Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Alicja Wójcik: Wszystko jest w naszych rękach

Alicja Wójcik: Wszystko jest w naszych rękach

fot. Sylwia Lis

Siatkarki Legionovii Legionowo po przegranej z bielszczankami w pierwszym secie przez moment w wirtualnej tabeli znalazły się poza LSK. Później z kolei prowadziły 2:1 i 17:11, w teorii mając szansę na uniknięcie strefy barażowej i spokojne utrzymanie. Po ostatnim gwizdku sędziego znalazły się na 11. miejscu w tabeli, co oznacza, że już w niedzielę rozegrają pierwszy pojedynek barażowy. – Chciałybyśmy się „odgryźć” bydgoszczankom. Myślę, że wszystko jest w naszych rękach – powiedziała Alicja Wójcik, środkowa legionowianek.

Wygrałyście z bielszczankami 3:2 i wspólnie z bydgoszczankami będziecie bić się o utrzymanie w LSK. Zależnie od wyniku tego spotkania mogłyście teraz znaleźć się w dużo gorszym punkcie, ale była też szansa na uniknięcie baraży. Mimo wszystko jesteście szczęśliwe z tego rezultatu?



Alicja Wójcik: – Na pewno wygrana bardzo cieszy. Jest pewien niedosyt, głównie dlatego, że mogłyśmy zostawić w Legionowie trzy punkty. Bez wątpienia był to mecz walki. Cieszymy się, że wytrzymałyśmy presję do końca, choć nie było to łatwe spotkanie. Miałyśmy świadomość tego, jak niską zajmujemy pozycję w tabeli i ta wygrana była poniekąd naszym obowiązkiem. Mam nadzieję, że to zwycięstwo poniesie nas w pojedynkach barażowych i do końca sezonu będziemy już tylko schodzić z boiska z tarczą.

W trzecim secie prowadziłyście już 17:11, będąc na dobrej drodze do zwycięstwa za trzy oczka. Żałujecie teraz tego przestoju?

– Myślę, że nie ma co już oglądać się za siebie, bo tego nie zmienimy. Trzeba patrzeć w przyszłość, a wspólnie z trenerem na pewno przeanalizujemy tę sytuację, kiedy emocje już opadną. Obejrzymy ten mecz na wideo i zobaczymy, co zawiodło. Pojawił się lekki przestój, ale dopiero na chłodno będziemy mogły ocenić, z czego to wynikało.

Wasza sytuacja przed tym spotkaniem nie była kolorowa, ale na początku spotkania tego paraliżu nie było widać w waszych poczynaniach…

– Wydaje mi się, że bardzo bojowo nastawiłyśmy się do tego spotkania w szatni przed meczem. Wiedziałyśmy, o co gramy i co może nas czekać, jeżeli nie podjęłybyśmy rękawicy. Jesteśmy waleczną drużyną i moim zdaniem właśnie dzięki tej zespołowości i woli walki zwyciężyłyśmy.

Przed wami dwa mecze z bydgoszczankami, pierwszy rozegracie we własnej hali, dzięki wygranej w tie-breaku. Całkiem niedawno poległyście w starciu z tymi rywalkami. Macie im coś do udowodnienia?

– Chciałybyśmy się „odgryźć” bydgoszczankom. Myślę, że wszystko jest w naszych rękach. Trener na pewno przedstawi nam najlepszą taktykę na to spotkanie, do nas należy zrealizowanie jej. Musimy wykorzystać wszystkie nasze mocne strony i zagrać nie na 100%, ale na 110. Mecze u siebie to zawsze jest delikatna przewaga. Zaczynamy te baraże we własnej hali i mam nadzieję, że rozpoczniemy je od wygranej i zrewanżujemy się bydgoszczankom. Liczę na to, że będzie to tylko dwumecz, w którym obronimy swoje miejsce w lidze i wszystko pójdzie po naszej myśli.

Ten sezon jest wyjątkowy, bo aż dwie drużyny spadają z LSK po ostatniej kolejce rundy zasadniczej, dwa kolejne są zagrożone grą w I lidze. To na pewno nie jest komfortowa sytuacja dla zawodniczek, bo presja jest ogromna…

– Pewnie, że tak. Wszystkie zespoły z dołu tabeli grały o tej samej godzinie, wszystkie bardzo się denerwowałyśmy. Podczas meczu nie mogłyśmy o tym myśleć, czy o tym rozmawiać, bo mogłoby to wpłynąć negatywnie na naszą koncentrację. Myślę, że nie tylko my zostałyśmy postawione pod dużą presją, każda drużyna walcząca o utrzymanie musiała przeżywać podobne nerwy. Wszystkie siatkarki są już nieco podmęczone tym sezonem, ale teraz jest ten najważniejszy moment, gdzie musimy przezwyciężyć wszystkie trudności i pokazać naszą siłę.

Z drugiej strony tylko cztery drużyny biją się o medale. Myślisz, że to z kolei odbiera nieco kolorytu i pozbawia możliwości większych sensacji na ostatniej prostej sezonu?

– Troszkę zabrało to tego kolorytu, ale z drugiej strony emocje na dole tabeli gwarantowało to, że żadna z drużyn nie mogła być pewna utrzymania. Inaczej było w zeszłym sezonie, gdy nie można było spaść z ligi. Myślę, że to uatrakcyjniło te ostatnie kolejki LSK. Zespoły z miejsc 5-8 grały już „o pietruszkę”, ale wszystkie rozwiązania mają swoje plusy i minusy, wszystkim nie da się dogodzić.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved