Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > M. Dębiec: Jestem zaskoczony, że pokazaliśmy się w ten sposób

M. Dębiec: Jestem zaskoczony, że pokazaliśmy się w ten sposób

fot. archiwum

- Będziemy musieli dać z siebie jeszcze więcej, bo najwidoczniej to, co robimy, a dajemy z siebie maksimum, nie przynosi oczekiwanych rezultatów - powiedział po meczu z lubinianami libero BBTS-u, Michał Dębiec.

Wydawało się, że pierwsza od kwietnia 2013 roku wygrana na wyjeździe z MKS-em Będzin doda wam skrzydeł i zmobilizuje przed meczem z Cuprum. Tej szczególnej motywacji nie było jednak widać w pierwszym secie piątkowego pojedynku. Dlaczego?

Michał Dębiec: Nie powiedziałbym, że nie byliśmy zdeterminowani, ponieważ po zwycięstwie nad będzinianami bardzo dobrze przetrenowaliśmy tydzień i wydawało się nam, że wszystko pójdzie dobrze i po naszej myśli. Mieliśmy jakieś tam swoje problemy techniczne, choć byliśmy dobrze przygotowani do meczu. Sam jestem zaskoczony, że zaprezentowaliśmy się w ten sposób, szczególnie że powinniśmy być uskrzydleni ostatnim przełamaniem złej passy. Nie udało nam się wygrać, od samego początku piątkowe zmagania nie układały się po naszej myśli. W trzecim secie mieliśmy swoją szansę, ale nie wykorzystaliśmy jej i przeciwnicy okazali się dziś zdecydowanie lepsi od nas.

Walczyliście jak równy z równym wyłącznie w trzecim secie. Czego konkretnie wam zabrakło w pierwszych dwóch?



Nie wiem – ciężko jest cokolwiek powiedzieć na gorąco, jeżeli chodzi o braki techniczne. Może wyszliśmy na boisko troszkę za bardzo zmotywowani i chętni zwycięstwa? To mogło nas w konsekwencji sparaliżować, ponieważ jesteśmy zespołem, który musi grać spontanicznie i cieszyć się z każdego wygranego punktu. Widać było, że po trzech nieudanych akcjach nasz „motor napędowy” zwolnił. Poza tym bardzo długo wchodziliśmy w ten mecz, ponieważ zaczęliśmy grać dobrze dopiero w połowie drugiego seta. W trzecim prezentowaliśmy się najlepiej, ale nie wystarczyło to na poprawnie grających rywali.

Czy na podstawie waszych meczów z będzinianami i Cuprum można stwierdzić, wbrew obiegowej opinii, że PlusLiga nie jest tak równa, jak się wydaje?

– Na pewno widać spore różnice między zespołami z górnej i dolnej części tabeli. W poprzednim tygodniu zagraliśmy chyba nasze najlepsze spotkanie w sezonie i na boisku przeciwnika zdobyliśmy trzy punkty. Dziś też przecież graliśmy z beniaminkiem, ale jednocześnie składającym się a bardzo doświadczonych graczy. Trzeba im oddać to, że jest tam spore grono reprezentantów kraju. Zagrali poprawnie na tyle, że z nami wygrali, lecz ciężko ocenić, jak to wygląda w lidze. Wiadomo, że trudno się walczy z zespołami z górnej części tabeli, takimi jak Resovia Rzeszów czy Skra Bełchatów, ale drużyny pokroju Cuprum, AZS-u Warszawa czy też będzinian są w naszym zasięgu i możemy z nimi śmiało konkurować. Ta część tabeli jest dla nas ważna i wyrównana. Nie udało się zdobyć punktów w kilku meczach, ale nie zapominajmy, że w rozgrywkach prezentuje się czternaście teamów i kiedyś jej poziom musiał się rozjechać.

Mówiono, że koniec listopada powinien być czasem, w którym finalnie ukształtuje się wasze zgranie i obraz gry BBTS-u. Nie będzie to już stricte początek sezonu i pierwsze nerwy z was opadną. Czy obecny stan drużyny jest poziomem, do którego zmierzaliście?

– Wydaje mi się, że nie. Tak naprawdę nie grałem wcześniej w klubie z żadnym z chłopaków poza Wojtkiem Sobalą. Znamy się oczywiście z ligowych parkietów, ale raczej z przeciwnej strony siatki. Jest to ciągle nowy zespół, a klub w rozgrywkach jest tak naprawdę drugi sezon i chyba ciągle płacimy tego frycowe. Musimy nauczyć się wygrywania. Wierzyliśmy, że zwycięstwo w meczu z lubinianami jest możliwe, bardzo dobrze wyglądało to wszystko na treningach i sądziliśmy, że będziemy prezentować lepszy poziom. Parkiet wszystko weryfikuje i trzeba sobie powiedzieć szczerze, że przyjdziemy w niedzielę na trening i będziemy musieli dać z siebie jeszcze więcej, bo najwidoczniej to, co robimy, a dajemy z siebie maksimum, nie przynosi oczekiwanych rezultatów.

Czy po takich meczach jak ten, kiedy bardzo chcieliście wygrać, a się nie udało, przychodzą myśli o tym, że liga może skończyć się dla was tak, jak w tamtym sezonie?

– Nie myślimy o tym w tej chwili. Nasze głowy skoncentrowane są wokół tego, żeby dobrze zaprezentować się w kolejnym meczu. Jeżeli skupilibyśmy się na tym, że nasza tegoroczna przygoda z PlusLigą miałaby się skończyć tak, jak skończyła się dla BBTS-u w zeszłym sezonie, to nie mielibyśmy powodów, dla których warto by było przychodzić na treningi i mecze. To by była rezygnacja. Wierzymy w to, że będzie lepiej i w końcu zaczniemy grać tak, jak powinniśmy – dążymy do tego.

Czy jesteście zespołem, który mimo porażek lubi wyzwania?

Ja jestem zawodnikiem, który uwielbia wyzwania, realizację swoich najwyższych marzeń i celów sportowych. Nie będę się wypowiadał za moich kolegów, ponieważ każdy do tego pewnie podchodził indywidualnie, ale tworzymy zespół, który na pewno nie będzie odpuszczał.

Następny mecz zagracie z mistrzami Polski. Jak można poradzić sobie z przeciwnikiem, który nie przegrał od rozgrywek pucharowych w zeszłym sezonie?

– Gra przeciwko zawodnikom, którzy występują w Skrze Bełchatów, już sama w sobie jest nagrodą. To jest zaszczyt, że przeciwko takim zawodnikom można wystąpić. Będę się cieszył z tego, że po roku nieobecności w PlusLidze będę miał przyjemność zaprezentować się w Bełchatowie przeciwko swoim byłym kolegom, takim jak Andrzej Wrona. Na pewno będę czuł z tego ogromną satysfakcję i mam nadzieję, że koledzy również.

Jaki jest cel drużyny na ten mecz?

– Wyjść i zaprezentować jak najlepszą siatkówkę. Wynik w tym momencie będzie sprawą otwartą i na dziś jest też drugorzędny. Chciałbym, żebyśmy pokazali, że jesteśmy zespołem ambitnym i przede wszystkim walczącym. Można przegrać pojedynek, ale jeżeli damy z siebie wszystko, to wyjdziemy ze zmagań z podniesionymi głowami.

Czy ambicja nie powinna zawierać w sobie nastawienia, w którym wychodzi się na boisko po to, żeby zwyciężyć?

– Oczywiście, że tak. Wszystko wiąże się z tym, że przede wszystkim musimy dobrze zagrać w siatkówkę. To jest tak, jak z taktyką – można mieć najlepszą, ale jeżeli nie będzie się grało swojej siatkówki, to ona nic nie da. Jeśli wyjdziemy, zagramy z ambicją i sercem, zostawimy w Bełchatowie całe nasze zdrowie, to wynik jest sprawą otwartą, a oczywiście marzymy o tym, żeby wygrać.

Wydaje się, że kluczem w każdym spotkaniu z bełchatowianami może być to, żeby ich po prostu zmęczyć…

– Oni mają tam szesnastu zawodników, z których dwie „szóstki” mogłyby bić się o final four PlusLigi. Nie patrzyłbym na nich przez aspekt zmęczenia, tym bardziej że na pewno są świetnie przygotowani do sezonu. To jest ta klasa siatkarzy, którzy liczyli się z podobnym wysiłkiem. Na temat bełchatowian będziemy jeszcze rozmawiać z trenerami i ustalimy, co będzie naszym kluczem do tego, żeby z nimi powalczyć.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved