Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Andrea Gardini: Jestem dumny z pracy moich podopiecznych

Andrea Gardini: Jestem dumny z pracy moich podopiecznych

fot. Aleksandra Twardowska

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w ostatnim meczu 2017 roku pokonała PGE Skrę Bełchatów i zakończyła fazę zasadniczą bez porażki. Z powodu urazu spotkania nie dokończył Benjamin Toniutti. – Teoretycznie nie jest to nic groźnego, ale jak tylko powiedział o swojej dolegliwości, od razu podjąłem decyzję o zdjęciu go z boiska. Nie chciałem podejmować żadnego ryzyka, ponieważ jest bardzo ważnym elementem naszej drużyny – powiedział trener kędzierzynian, Andrea Gardini.

Na półmetku fazy zasadniczej ZAKSA wciąż jest niepokonana. Jest zatem jakakolwiek rzecz, jakiej pan żałuje w obecnej fazie sezonu?



Andrea Gardini: – We wszystkich meczach mieliśmy swoje szanse na sukces, ale nie zawsze udało nam się je wykorzystać. Szczególnie chodzi o mecz z Cucine Lube Civitanova w Klubowych Mistrzostwach Świata. Byliśmy blisko pokonania mistrza Włoch, ale akurat wtedy okazja nam uciekła i przegraliśmy po tie-breaku. Generalnie jednak nie żałuję niczego. Jestem dumny z pracy moich podopiecznych i postępów, jakie poczynili w ostatnich miesiącach.

W ostatnim ligowym meczu ze Skrą Bełchatów o sukces byłoby jednak bardzo trudno, gdyby nie znakomita postawa rezerwowych.

– Szczególnie zadowolony jestem z wejścia rozgrywającego Marco Falaschiego, który na początku sezonu leczył kontuzję. Dopiero od kilku tygodni trenuje na pełnych obrotach i nie miał jak dotąd zbyt wielu okazji do gry. Godnie zastąpił jednak Benjamina Toniuttiego, który poczuł ból w łydce. Ale obraz meczu zmienili także swoimi udanymi zagraniami Krzysztof Rejno i Rafał Szymura. A było to naprawdę trudne zadanie, ponieważ Skra to zespół pełen klasowych zawodników. Tym samym nie po raz pierwszy potwierdzili jednak, że są już gotowi do rywalizacji w meczach o najwyższym ciężarze gatunkowym.

Wiadomo już, na ile poważny jest uraz Toniuttiego?

– Teoretycznie nie jest to nic groźnego, ale jak tylko powiedział o swojej dolegliwości, od razu podjąłem decyzję o zdjęciu go z boiska. Nie chciałem podejmować żadnego ryzyka, ponieważ jest bardzo ważnym elementem naszej drużyny. Gdyby przez zaniechanie zmiany wypadł z gry na dłuższy czas, mielibyśmy bardzo poważny kłopot.

We wszystkich meczach, niemal bez przerwy, gra też atakujący Maurice Torres. Ma on niekończące się pokłady energii?

– Maurice rozgrywa naprawdę bardzo dobry sezon. Jego forma z każdym dniem rośnie, zarówno pod względem sportowym, jak i mentalnym. Ponadto przez ostatnie dwa tygodnie kontuzjowany był drugi atakujący Sławomir Jungiewicz, więc automatycznie nie miałem żadnego pola manewru.

Nie rozważał pan przesunięcia na atak Kamila Semeniuka?

– Wiem, że Kamil grywał już jako atakujący, ale od czterech miesięcy trenuje w ZAKSIE tylko na przyjęciu. Nie mogę więc teraz wymagać od niego zmiany pozycji. Najbardziej skomplikowaną rzeczą byłoby dla niego przestawienie się na konieczność atakowania z drugiej linii z prawego skrzydła. Jest jednak cały czas gotów pomóc klubowi w swojej nominalnej roli.

Cała rozmowa Wiktora Gumińskiego dostępna w Nowej Trybunie Opolskiej

źródło: nto.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-01-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved