Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Ligue A: Tours obroniło mistrzowski tytuł

Ligue A: Tours obroniło mistrzowski tytuł

fot. archiwum

W finale ligi francuskiej, który był powtórką z zeszłego roku, Tours po dramatycznej walce pokonało Paris Volley 3:2. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się mało prawdopodobne, by podopieczni Mauricio Paesa dokonali tej sztuki.

Przypomnijmy, że w lidze francuskiej w finale odbywa się jeden mecz i to on decyduje o mistrzostwie. W tym roku areną wydarzeń była paryska Halle Carpentier, gdzie tego samego dnia odbył się też finał żeńskiej ligi i drugiej ligi mężczyzn. Tours, które zaliczyło fatalną pierwszą część sezonu, jeszcze w lutym było na siódmym miejscu w tabeli, a do play-off przystępowało z czwartej lokaty. W półfinale pozbawiło marzeń o mistrzostwie rewelację tego sezonu i drużynę będącą przez większą cześć na pozycji lidera – AS Cannes. A w finale po raz trzeci w tym sezonie mistrz Francji stanął naprzeciwko Paris Volley i po raz drugi okazał się lepszy.

Finałowe spotkanie źle zaczęło się dla Tours, które nie radziło sobie z dobrą grą Nikoli Gjorgieva i Nikoli Kovacevicia. Dodatkowo podopieczni Mauricio Paesa popełniali bardzo dużo błędów – w całym secie aż 11, na co złożyło się przede wszystkim 7 zepsutych zagrywek. Nic więc dziwnego, że prowadzenie paryżan rosło – 8:4, 16:11. Dopiero po drugiej przerwie technicznej udało się przyjezdnym nieco zniwelować straty, do czego oprócz kilku bloków przyczyniła się dobra gra Kévina Klinkenberga. Ale to było wszystko, na co było stać w tym secie Tours. Rywale znów odskoczyli na pięć punktów (21:16) i w rezultacie pewnie wygrali pierwszą partię 25:19.

Po pierwszym w miarę jednostronnym secie w drugim zaczęły się emocje, które zwiastowały to, co miało nadejść później. W tej partii prowadzenie przechodziło raz na jedną, raz na drugą stronę, chociaż częściej to paryżanie musieli gonić. Tak było już na początku partii, kiedy od stanu 7:10 Nikola Kovacević niemalże w pojedynkę doprowadził do remisu 10:10. Słabo sobie radził Oleg Antonov i Paes w jego miejsce wpuścił na boisko Nicolasa Hoaga. Chociaż Kanadyjczyk dał dobrą zmianę, nie zapobiegł przegranej swojego zespołu w tej partii. Tours miało aż siedem piłek setowych i nie wykorzystało żadnej! Siatkarze ze stolicy Francji zaś potrzebowali czterech podejść, by rozstrzygnąć także tę odsłonę meczu na swoją korzyść.



Przegrywając 0:2, goście stanęli pod ścianą, jednak wtedy pokazali swój charakter. W trzeciej partii od samego początku naskoczyli na rywala tak, że ten nie miał za wiele do powiedzenia. Przyjezdni atakowali w tym secie z 65-procentową skutecznością, 5 razy zablokowali rywali, zaserwowali 3 asy i sami pomylili się tylko 3 razy. Perfekcyjny set. Paryżanie nie grali może źle w tej partii, ale na taką grę nie mogli nic poradzić i przegrali 15:25.

Emocje wróciły w czwartym secie. Tours od początku trzymało trzypunktowy dystans (14:11, 18:15). Niesamowite spotkanie rozgrywał David Konecny, którego wspierał w zdobywaniu punktów Nicolas Hoag. Nie udało się jednak przyjezdnym utrzymać tego prowadzenia do końca seta – paryżanie wyrównali i sami wyszli na prowadzenie 21:20. To oznaczało kolejną zaciętą końcówkę.  Tym razem jednak lepsi okazali się goście, którzy wykorzystali czwartą piłkę setową i doprowadzili do tie-breaka.

W piątej partii paryżanie praktycznie nie istnieli, dodatkowo wytrąciła ich z równowagi sytuacja z końcówki poprzedniego seta, kiedy Tours otrzymało punkt po błędnej decyzji sędziego, a było to przy piłce setowej. A goście wspięli się na wyżyny – 82% skończonych ataków, po 2 bloki i asy oraz tylko 1 błąd własny. Rezultat tego stanu rzeczy było widać na tablicy wyników: 3:5, 5:10, 5:12… Tours wygrało decydującą partię do 6 i sięgnęło po trzeci z rzędu i piąty w historii tytuł mistrzowski.

– To był magiczny finał. Na początku myślę, że byliśmy spięci. Ale w trzecim secie naprawdę weszliśmy w grę i zaczęliśmy grać z przyjemnością. W poczynania paryżan wkradło się zwątpienie i to nam pomogło. Potem byliśmy już w prawdziwym „gazie” i to nas poniosło aż do piątego seta. Jestem ogromnie dumny z moich kolegów, ponieważ wykonali kawał świetnej roboty – cieszył się po meczu najlepiej punktujący zawodnik, David Konecny.

W drużynie przeciwnej dominowały oczywiście odmienne nastroje. – Jest teraz w nas sporo frustracji i gniewu, ale kiedy się ma trzy piłki meczowe… Trudno to przełknąć, ale trzeba być dumnym z tej drużyny. Jestem pewien, że pewnego dnia pokonamy Tours i mam nadzieję, że zdarzy się to już niedługo – przyznał po meczu Guillermo Hernan, rozgrywający paryskiej ekipy.

Paris Volley – Tours Volley-Ball 2:3
(25:19, 35:33, 15:25, 29:31, 6:15)

Składy zespołów:
Paris: Hernan (1), Kovacević (16), Gjorgiev (30), Fernandez (9), Bahov (14), Kreek (6), Steuerwald (libero) oraz Frangolacci, Brizard i Kaba (2)

Tours: Klinkenberg (14), Antonov (2), Konecny (32), Pinheiro (1), Mc Donnell (10), Smith (9), Exiga (libero) oraz Bazin, Hoag (20) i Bartos

Zobacz również:
Wyniki play-off ligi francuskiej mężczyzn

źródło: inf. własna, lnv.fr

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved