej. Trzeba słuchać mądrych ludzi, którzy na swoim koncie mają już lata w siatkówce i są trenerami. Z takich rzeczy powinno się wyciągać wnioski i nie zmieniać siebie samego, bo to sztuczne i nieprzyjemne dla samego człowieka. Zmieniać małe rzeczy, dla dobra siebie, dobra ogółu to stosowna recepta.

Jak silny Bartosz Kwolek przystępuje do tych przygotowań, kiedy tak naprawdę spogląda już na niego wiele oczu?

– To bardzo trudne pytanie. Ja przyjechałem tutaj przede wszystkim po to, żeby trenować najlepiej jak potrafię i się rozwijać. Jak będzie wyglądało to w przyszłości i jakie trener Vital Heynen ma plany wobec nas wszystkich razem i każdego indywidualnie, to jeszcze zobaczymy. Niebawem dowiemy się, jak wygląda wizja naszego szkoleniowca i jak on patrzy na to wszystko, a czy to ja, czy jakiś inny zawodnik odpadnie przed mistrzostwami świata, to nie jest istotne. Tutaj chodzi przede wszystkim o naszą pracę i o to, jak wpasujemy się w koncepcję trenera i jak w tę układankę najlepiej się wkomponujemy, to taką część wybierze.

Czego mogę życzyć oprócz zdrowia?

– Wystarczy. (śmiech)

Czego powinniśmy się spodziewać po wyborze nowego selekcjonera kadry?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-05-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved