Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Bartosz Bućko: Musimy się odbudować

Bartosz Bućko: Musimy się odbudować

fot. AZS Częstochowa SSA

Dość niespodziewanie siatkarze AZS-u Częstochowa nie zdołali wygrać nawet jednego meczu finałowego we własnej hali. We wtorek podopieczni Krzysztofa Stelmacha ulegli tomaszowianom 1:3. – Przede wszystkim nasz atak ze skrzydeł był w tym meczu słabszy, musimy go poprawić, bo bez tego nie gramy tak, jak graliśmy przed tymi dwoma meczami – powiedział Bartosz Bućko, przyjmujący AZS-u.

Wtorkowy mecz nie zaczął się po myśli gospodarzy. Od początku inicjatywę przejęli siatkarze Lechii Tomaszów Mazowiecki. Goście wygrali pierwszego seta do 19. Chociaż w drugim to AZS triumfował, kolejne odsłony padły łupem beniaminka, który całe spotkanie wygrał 3:1 i z Częstochowy wywiózł dwa cenne zwycięstwa. – Gratulacje dla drużyny z Tomaszowa Mazowieckiego, bo to ona zagrała dzisiaj bardzo dobry mecz. Było dużo frustracji, ponieważ broniła bardzo ciężkie piłki, wyprowadzała z tego kontrataki, a nam tej obrony zabrakło. Przede wszystkim nasz atak ze skrzydeł był w tym meczu słabszy, musimy go poprawić, bo bez tego nie gramy tak, jak graliśmy przed tymi dwoma meczami – przyznał po meczu Bartosz Bućko.



Najsłabszy w wykonaniu gospodarzy był czwarty set. Siatkarze Lechii zdobywali punkty seriami, na co akademicy nie potrafili znaleźć odpowiedzi. Ostatecznie podopieczni Krzysztofa Stelmacha przegrali tę odsłonę do 16. – Nie odpuściliśmy, ale gdy widzieliśmy w końcówce seta 5-6 punktów przewagi, to grało się bardzo ciężko. Trzeba ryzykować i jeżeli to ryzyko nie wychodzi, robią się kolejne błędy, narasta frustracja i ciężko cokolwiek zrobić. Gdy w końcówce prowadzi się 5-6 punktami, to raz na może dwadzieścia spotkań zespół przeciwny to odrobi. Musimy poprawić naszą grę, szczególnie w ataku, i walczymy dalej – zaznaczył przyjmujący.

W poniedziałek akademicy doznali pierwszej od czterech miesięcy porażki. Czy zimny prysznic z poprzedniego dnia miał wpływ na postawę gospodarzy? – Myślę, że wyszliśmy z nastawieniem, że jest to zupełnie nowe rozdanie, natomiast powtórzyło się to, co graliśmy wczoraj. Nie utrzymywaliśmy naszej skuteczności w ataku, w drugim meczu zjechaliśmy jeszcze bardziej w dół. Trzeba poprawić siłę ognia i grać dalej – powiedział siatkarz. – W środę mamy wolne, nie mamy jeszcze planu na święta. Trzeba jak najwięcej trenować, jak najwięcej dołożyć do tego, żebyśmy wrócili do gry, którą prezentowaliśmy w fazie zasadniczej – nakreślił Bućko

W finale rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw. Kolejne spotkanie rozegrane zostanie dopiero 7 kwietnia w Tomaszowie Mazowieckim. Jeśli częstochowianie je wygrają, czwarty pojedynek grany będzie dzień później. Na ewentualny piąty mecz drużyny wrócą do hali przy Żużlowej. – Myślę, że w tej sytuacji, w jakiej jesteśmy, nie jedziemy do Tomaszowa w roli faworyta. Oni mają swoją halę, grają bardzo dobrze. My musimy się odbudować i zobaczymy co dalej. Nie możemy nastawiać się, że jesteśmy faworytem, bo moim zdaniem teraz już tak nie jest. To tomaszowianie muszą to wygrać, prowadząc 2:0. Może Lechia wygra, może będą dwa mecze, a może wrócimy do Częstochowy na piąty mecz, czego byśmy sobie życzyli – zakończył jeden z podstawowych zawodników AZS-u.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-03-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved