Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Bartosz Krzysiek: Nie pokazaliśmy tego, na co nas stać

Bartosz Krzysiek: Nie pokazaliśmy tego, na co nas stać

fot. PZPS, Tomasz Kudala

AZS Częstochowa zupełnie nie poradził sobie w pierwszym starciu barażowym. Mistrz I ligi musiał grać bez atakującego Bartosza Krzyśka, który doznał kontuzji podczas treningu dzień przed meczem. – Nie wiem, czy wygralibyśmy, gdybym dzisiaj grał. Może ta gra byłaby trochę lepsza, ale już nie wrócę na te baraże, więc nie ma co gdybać. Trzeba szukać rozwiązań wewnątrz drużyny – powiedział po sobotnim pojedynku Krzysiek.

Siatkarze AZS-u Częstochowa nie pokazali się z najlepszej strony w pierwszym meczu barażowym, w którym o grę w PlusLidze walczą z Łuczniczką Bydgoszcz. Akademicy popełnili bardzo dużo błędów w polu zagrywki, słabo przyjmowali, co przeniosło się na problemy ze skutecznością w ataku. Podopieczni Krzysztofa Stelmacha musieli grać bez jednego z podstawowych zawodników – Bartosza Krzyśka.Były emocje. Nie było to przykre, bo to złe słowo, ale nie pokazaliśmy tego, na co nas stać. Jestem dobrej myśli, żeby dzisiaj się zresetować jak najszybciej i na następnym meczu wyjść i pokazać naszą najlepszą siatkówkę – powiedział kontuzjowany atakujący. Bartosz Krzysiek z zespołu wypadł nagle, bo urazu palca nabawił się podczas piątkowego treningu w Bydgoszczy. – Wczoraj na treningu dostałem piłką w małego palca, skacząc do bloku. Uraz małego palca, wydawałoby się, że pierdoła, będę za dwa – trzy tygodnie gotowy dalej do pracy, ale niestety już nie zdążę pomóc zespołowi – wyjaśnił swoją absencję zawodnik częstochowskiej drużyny.



AZS również mecze finałowe przeciwko Lechii Tomaszów Mazowiecki rozpoczął bardzo słabo, bo od stanu 0:2, by wygrać trzy kolejne mecze. Podczas sobotniego meczu w Bydgoszczy akademicy nie pokazali pełni swoich możliwości. Atakujący zwrócił również uwagę na fakt, że w meczach barażowych używa się innych piłek niż na zapleczu PlusLigi – pierwszoligowcy cały sezon grali tymi firmy Molten, natomiast plusligowcy Mikasami. – Trochę może graliśmy w podobnym stylu. Może te dwa tygodnie z tymi piłkami to dla nas trochę mało – widać to po jakości przyjęcia i zagrywki. Myślę, że w tych dwóch elementach przede wszystkim mieliśmy problem i to rzutowało na naszą grę. Nie mogliśmy się przez brak zagrywki rozwinąć w bloku, obronie i na kontrach. Przez takie szarpane przyjęcie nie realizowaliśmy się w ataku i to wszystko się zazębia – skomentował Krzysiek.

Brak głównego atakującego był widoczny na boisku. Jego zmiennik – Mateusz Rećko w całym sezonie grał znacznie mniej, chociaż ma na swoim koncie kilka udanych wejść oraz nagrodę dla MVP. Młody atakujący zdobył 7 punktów, jednak nie udało mu się pociągnąć zespołu w trudnych momentach. – To jest świeża rzecz. Trenujemy cały sezon pod nasze główne ustawienie i nagle dostajemy taki cios, że nie mogę grać. Nie ma ludzi niezastąpionych, ale chciało się z boku może nie punktować, ale pomóc charyzmą. Brakowało w paru momentach takiego krzykacza, albo kilku krzykaczy, którzy by cały czas motywowali i podnosili drużynę. Myślę, że też dla Mateusza było to bardzo ciężkie starcie, bo w I lidze jak miał szansę wchodzić, to udawało mu się to. Tu przez to, że nie był tak ograny, a nagle miał starcie z drużyną z PlusLigi, to dla niego ciekawe przeżycie. To pierwszy taki jego mecz. Nie wiem, czy wygralibyśmy, gdybym dzisiaj grał. Może ta gra byłaby trochę lepsza, ale już nie wrócę na te baraże, więc nie ma co gdybać. Trzeba szukać rozwiązań wewnątrz drużyny, wśród tych ludzi, którzy nam pozostali – stwierdził siatkarz.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved