Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Arkadiusz Żakieta: Za szybko chcieliśmy skończyć ten mecz

Arkadiusz Żakieta: Za szybko chcieliśmy skończyć ten mecz

– To najlepszy początek sezonu w wykonaniu AGH. Mimo dwóch porażek cieszy fakt, iż w każdym meczu potrafimy zdobywać punkty i nie jest łatwo z nami wygrać. My jako młoda drużyna, której średnia wieku to 22 lata, jesteśmy nieobliczalni i mam nadzieję, że wreszcie to ten sezon, w którym AGH namiesza w I lidze – powiedział Arkadiusz Żakieta, atakujący AGH Kraków.

W sobotę pokonaliście u siebie Lechię, ale był to mecz o dwóch obliczach. Wygrana pewnie cieszy, ale chyba szkoda, że nie udało wam się zamknąć pojedynku chociażby w trzech setach?



Arkadiusz Żakieta:Na pewno wygrana nas bardzo cieszy, ale pozostaje duży niedosyt, choć Lechia Tomaszów Mazowiecki to trochę taki oszukany beniaminek I ligi, ponieważ w pierwszym jej składzie grają bardzo doświadczeni zawodnicy, którzy mają za sobą występy w PlusLidze. Patrząc po przebiegu meczu, jesteśmy na siebie źli, że nie udało nam się zgarnąć trzech punktów w tym meczu, bowiem po dwóch wygranych setach mieliśmy wszystko w swoich rękach.

Po drugim łatwo wygranym secie trochę zeszło z was powietrze? Rywale poprawili swoją grę, a wy zaczęliście popełniać błędy. Skąd taka metamorfoza w waszej grze?

– Chyba trochę za szybko chcieliśmy skończyć ten mecz i zabrakło nam cierpliwości w grze. Prowadząc 2:0, wiedzieliśmy, że Lechia nie ma nic do stracenia. Liczyliśmy się z tym, że tomaszowianie zaczną grać mocną zagrywką i dużo ryzykować w ataku. Ale trochę jest też w tym naszej winy, że przegraliśmy kolejne dwa sety. Podaliśmy im pomocną dłoń, psując dużo łatwych zagrywek i robiąc proste, niewymuszone błędy. Lechia to zbyt doświadczony zespół, żeby tego nie wykorzystać.

Widmo porażki zmobilizowało was do walki w tie-breaku? Wróciliście w nim do swojej dobrej gry, co chyba nie było łatwą sztuką?

– Na pewno nie było łatwo, ale jestem zadowolony, że udało nam się wrócić do gry w piątym secie. Wówczas nasze morale nie było zbyt wysokie, ale nie zwiesiliśmy głów. Kluczowe dla losów tie-breaka było to, że od razu weszliśmy dobrze w seta. Kilka udanych ataków i bloków nakręciło nas i znowu zaczęliśmy grać swoją siatkówkę, którą trenujemy. Dzięki temu kontrolowaliśmy tego seta, a dwa punkty zostały w Krakowie.

W dotychczasowych pięciu meczach zagraliście aż trzy tie-breaki. Czy to efekt wyrównanych rozgrywek, czy bardziej tego, że wasza forma nie jest jeszcze do końca stabilna albo macie problemy z utrzymaniem koncentracji?

– Dotychczasowe mecze pokazują, że I liga w tym sezonie będzie bardzo wyrównana i każdy będzie mógł wygrać z każdym. Ciężko w tej chwili wskazać faworytów. Każdy z tych pięciosetowych meczów miał inną historię, bo tie-breaki z zespołami z Wałbrzycha i Tomaszowa Mazowieckiego graliśmy trochę na własne życzenie, a z drugiej strony w pięciosetowym meczu z Krispolem Września o końcowym wyniku decydowały pojedyncze akcje. Równie dobrze to my wtedy moglibyśmy się cieszyć ze zwycięstwa. Jesteśmy zupełnie nową drużyną i uczymy się grać ze sobą. Czasami jeszcze mamy problemy z utrzymaniem koncentracji i skupiamy się na innych rzeczach, zamiast tylko i wyłącznie na naszej grze. Pracujemy nad tym na treningach i wszystko idzie w dobrym kierunku.

Mimo dwóch porażek i tak plasujecie się w czołówce. To chyba jeden z bardziej udanych początków sezonu w wykonaniu AGH? Czy może on świadczyć o tym, że tym razem namieszacie w I lidze?

– Tak, to na pewno najlepszy początek sezonu w wykonaniu AGH. Mimo dwóch porażek cieszy fakt, iż w każdym meczu potrafimy zdobywać punkty i nie jest łatwo z nami wygrać. My jako młoda drużyna, której średnia wieku to 22 lata, jesteśmy nieobliczalni i mam nadzieję, że wreszcie to ten sezon, w którym AGH namiesza w I lidze.

Przed wami wyjazd do Sulęcina. Olimpia nie zdobyła jeszcze żadnego punktu, a więc każdy kolejny mecz będzie dla niej trochę jak o życie. Wam jako faworytowi też chyba nie będzie się łatwo grało?

– Na pewno to będzie ciężkie spotkanie, bo Olimpii punkty są potrzebne jak tlen. W związku z tym rywale będą walczyć o każdą piłkę. Nie mają nic do stracenia, więc najtrudniej się gra przeciwko takim drużynom, ale my znamy swoją wartość i jedziemy do Sulęcina po trzy punkty. Jeżeli zagramy na swoim poziomie, to jestem spokojny o wynik.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved