Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Andrzej Grzyb: Brakuje różnorodności

Andrzej Grzyb: Brakuje różnorodności

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Uważam, że wydział szkolenia nie funkcjonuje jak należy. Pojawiają się nowe tematy, nowe sprawy do załatwienia, a działają w nim ci sami ludzie, którzy do tej pory nic nie robili i którzy zawalili przy wyborze poprzedniego trenera reprezentacji. Teraz, o zgrozo, mają decydować o wyborze kolejnego – powiedział w rozmowie z serwisem Sport.pl Andrzej Grzyb.

Rozmowa z siatkarskim menadżerem o wyborze trenera reprezentacji i działalności Wydziału i Pionu Szkolenia PZPS musi budzić przypuszczenia, że chce pan zrealizować jakieś swoje interesy. Dlatego umówmy się, że te interesy zostawiamy z boku.



Andrzej Grzyb: – Jestem świadomy, że pojawią się takie zarzuty. Ja chcę jednak rozmawiać, mając na uwadze dobro polskiej siatkówki, a nie swoje. Poza tym w swoim życiu pracowałem nie tylko jako menadżer. Z wykształcenia jestem trenerem, obroniłem pracę doktorską w katedrze piłki siatkowej. Byłem też dyrektorem SMS-u PZPS, trenerem-wykładowcą FIVB, prezesem OZPS-u i siatkówki w Resovii. I z tej pozycji zamierzam mówić.

Zbliża się wybór trenera reprezentacji. Jakie są pana wątpliwości wobec władz PZPS-u w związku z wyborem nowego selekcjonera?

– Uważam, że wydział szkolenia nie funkcjonuje jak należy. Pojawiają się nowe tematy, nowe sprawy do załatwienia, a działają w nim ci sami ludzie, którzy do tej pory nic nie robili i którzy zawalili przy wyborze poprzedniego trenera reprezentacji. Teraz, o zgrozo, mają decydować o wyborze kolejnego. Są w Polsce osoby, które mogłyby właściwie tym wydziałem pokierować, jednak rządzący nim obecnie nie podchodzą do swoich obowiązków profesjonalnie. Mam tu na myśli zarówno szefa Wydziału Szkolenia (Paweł Papke), jak i Pionu Sportu i Szkolenia (Włodzimierz Sadalski). Oni są po prostu bierni.

W czym to się przejawia?

– Przede wszystkim to brak szkoleń dla trenerów. Odbywają się one tylko poprzez Akademię Siatkówki, raz do roku, ale tego nie organizuje PZPS. Proponowałem związkowi zorganizowanie konferencji, którą prowadziłaby szóstka złotych medalistów olimpijskich – Doug Beal, Marvin Dunphy, Zoran Gajić, Bernardo Rezende, Hugh McCutcheon i Władimir Alekno. Chcieli przyjechać do Polski, nie oczekiwali wynagrodzenia. Wiązałoby się to jedynie z kosztami transportu i zakwaterowania. Konferencja byłaby otwarta dla wszystkich polskich trenerów. Zainteresowała się tym trochę Akademia, ale po wizycie Alojzego Świderka u Papkego temat upadł. Zgłaszałem też, jeszcze wtedy, gdy prezesem związku był Papke, dwutygodniowe szkolenie dla trzydziestu osób na koszt FIVB i MKOl, po którym otrzymuje się tytuł trenera FIVB, który daje pracę na całym świecie. Z tego również nic nie wyszło, choć miałem zapewnienie od McCutcheona, szefa trenerów FIVB, że bezproblemowo można coś takiego w Polsce zorganizować. Proponowałem i proponuję szkolenia trenerów w USA, Brazylii, Rosji, we Włoszech. Kilka osób zgłosiło się do mnie prywatnie i pojechało, PZPS nie zrobił w tym kierunku nic.

Co mają dać zagraniczne próby?

– Jestem zdania, że trenerzy pojawiający się na polskim rynku, w 80 procentach Włosi, są wyszkoleni na jedno kopyto. To dobre szkolenie, ale wszyscy robią to samo. Brakuje różnorodności. A nasi szkoleniowcy powinni mieć prawo wyboru, z jakich wzorców chcą skorzystać albo łączyć różne style treningowe. W czasie mistrzostw Europy w Azerbejdżanie rozmawiałem z Jackiem Nawrockim i usłyszałem od niego, że musimy coś zmienić, bo stosując włoską metodę, stoimy w miejscu. Musimy wrócić do gór, do zgrupowań, które stworzą silne więzi między zawodnikami. A nie trenować tylko w hali i w siłowni. Trzeba po prostu zastanowić się nad całym systemem szkolenia, a w PZPS-ie nie ma kto tego zrobić.

Krytykuje pan wydział szkolenia za bierność, ale przecież szkolenie siatkarzy stoi u nas na dobrym poziomie.

– Dobrze szkolimy młodzież, bo dobrze działają Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Nie chcę się chwalić, ale byłem jednym z tych, którzy z trenerem Ireneuszem Mazurem układali pierwszego programy dla SMS-ów. Z tych schematów korzysta się do tej pory. Poza tym pojawiły się Siatkarskie Ośrodki Szkolne, którym szefuje Waldemar Wspaniały. Pracują przy nich świetni trenerzy, a efekty ich działania są widoczne.

 

Cała rozmowa Sary Kalisz w serwisie Sport.pl

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-12-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved