Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > A. Werblińska: Żeńska kadra nie musi walczyć jedynie o przetrwanie

A. Werblińska: Żeńska kadra nie musi walczyć jedynie o przetrwanie

fot. chemik-police.info

- Może teraz w końcu inwestycje pójdą także w żeńską kadrę i skończy się taka sytuacja, że cały czas pieniążki są pompowane w męską reprezentację. Wówczas dziewczyny będą grać naprawdę o coś, a nie tylko o to, żeby być - mówi Anna Werblińska.

To, że Chemik Police pokonuje Impel Wrocław 3:0, powoli staje się już tradycją. Znów przed tym spotkaniem mówiono, że czeka nas mecz na szczycie, pojedynek mistrza Polski z wicemistrzem, a mimo to wy jak zwykle pewnie zwyciężyłyście.

Anna Werblińska: – Tak jak zostało przez wszystkich wspomniane na pomeczowej konferencji prasowej – pierwsze dwa sety tego meczu naprawdę mogły się podobać. Było dużo walki, sporo mocnych ataków i jeszcze ładniejszych dla oka obron. Wpływ na początek spotkania miał też fakt, że nie byłyśmy do końca przygotowane na to, że na rozegraniu po stronie zespołu z Wrocławia wystąpi Magdalena Gryka. Gratuluję jej bardzo dobrego występu, ponieważ udowodniła, że ma papiery na granie w najwyższych ligach. Poza tym nie zapominajmy o tym, że jesteśmy świeżo po świętach, więc wszystkie potrzebowałyśmy chwili, by wejść na wyższe obroty po tym świątecznym leniuchowaniu i obżarstwie (śmiech). Cieszę się z tego, że jak przychodziło co do czego, to w końcówkach grałyśmy swoją siatkówkę, nie popełniałyśmy własnych błędów i wywozimy z trudnego terenu cenne trzy punkty.

Pewne problemy w tym spotkaniu miałyście tylko w premierowej odsłonie. Potem właściwie kontrolowałyście boiskowe wydarzenia.



Grałyśmy zgodnie z przysłowiem – nieważne jak się zaczyna, tylko jak kończy, więc fajnie, że udało nam się tę dewizę wprowadzić w życie i w każdym secie kończyłyśmy zwycięskie. Na pewno ta wygrana pozwoli nam z odpowiednią mobilizacją, ale również z dobrym nastrojem wejść w nowy rok.

Skończyłyście ten rok, tak jak go zaczynałyście, czyli od zwycięstw. Biorąc pod uwagę tylko ten sezon ligowy – w 13 meczach odniosłyście 13 wygranych, tracąc przy tym zaledwie dwa punkty i pięć setów… Czujecie w ogóle jeszcze jakąś konkurencję, bo w ostatnich miesiącach z uśmiechem na ustach całkowicie zdominowałyście ligę.

Oczywiście, że czujemy oddech rywali i podchodzimy z szacunkiem do każdego przeciwnika. To, że jak dotąd nie poniosłyśmy porażki i w każdym spotkaniu znajdujemy sposób na zespół, z którym się mierzymy, oznacza tylko tyle, że mamy bardzo dobrą drużynę, która zawsze chce walczyć i ma wysokie umiejętności oraz aspiracje. Mimo to nawet spotkanie z Budowlanymi Łódź, które wygrałyśmy po mękach 3:2, pokazało, że musimy mieć się na baczności. Przeciwniczki nie miały nic do stracenia i mocno uprzykrzyły nam życie, dlatego cały czas mamy w głowach świadomość, że wszystko może się zdarzyć.

Jednak na razie wciąż wygrywacie. W męskiej lidze niespodzianki i przegrane największych faworytów zdarzają się niemal co kolejkę, a w Orlen Lidze wszystko po staremu, czyli Chemik tylko i wyłącznie zwycięski.

Nie popadajmy w jakiś przesadny optymizm, choć wierzę, że nadal będziemy podtrzymywać tę dobrą passę. Póki co bardzo cieszymy się z tego, że zachowujemy status quo, jeśli chodzi o nasze wyniki (śmiech).

To chyba dobrze być w parze przyjmujących z Małgorzatą Glinką-Mogentale, bo większość zespołów celuje na zagrywce właśnie w tę siatkarkę, więc przynajmniej w elemencie przyjęcia masz trochę więcej wolnego…

Nigdy nie patrzyłam na współpracę z Małgosią w tych kategoriach (śmiech). Zespół jest stworzony tak, a nie inaczej i wiadomo, że musimy sobie pomagać. Szczerze mówiąc, jestem już przyzwyczajona do tego, że w klubie czy w reprezentacji miałam zawsze troszkę więcej boiska do przyjęcia. To w naszej dyscyplinie jest jednak normalne, bo przecież gdy mi nie idzie, to wówczas „Mała” (Mariola Zenik – przyp. red.) też pomaga mi w przyjęciu i tak w kółko. Nie ma się co frustrować, nawet jeśli jakaś piłka wpadnie nam w parkiet. Wówczas podtrzymujemy się na duchu, korygujemy ustawienie i gramy dalej.

Bardziej cieszy cię wasza przewaga w Orlen Lidze czy bardzo dobra postawa, jaką prezentujecie w elitarnej Lidze Mistrzyń?

Myślę, że satysfakcjonują mnie obie te rzeczy. Pierwsze miejsce w naszej lidze otworzyło nam nieco łatwiejszą drogę do Pucharu Polski, więc też jest to bardzo istotne. A w Lidze Mistrzyń radzimy sobie chyba lepiej, niż przewidywali to wszyscy eksperci. Jesteśmy liderem naszej grupy, pokonałyśmy Rabitę Baku, a przegrałyśmy jedynie w Kazaniu (z Dinamo Kazań 2:3 – przyp. red.). Pamiętajmy jednak o tym, że jest to zwycięzca poprzedniej edycji Ligi Mistrzyń, czyli obrońca trofeum, więc porażka po wyrównanej walce raczej wstydu nam nie przynosi. Na pewno mimo trudnej grupy zamierzamy dalej toczyć ciężkie boje z naszymi przeciwniczkami i bić się o awans.

Po tej pierwszej rundzie grupowej Ligi Mistrzyń uważasz, że możecie w tym roku pokusić się o jakiś naprawdę duży wynik w tegorocznej edycji, podobnie jak męskie zespoły w ostatnich latach?

Musimy pamiętać, że po stronie męskich drużyn często awanse wiązały się z organizacją Final Four, a wtedy łatwiej o dobry końcowy rezultat niż w przypadku standardowej drogi wejścia do tego turnieju. Na pewno stać nas na wyjście z grupy, a później kto wie… Z każdym możemy wygrać, z każdym możemy przegrać, jak to w siatkówce. Wierzę jednak, że możemy walczyć jak równy z równym i zaskoczyć wiele rywalek w Lidze Mistrzyń.

Jak ocenisz całościowo ten kończący się 2014 rok dla polskiej siatkówki? Dla ciebie sportowo był bardzo udany, a patrząc ogólnie, chyba najbardziej może martwić dysproporcja pomiędzy męską a żeńską reprezentacją. Panowie po zdobyciu mistrzostwa świata są na absolutnym szczycie, o paniach i ich sukcesach wszyscy trochę już zapomnieli…

Na pewno każdy ocenia i robi podsumowanie roku przez swój pryzmat. Osobiście wydaje mi się, że stać mnie na jeszcze lepszą postawę. Dlatego mimo, iż udało się osiągnąć wiele dobrych wyników, nie mogę być w pełni zadowolona, ponieważ wiem, że momentami mogę dać z siebie więcej. A odnośnie reprezentacji to gratulując olbrzymiego sukcesu naszym chłopakom, mam nadzieję, że może teraz w końcu inwestycje pójdą także w żeńską kadrę i skończy się taka sytuacja, że cały czas pieniążki są pompowane w męską reprezentację. Wierzę, że ten zespół może się odrodzić i mogą w nim występować najlepsze zawodniczki. Wówczas nasza kadra będzie grać naprawdę o coś, a nie tylko o to, żeby być, o przetrwanie.

Mistrzostwo Polski, Puchar Polski i Final Four Ligi Mistrzyń… Przyjemne cele do realizacji w nowym roku?

Na pewno brzmi to bardzo dobrze, ale przede wszystkim każda z nas na pierwszym miejscu pragnie zdrowia, bo jeśli z nim jest wszystko w porządku, wówczas pozostałe tematy naprawdę są otwarte. A odnośnie celów sportowych to zazwyczaj nie stawiam ich sobie z początkiem nowego roku, tylko na bieżąco staram się walczyć o jak najlepsze rezultaty. Dlatego może jedynie życzę sobie w nowym roku po prostu dobrej postawy na parkiecie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved