Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Andrea Anastasi: Polakom dawałbym więcej szans

Andrea Anastasi: Polakom dawałbym więcej szans

fot. Izabela Kornas

– To trochę dwa sezony w jednym: Liga Światowa i mistrzostwa Europy. Ta druga impreza jest ważniejsza, ale ciężko jest zbudować dwa szczyty formy w ciągu 2-3 miesięcy – mówi były selekcjoner reprezentacji Polski, a obecnie trener Lotosu Trefla Gdańsk o zbliżającym się turnieju finałowym ME.  –  Brak dobrych wyników Polski czy Włochów w Lidze Światowej nie jest więc istotny, chociaż w tej chwili to Polakom dawałbym więcej szans – dodaje Andrea Anastasi w wywiadzie dla serwisu laczynaspasja.pl.

Chciałem z trenerem porozmawiać głównie o mistrzostwach Europy, ale z kurtuazji spytam się także o przygotowania do nowego sezonu, które Lotos Trefl Gdańsk rozpoczął w zeszłym tygodniu.



Andrea Anastasi: Po zakończeniu poprzedniego sezonu każdy zawodnik dostał indywidualny program treningowy, zrobiliśmy także testy, które powtórzyliśmy także teraz. Wyszły dobrze. Oczywiście są gracze, tacy jak Mateusz Mika powracający po operacji, który ma swój własny plan zajęć, ale jeśli mam być szczery, jestem bardzo zadowolony.

Nasza liga przeszła kolejną reformę. To dobrze?

– Tak! Nawet nie chodzi o mniejszą ilość spotkań, ale o fazę play-off z udziałem 6 drużyn. W poprzednim sezonie było bardzo ciężko walczyć o play-off, nie tylko dla nas, ale i wielu innych zespołów. To fajnie, że będziemy mieli o co walczyć. Jaki sens ma walka o 7. czy 9. miejsce? Jaki jest w tym interes klubu? Teraz będzie walka o tę szóstkę, a jest 8, może 10 zespołów, które będą tym zainteresowane. Dzięki temu będzie rywalizacja, tym bardziej że dwie drużyny będą spadać. A ostatnio? Po co graliśmy z Radomiem o 7. miejsce? Po co? Co za różnica? W takim meczu nie ma emocji. Emocje będą w walce o czołową szóstkę. Jeśli się nie uda, to będzie sportowa złość i chęć rewanżu. Taka jest moja opinia i cieszę się, że władze PlusLigi podjęły decyzję o zmianie. Poza tym drużyn było za dużo, a dochodziły jeszcze kluby grające w pucharach, część zawodników występowała w reprezentacjach swoich krajów. Dlatego zespoły rezygnowały z udziału w Challenge Cup albo Pucharze CEV. Kiedy jest za dużo spotkań, kibice też nie przyjdą za każdym razem na mecz. Będą wybierać.

Wcześniej wspomniał trener o Mateuszu Mice. Zawodnik podjął trudną decyzję o rezygnacji z sezonu reprezentacyjnego w tym roku, ale to chyba była jedyna słuszna decyzja.

– Gdyby wybrał reprezentację, jego problem pozostałby nierozwiązany. Zresztą on sam przyznawał, że pod koniec sezonu prezentował się słabiej, bo nie mógł skakać, nie mógł trenować. Mówiłem mu wiele razy: do ciebie należy decyzja, co chcesz zrobić z dalszą częścią swojej kariery. Mógłby dalej grać w reprezentacji, potem odpocząć i zagrać w turnieju, ale to strata czasu, bo problem zostałby nierozwiązany. Tymczasem skończył trenować w kwietniu, następnie przeszedł operacje i rehabilitację. Od tego momentu cały czas intensywnie pracuje z naszym fizjoterapeutą. Teraz trenuje z nami, chociaż jeszcze nie skacze. Wolimy poczekać jeszcze kilkanaście dni, nie chcemy niczego przyspieszać. Na razie wszystko jest na dobrej drodze.

Nieobecność Mateusza w kadrze będzie ogromną stratą dla reprezentacji Polski podczas mistrzostw Europy. Czego się spodziewasz po tym turnieju?

– Co do Mateusza to moim zdaniem jest jednym z najlepszych zawodników na świecie na swojej pozycji, o ile jest zdrowy oczywiście. Brakuje też Piotra Nowakowskiego. Nie wiem prawdę mówiąc, jaka jest aktualnie sytuacja w waszej kadrze, bo tego za bardzo nie śledzę. Pewnie więcej dowiemy się po memoriale Huberta Wagnera. Szkoda, że prawdopodobnie nie zobaczę go na żywo, tylko na powtórkach. Ciekawe, jaki jest pomysł Ferdinando de Giorgiego na tę drużynę. Uważam, że to wciąż bardzo mocny zespół, ale nie jest obecnie na europejskim szczycie. Ostatnią wielką imprezę, czyli Ligę Światową, wygrała Francja, która jest w świetnej formie. Jest dużo świetnych drużyn. Polska już na otwarcie mistrzostw, na Stadionie Narodowym w Warszawie, zmierzy się z Serbią i nikt nie wie, co się stanie. Serbia przyjedzie odmieniona, po słabej grze w Lidze Światowej, Nikola Grbić z pewnością był zły za taką grę. Oczywiście do tego wszystkiego dojdzie presja…

Miałem cię o to spytać później, ale skoro już wspomniałeś… Mało kto wie tyle o presji, jaka ciąży na trenerze reprezentacji Polski podczas turnieju w Polsce co trener. 4 lata temu, po przegranym meczu barażowym z Bułgarią 2:3, trener siedział w tej samej sali konferencyjnej Ergo Areny, w której znajdujemy się teraz. Był trener wówczas bardzo zawiedziony.

– Najbardziej obawiam się o zawodników. Codziennie czytają gazety, artykuły w internecie, oglądają programy w Polsacie i słuchają opinii, które tam padają. Niekiedy z ust ludzi, którzy się nie znają na siatkówce. To wszystko wywiera presję na zawodnikach. Często trener osiąga dobry rezultat, ale potem ta presja zjada zawodników. Tak było w moim przypadku, ta samo miał Stephane Antiga, który po mistrzostwie świata w 2014 nie zdobył już niczego. Teraz czas na Ferdinando, początki są trudne, ale wierzę, że Polska może dobrze zagrać na mistrzostwach Europy. Nie będzie jednak łatwo, bo zawodnicy są pod ogromną presją. Robią się nerwowi. Tak jest w Polsce, Włoszech i Brazylii – w tym trzech krajach jest bardzo podobnie. To, co dzieje się teraz we Włoszech z Zaytsevem, jest śmieszne. Presja rośnie. U nas też nic nie wiadomo.

Czy wyniki Ligi Światowej będą się liczyły? Wiadomo, że część drużyn szykowała się specjalnie na mistrzostwa Europy. Czy Francja będzie w stanie znów zagrać tak dobrze? Na drugim biegunie znajdują się Polska i Włochy. Wasza drużyna to przecież wicemistrzowie olimpijscy – nie zapomnieli przez rok, jak się gra w siatkówkę.

– To trochę dwa sezony w jednym: Liga Światowa i mistrzostwa Europy. Ta druga impreza jest ważniejsza, ale ciężko jest zbudować dwa szczyty formy w ciągu 2-3 miesięcy. Czasem się to udaje, ale nie jest łatwo wygrać dwa turnieje w jednym roku. To bardzo trudne. Brak dobrych wyników Polski czy Włochów w Lidze Światowej nie jest więc istotny, chociaż w tej chwili to Polakom dawałbym więcej szans, skoro u nas nie ma Zaytseva i kilku innych, kluczowych zawodników. Polacy przebywają w Spale, trenują, odpoczywają, grali sparingi ze Słowenią. Nie dochodzi stamtąd zbyt wiele informacji, a to dobrze. Ciężko pracują z Ferdinando i jestem pewny, że stać ich na dobry wynik podczas turnieju.

Cały wywiad Michała Farana w portalu laczynaspasja.pl

źródło: laczynaspasja.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Mistrzostwa Europy, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-08-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved