Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Karolina Filipowicz: Jestem sentymentalną osobą

Karolina Filipowicz: Jestem sentymentalną osobą

fot. archiwum

Karolina Filipowicz po trzech latach gry w Developresie Rzeszów wraca do Torunia, gdzie występowała jeszcze jako juniorka. - Zawsze miło wraca się na "stare śmieci" - mówi rozgrywająca Budowlanych Toruń, która z nowym klubem wiąże duże nadzieje.

Wracasz do Torunia, gdzie rozpoczynałaś swoją przygodę z poważną siatkówką. Jesteś sentymentalną osobą?

Karolina Filipowicz: Zawsze miło wraca się na „stare śmieci”. Na pewno jestem taką sentymentalną osobą. Jak się tutaj dostałam? No cóż, zadzwonił do mnie trener, złożył propozycję. Wydawała mi się jak najbardziej w porządku. Zgodziłam się i jestem tu, gdzie jestem, czyli w Toruniu.

Czy nie żałujesz tego, że powracasz do I ligi, choć poznałaś już realia Orlen Ligi?



– Kiedyś jeden z trenerów powiedział mi: „trzeba zrobić dwa kroki do tyłu, żeby zrobić trzy do przodu”. Zobaczymy, jak się to potoczy w moim przypadku, na pewno mądrzejsza będę już po sezonie. Wtedy będę mogła powiedzieć więcej.

W ostatnich latach grałaś w zespole Developresu Rzeszów, niemal w każdym sezonie dostarczałyście mnóstwo pozytywnych emocji swoim kibicom. Jak to wyglądało w twoich oczach?

– W Rzeszowie spędziłam trzy lata. To były jedne z lepszych lat w moim życiu, zarówno pod względem sportowym, jak i życiowym. Jeśli chodzi o siatkówkę, każdego roku razem z drużyną udawało nam się wywalczyć awans – z II do I ligi i w końcu do Orlen Ligi. Chyba nie można sobie wymarzyć lepszego scenariusza dla sportowca. Ten ostatni rok można powiedzieć, że nie był dla nas zbyt szczęśliwy. Przyczyniły się do tego kontuzje i różne zbiegi okoliczności. Ale cały ten czas oceniam jak najbardziej pozytywnie.

W Rzeszowie razem z tobą występowała także twoja siostra – Paulina Filipowicz. Teraz się to zmieni…

– Dużo osób pytało się mnie, jak to jest grać z siostrą w jednej drużynie. Na boisku tak bardzo tego nie odczuwam. Wiadomo, fajnie jest mieć poza boiskiem bliską osobę. Dla mnie to akurat była siostra, miałam przyjemność też z nią mieszkać. To na pewno był plus mieć wsparcie kogoś bliskiego. Jednak na treningach czy meczach nie miało to aż takiego znaczenia.

Dużo zmieniło się w twoim siatkarskim życiu od momentu, kiedy ostatni raz reprezentowałaś barwy klubu z Torunia?

– Na pewno. Gdy grałam w Toruniu, byłam dopiero juniorką, także zaczynałam wdrażać się w tę poważniejszą siatkówkę. Przez te kilka lat kiedy mnie tu nie było, zebrałam dużo doświadczenia. Teraz jest to już zupełnie inne granie, na innym poziomie.

Masz ogromne doświadczenie, widziałaś już, jak grają zespoły na różnych szczeblach rozgrywek. Jaki twoim zdaniem jest w tym sezonie potencjał Budowlanych Toruń?

– Z pewnością na zwycięstwa, myślę, że w naszym zasięgu jest bicie się o miejsce w pierwszej trójce. Nie widziałam jeszcze wszystkich drużyn, także nie wiem, jak prezentują się wszystkie zespoły. Jedynie mogę podpatrzeć te zespoły, z którymi gramy sparingi. Jest w nas duży potencjał, wiadomo, że zespół na ten sezon jest stworzony od nowa, musimy się zgrać. Z każdym sparingiem, treningiem wygląda to jednak coraz lepiej.

Takie turnieje jak ten w Łodzi na pewno pozwalają spojrzeć na waszą grę z innej perspektywy. Liga będzie jednak wymagająca i tutaj zmęczenie może odgrywać dużą rolę…

– Zmęczenie myślę, że się pojawi nie tylko u nas, ale w każdym innym zespole również. Sparingi natomiast bardzo nam pomagają, pozwalają przećwiczyć znacznie więcej aspektów gry. Żaden trening nie odzwierciedli lepiej tego, czego możemy spodziewać się na prawdziwym meczu. Jest to nam tym bardziej potrzebne, dlatego że tak jak powiedziałam, dużo dziewczyn dopiero w tym sezonie dołączyło do drużyny.

Wolisz atmosferę zmagań w Orlen Lidze czy takie mniej „medialne” potyczki, jakie są udziałem drużyn I ligi?

– Bardzo cieszę się, że mogłam zobaczyć, zaznać tej gry w Orlen Lidze. Nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek będzie mi dane coś takiego przeżyć. Na pewno jest to coś innego, ale myślę, że na boisku w I lidze emocje są równie duże, a to jest najważniejsze.

Które z miast bardziej przypadło ci do gustu – Rzeszów czy Toruń?

– Kiedy gdzieś tam z dziewczynami rozmawialiśmy o tym, to zawsze mówiłam, że Toruń jest dla mnie podobnym miastem do Rzeszowa. Zarówno jedno, jak i drugie miasto bardzo polecam zarówno pod względem turystycznym, jak i jako miejsce do życia.

W I lidze mając w pamięci wydarzenia z końcówki ostatniego sezonu, trudno właściwie znaleźć jakiś konkretny cel, o który się bijecie…

– Prezesi powiedzieli nam, że na razie nie stawiają przed nami celu i zobaczymy po I rundzie, na co każdy z zespołów stać. Myślę jednak, że może to zadziałać pozytywnie, nie mamy aż tak dużej presji.

Jak duża różnica poziomów dzieli twoim zdaniem obecnie zespoły z I ligi i Orlen Ligi?

– Myślę, że ostatnie zespoły Orlen Ligi i najlepsze drużyny z zaplecza ekstraklasy prezentują praktycznie taki sam poziom. Takie jest moje zdanie. Niedawno grałyśmy mecze sparingowe z Pałacem Bydgoszcz i jakoś nie było widać ogromnej dysproporcji. W ekstraklasie jest kilka zespołów w czubie tabeli i one „odskakują” od tych pozostałych.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-09-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved