Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Niemcy: Polacy ze zmiennym szczęściem

Niemcy: Polacy ze zmiennym szczęściem

fot. archiwum

W różnych nastrojach kończyli swoje mecze Polacy występujący w Bundeslidze. Cenną wygraną odniosło "biało-czerwone" CV Mitteldeutschland, porażki natomiast doznał zespół Kamila Ratajczaka. W lidze żeńskiej dwa mecze rozegrało VC Wiesbaden.

Tempa wciąż nie zwalniają siatkarze SWD powervolleys Düren. Podopieczni Michaela Mucke odnieśli w minionym tygodniu trzecie i czwarte zwycięstwo z rzędu. Po pokonaniu TSV Herrsching 3:0, seta nie zdołały ugrać także zespoły Netzhoppers KW-Bestensee i TV Rottenburg. Drużyna Kamila Ratajczaka po poprzedniej wygranej 3:1 nad VSG Coburg/Grub, w środę tylko momentami potrafiła nawiązać walkę z trzecią drużyną tabeli. Goście byli jednak zespołem lepszym w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Przede wszystkim jednak stawiali szczelny blok, którym zatrzymali atak rywali aż 19 razy, przy zaledwie 4 blokach Netzhoppers. Dominowali także w ataku, uzyskując 49% skuteczności w tym elemencie, gospodarze zaś zaledwie 37%. Podopieczni Michaela Mucke wielokrotnie utrudniali rywalom wyprowadzanie akcji trudną zagrywką, która uniemożliwiała im dobre przyjęcie. Kamil Ratajczak, mimo porażki, występ w tym meczu może zaliczyć do udanych, zanotował 67% przyjęcia pozytywnego i aż 58% perfekcyjnego, przyjął 12 zagrywek i popełnił jeden błąd. Ciężar zdobywania punktów dla Netzhoppers wzięli na siebie głównie Paul Sprung i Theo Timmermann, ale nie byli w stanie nic zdziałać. Po przeciwnej stronie siatki liderem był Sebastian Gevert, autor 19 punktów.

Mecz SWD powervolleys Düren z TV Rottenburg był już zupełnie jednostronnym widowiskiem. Kluczowy tutaj okazał się atak, a raczej rażąca nieskuteczność TV w tym elemencie. Siatkarze z Rottenburga praktycznie nie mogli wbić piłki w parkiet rywali, szczególnie w sytuacji, kiedy piłka była źle przyjęta (mieli wtedy 0%! skuteczności, rywale zaś 43%). SWD powervolleys dominowało także w obronie, podbijając wiele ataków przeciwników (41, przy 16 obronach TV Rottenburg) i byli skuteczniejsi w kontrataku. Ogólnie w całym meczu SWD powervolleys zanotowało aż 58% efektywności w ataku, przy 31% rywali. W tym spotkaniu nie było dużo ani bloków punktowych (łącznie 8), ani asów serwisowych  (łącznie 4).

Netzhoppers KW-Bestensee – SWD powervolleys Düren 0:3
(20:25, 21:25, 17:25)



SWD powervolleys Düren – TV Rottenburg 3:0
(25:13, 25:19, 25:18)

Wcześniej jednak siatkarze z Rottenburga stoczyli w środę zacięty bój z VSG Coburg/Grub. Początek meczu nie wskazywał aż na tak długi pojedynek. Podopieczni trenera Müllera-Angstenbergera pewnie wygrali dwa pierwsze sety, utrzymując w nich ponad 50% skuteczności w ataku, potem jednak ta efektywność spadła, pojawiło się znacznie więcej błędów własnych po stronie gospodarzy i ostatecznie doszło do tie-breaka. W nim zespół z Rottenburga prowadził już 10:6, ale nie utrzymał przewagi i wygrał dopiero po grze na przewagi. Warto tutaj zaznaczyć różnicę w ataku dzielącą oba zespoły, Gospodarze mieli w tym elemencie 44% skuteczności, goście zaś zaledwie 34%. Gościom nie pomogła nawet znakomita postawa Vuka Karanovica, który zdobył aż 28 punktów. Liderem TV Rottenburg okazał się Dirk Mehlberg, zdobywca 24 oczek.

TV Rottenburg – VSG Coburg/Grub 3:2
(25:18, 25:21, 22:25, 23:25, 16:14)

VSG Coburg/Grub w sobotę stoczyło kolejny pojedynek i doznało trzeciej porażki z rzędu, po przegranych z TV Rottenburg i Netzhoppers. Tym razem lepsi okazali się finaliści Pucharu Niemiec – SVG Lüneburg, który kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa i ostatecznie zajmuje już czwarte miejsce w ligowej tabeli. Sobotni mecz był jednak bardzo wyrównany. W dwóch pierwszych setach goście zwyciężyli po zaciętej walce. W trzecim secie gra faworyta się lekko załamała, ekipa Stefana Hübnera słabiej atakowała, pojawiło się więcej błędów własnych, słabiej także serwowała. W kolejnej partii wróciła do swojej gry i zainkasowała komplet punktów. Dla gospodarzy aż 30 punktów zdobył Moritz Karlitzek (atakował aż 47 razy, miał 57% skuteczności w tym elemencie), ale nie pomógł w odniesieniu zwycięstwa, w SVG Lüneburg zdobycze punktowe rozkładały się jednak zdecydowanie bardziej równomiernie, każdy miał swój wkład w zwycięstwo.

VSG Coburg/Grub – SVG Lüneburg 1:3
(21:25, 27:29, 25:18, 19:25)

Bardzo cenne zwycięstwo zanotowali na swoim koncie siatkarze CV Mitteldeutschland. „ Piraci” zainkasowali dwa punkty w starciu z wyżej notowanym TV Ingersoll Bühl, dla którego był to dopiero drugi mecz w 2015 roku. – Bardzo nam szkoda pierwszego seta, którego graliśmy na przewagi. Myślę, że moglibyśmy wygrać wtedy za trzy punkty. „Cieszy” mnie słaba postawa sędziów i bynajmniej nie dlatego, że dawali nam punkty, a odwrotnie – raczej okradali nas, niż coś dawali. To tylko bardzo zmotywowało naszą drużynę. Cieszą dwa punkty, ale szkoda, że przyszły one trochę późno – powiedział atakujący Chemie Volley, Jan Król. Grał on przez pierwsze dwa sety i przy 44% skuteczności ataku zdobył 9 punktów, w tym jeden blokiem. Zmienił go Marcin Brzeziński, który zapunktował 13 razy atakiem (42% skuteczności) i jeden blokiem. Artur Augustyn zdobył dla „Piratów” 4 punkty atakiem (50%) i cztery zagrywką (najwięcej w obu drużynach). Było to zacięte i wyrównane spotkanie, żadna z drużyn nie przeważała wyraźnie w żadnym elemencie. Można powiedzieć, że przegrywając 1:2 w setach, 9. drużyna tabeli zachowała więcej zimnej krwi, doprowadzając po ciężkiej walce do tie-breaka, a następnie wygrywając go.

TV Ingersoll Bühl – CV Mitteldeutschland 2:3
(28:26, 21:25, 25:17, 24:26, 14:16)

Po wygranej w nierównym, pięciosetowym ligowym klasyku z VfB Friedrichshafen, a następnie meczu w LM pieczętującym awans do dalszej fazy tych rozgrywek mistrz kraju, Berlin Recycling Volleys, odprawił kolejnego rywala. W meczu z TSV Herrsching podopieczni Marka Lebedewa problemy mieli jedynie w pierwszym secie, gdzie wygrali dopiero po bardzo długiej i zaciętej grze na przewagi. Wynik 36:34 jest niewątpliwie jednym z rekordów tego sezonu. W dalszej części meczu goście opanowali już boiskowe wydarzenia i pewnie zainkasowali kolejne trzy punkty pozwalające im utrzymać kontakt z liderem z Friedrichshafen, do którego tracą już tylko punkt. Siatkarze ze stolicy zagrali na wysokim poziomie w ataku (56% przy 44% rywali), lepiej także zagrywali, utrudniając gospodarzom wyprowadzanie akcji, popisali się 10 asami serwisowymi, natomiast TSV – 6. Liderem BRW, jeżeli chodzi o zdobycze punktowe, okazał się Robert Kromm z 17 oczkami, ale bardzo dobry mecz rozegrał Kawika Shoji, który popisał się 4 asami serwisowymi, 2 blokami i 2 atakami, MVP meczu dobrze prowadził także grę zespołu. W ekipie przeciwnej starali się jak mogli Daniel Malescha i Julius Höfer, ale ich wysiłki okazały się bezskuteczne.

TSV Herrsching – Berlin Recycling Volleys 0:3
(34:36, 17:25, 16:25)


W lidze żeńskiej pracowity weekend miała Izabela Śliwa i jej VC Wiesbaden. W sobotę i niedzielę podopieczne trenera Andreasa Vollmera rozegrały dwa mecze. Najpierw przegrały 1:3 z Köpenicker SC Berlin, a dzień później zanotowały wygraną z VC Olympia Berlin. – Na pewno tego weekendu nie możemy zaliczyć do najlepszych. W sobotę zagrałyśmy bardzo źle we wszystkich możliwych elementach. Bez przyjęcia i bez ataku nie dało się wygrać, choć walczyłyśmy wściekle do ostatniej piłki. W tym meczu Köpenicker SC Berlin był od nas po prostu lepszy i zasłużenie wygrał całe spotkanie. Niedziela była dla nas zdecydowanie lepsza pod względem wyniku, niestety styl pozostawił dużo do życzenia. Gra nie układała się do końca po naszej myśli, a niezbyt dobre nastroje i zmęczenie niestety dały o sobie znać. O tym, co działo się przez ten weekend w Berlinie, chcemy jak najszybciej zapomnieć i skupić się na kolejnych meczach. Wywiozłyśmy do Wiesbaden 3 punkty, z których się cieszymy, ale pozostał również mały niedosyt – opowiada libero VC Wiesbaden.

Köpenicker SC Berlin – VC Wiesbaden 3:1
(27:25, 25:23, 22:25, 25:20)

VCO Berlin – VC Wiesbaden 1:3
(25:13, 19:25, 13:25, 20:25)

źródło: inf. własna, volleyball-bundesliga.de

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved