Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Adam Gorol: Na pewno zagramy w Lidze Mistrzów

Adam Gorol: Na pewno zagramy w Lidze Mistrzów

fot. Sylwia Lis

– Patrząc wyłącznie na ekonomię, bardziej zasadne byłoby zrezygnować z Ligi Mistrzów, ale ja nie przewiduję takiej ewentualności. Co miałbym wtedy powiedzieć kibicom? – mówi sternik Jastrzębskiego Węgla Adam Gorol, pytany, czy zespół weźmie udział w eliminacjach do fazy grupowej najbardziej prestiżowego pucharu europejskiego.

Jastrzębski Węgiel zakończył sezon 2016/17 z brązowym medalem. Jest z czego się cieszyć.




Adam Gorol: – Jesteśmy ogromnie zadowoleni i szczęśliwi, bo brązowy medal to wielka nagroda dla nas wszystkich – zespołu, sztabu szkoleniowego, dla całego klubu – za pracę włożoną w ten sezon. W sporcie zawsze chce się wygrywać, osiągać najlepsze wyniki, ale realnie podchodząc do sytuacji klubu, przed sezonem dla mnie najważniejsze było, żeby jakoś w miarę normalnie funkcjonować, pozyskać licencje, wziąć udział w rozgrywkach, a dopiero potem by poprawić ubiegłoroczną lokatę. Rok temu zajęliśmy siódme miejsce, czyli teraz z szóstego już byłbym zadowolony. Przebieg sezonu pokazał jednak, że zespół stać na więcej, że poza sportową wartością jest także zespołowość, ambicja i wola walki. To zaowocowało najpierw awansem do najlepszej czwórki, a potem miejscem na najniższym stopniu podium.

Mimo problemów finansowych po trzech latach przerwy klub wrócił na podium.

– Patrząc wstecz, faktycznie przez trzy ostatnie sezony w Jastrzębiu była wielka huśtawka nastrojów. W roku 2014 zespół wywalczył trzecie miejsce w Lidze Mistrzów, ale potem nastał kryzys i skład praktycznie się rozpadł. Z kolei przed poprzednim sezonem odszedł Michal Masny i wydawało się, że zostajemy z niczym. Ale zbudowaliśmy nową drużynę, która pokazała wielką klasę i rzeczywiście bardzo szybko się odbudowaliśmy. Jednak nie zapomnieliśmy o kryzysie, bo sytuacja ciągle jest trudna. Niemniej zdecydowanie łatwiej jest rozwiązywać problemy i zaszłości przy dobrej atmosferze i korzystnym wyniku sportowym.

Dużo jeszcze zostało tych zaszłości?

– Regularnie wywiązujemy się z naszych ustaleń z wierzycielami i na chwilę obecną nie wiedzę już żadnego zagrożenia. Lista wierzycieli z poprzednich lat jest coraz krótsza. Jest dobrze.

Tak dobrze, że zespół wystartuje w eliminacjach do fazy grupowej Ligi Mistrzów?

– Nie leży w mojej naturze, żeby wycofywać się z tego, co powiedziałem. A mówiłem, że chcemy grać w europejskich pucharach. Patrząc wyłącznie na ekonomię, bardziej zasadne byłoby zrezygnować z Ligi Mistrzów, ale ja nie przewiduję takiej ewentualności. Co miałbym wtedy powiedzieć kibicom? Plan naprawczy, który przygotowałem dla klubu, przewidywał także określony poziom sportowy. Mocno jednak wyprzedziliśmy w czasie wcześniejsze założenia, bo wynik, który osiągnęliśmy we właśnie zakończonych rozgrywkach, miał przyjść za dwa, trzy lata. Teraz pojawiły się nowe wyzwania i ja jako prezes muszę zadbać, by im sprostać, żeby ustabilizować klub w nowych okolicznościach. Nie z takim problemami radziłem sobie w życiu, damy radę.

Gra na dwóch frontach wymaga wzmocnienia składu. Znajdzie pan środki?

– Przede wszystkim musimy zweryfikować plan naprawczy, wyznaczyć sobie nowe cele sportowe. Już dziś mogę powiedzieć, że celem minimum na przyszłość jest utrzymanie się na stałe w najlepszej czwórce PlusLigi. Otwarcie ligi spowodowało ożywienie, przede wszystkim w dolnej części tabeli, ale stopniowo pójdzie to w górę i moim zdaniem w przyszłym sezonie walka o czwórkę będzie jeszcze trudniejsza niż w tym roku. Rywale się wzmacniają, konkurencja rośnie. Dlatego musimy spojrzeć na nowy sezon z innej perspektywy, wziąć pod uwagę to, że inne zespoły będą mocniejsze i trochę inaczej zbudować skład. Jeśli chodzi o Ligę Mistrzów, wystąpimy w niej, ale nie będziemy sobie stawiać wygórowanych celów. Raczej postawimy na to, by zawodnicy ogrywali się na międzynarodowych boiskach. Myślimy o wzmocnieniu składu, choć w końcówce kwietnia nasze rozmowy nieco wyhamowały, ze względu na play-off. Dla nas bardzo istotny był ostateczny wynik w lidze, właśnie ze względu na wspomniane puchary europejskie. Teraz już wróciliśmy do pracy, a jest jej bardzo dużo, bo klub wciąż wymaga dużych nakładów po stronie organizacyjnej, wizerunkowej i przede wszystkim sportowej.

Wspomniał pan, że zespół zrobił w tym roku więcej, niż ktokolwiek oczekiwał. Będą jakieś premie?

– Szczerze mówiąc, to boję się zacząć liczyć te wszystkie koszty związane z osiągniętym wynikiem – premie wynikające z kontraktów oraz ze wzrostu wartości drużyny.

Brązowy medal będzie mocną kartą przetargową w rozmowach ze sponsorami?

– Na pewno tak, bo widzą, że inwestowanie w Jastrzębski Węgiel ma sens, że klub odżył i coraz lepiej funkcjonuje. Wydaje mi się, że jesteśmy bardzo dobrą wizytówką Jastrzębskiej Spółki Węglowej, choć oczywiście to sponsorzy wystawią nam swoją ocenę. Od początku przykładałem dużą wagę do tego, by partner strategiczny klubu, który wykłada pieniądze, miał powody do zadowolenia z naszej postawy. Pewne deklaracje złożyło także miasto, więc myślę, że będzie dobrze.

Autorka wywiadu: Ilona Kobus

źródło: plusliga.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-05-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved