Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Piotr Nowakowski: Powtórka z 2006 roku mile widziana

Piotr Nowakowski: Powtórka z 2006 roku mile widziana

fot. Joanna Skólimowska

- Nie pamiętam co prawda, jak przebiegał turniej w 2006 roku, bo wtedy jeszcze średnio interesowałem się siatkówką (śmiech). Ale jeśli ten obecny zaczyna się podobnie, to może też tak się zakończy - po pewnej trzeciej wygranej w MŚ mówi Piotr Nowakowski.

Szybkie 3:0 z Wenezuelą, czyli wynik, którego wszyscy się spodziewali, bo inaczej chyba dziś być nie mogło?

Piotr Nowakowski: – Mieliśmy takie założenie, żeby wygrać szybko i pewnie to spotkanie i w pełni nam się to udało. Niestety, Wenezuela nie postawiła nam dziś zbyt trudnych warunków. Stosunkowo łatwo odrzuciliśmy rywali od siatki i utrudniliśmy im grę w ataku, mimo że nie zagrywaliśmy w tym meczu jakoś ekstremalnie mocno. Przez to Wenezuela miała problemy z pierwszą akcją, co przełożyło się na wiele okazji do kontr, które zamienialiśmy na punkty lub skutecznie blokowaliśmy przeciwnika. Wszystkie te czynniki złożyły się na to, że poszczególne sety wygrywaliśmy tak wysokimi przewagami.

Trener od drugiego seta z uwagi na wysoki wynik zaczął wprowadzać na parkiet rezerwowych, więc część z was, występujących na co dzień w pierwszej szóstce, mogła wreszcie trochę odpocząć.



Tak, zwłaszcza ja odpocząłem najbardziej… (Piotr Nowakowski jako jedyny obok Pawła Zatorskiego rozegrał cały mecz – przyp. red.). A mówiąc zupełnie serio, to oczywiście mieliśmy pole manewru, bo wynik był bardzo bezpieczny, ale sądzę, że gdybyśmy nawet grali bardziej „na styk”, to te zmiany i tak by nastąpiły. Co do mnie to nie wiem, jak to jest odpocząć, ale mam nadzieję, że kiedyś też będę mógł tego spróbować (śmiech).

Odczuwasz już jakieś pierwsze trudy turnieju?

Nie, tak naprawdę to jeszcze nie zdążyłem się dobrze zmęczyć w trakcie tych mistrzostw, bo wygrywamy szybko i gładko, więc nie potrzebuję na tę chwilę odpoczynku. Cieszę się, że mogłem dokończyć to spotkanie, dostać też w międzyczasie w twarz piłką i ogólnie wszystko jest super (śmiech).

Przyzwyczajacie się już do wyniku 3:0? Ostatnie rezultaty reprezentacji Polski są dość monotonne…

Nie chcielibyśmy nikogo rozpieszczać, także my się nie przyzwyczajamy i mimo dobrych wyników mamy w sobie dużo pokory. W przyszłości każde zwycięstwo będzie nas cieszyć, niezależnie, czy zawsze będzie nam się udawało odnosić je w trzech setach, czy jednak czasem będziemy musieli mocniej się napocić.

Powoli te mistrzostwa przypominają pamiętny turniej z 2006 roku, gdzie pierwsze siedem spotkań zakończyło się wygranymi po 3:0. Końcowy wynik też będzie tak dobry?

Tego sobie, wszystkim zawodnikom, kibicom oraz dziennikarzom życzę. Nie pamiętam co prawda, jak przebiegał turniej w 2006 roku, bo wtedy jeszcze średnio interesowałem się siatkówką (śmiech). Ale jeśli ten obecny zaczyna się podobnie, to może też tak się zakończy.

Czyli srebro bierzecie w ciemno?

Trudne pytanie, ale dlaczego nie. Pod warunkiem, że postawimy bardzo trudne warunki w finale.

Tak dobre wyniki nie uśpią waszej czujności?

Mam nadzieję, że nie. Zobaczymy, jak potoczy się mecz z Kamerunem, ale jestem pewien, że podejdziemy do tego przeciwnika w pełni skoncentrowani, tak jak do każdego kolejnego rywala, i znów pokażemy dobrą siatkówkę.

Kamerun na pewno zaskoczy was swoim sposobem radości po wygranych punktach i rytualnymi tańcami, które wówczas odprawiają ich siatkarze.

Nie dziwi mnie to, bo Afrykańczycy mają o wiele lepsze poczucie rytmu niż my i takie okazywanie radości jest u nich na porządku dziennym. Nie mielibyśmy nic przeciwko, jeśli w sobotę Kameruńczycy zajęliby się tańcem, a my grą w siatkówkę. Ale skoro odprawiają taniec po wygranych punktach, to musimy się postarać, żeby akurat w sobotę nie mieli zbyt wielu okazji do takiej radości.

A na koniec fazy we Wrocławiu Argentyna, czyli rywal, którego znacie bardzo dobrze.

Tak samo dobrze oni znają nasz zespół. Ale na pewno trener Antiga i chłopaki ze Skry będą mogli nam sporo podpowiedzieć, bo z najważniejszymi zawodnikami tej drużyny grali ostatni sezon klubowy. Ale mimo to będziemy musieli ich oczywiście dokładnie przeanalizować i specjalnie przygotować się na to spotkanie.

Największy atut Argentyńczyków?

Myślę, że podobnie jak w naszym zespole, ich atutem jest kolektyw i to, że mają bardzo wyrównaną drużynę. Gra nie skupia się na jednej, dwóch gwiazdach, tylko jej ciężar rozkłada się w miarę równo na poszczególnych graczy. Zatem w niedzielę spotkają się dwie reprezentacje, które bazują na zespołowości.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved