Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > MŚ, gr. A: Argentyńczycy zgodnie z planem

MŚ, gr. A: Argentyńczycy zgodnie z planem

fot. archiwum

Reprezentacji Kamerunu nie udało się sprawić niespodzianki w pojedynku z Argentyńczykami. Mimo że jego poziom nie zachwycił, to podopieczni trenera Velasco odnieśli przekonujące zwycięstwo i mogą się już koncentrować na pojedynku z Australią.

Po dwóch skutecznych atakach Facundo Conte reprezentacja Argentyny prowadziła w premierowej odsłonie meczu z Kamerunem 3:1. Zespół z Afryki szybko jednak doprowadził do remisu, blokując próbę ataku rywala ze środka z drugiej linii (6:6). Chwilę później to właśnie Kamerun schodził na pierwszą przerwę techniczną z jednopunktowym prowadzeniem po bezpośrednim ataku w aut Sebastiana Sole (8:7). Środkowa faza seta to przez długi czas gra punkt za punkt i wzajemne siłowanie się obu drużyn. Większe doświadczenie oraz kultura gry Argentyńczyków dały o sobie znać tuż przed drugą przerwą, kiedy najpierw piłkę z drugiej linii efektownie skończył Conte, a po chwili Javier Filardi zablokował mającego problemy ze skutecznością w pierwszym secie atakującego Jeana Patricea Mbouleta Ndaki. Dodatkowo bardzo mocną zagrywką popisał się Jose Luis Gonzalez i podopieczni Julio Velasco osiągnęli bezpieczną przewagę (16:12). Końcówka partii to popis gry atakującego Argentyńczyków, zarówno w polu serwisowym, jak również w elemencie ataku. W drugiej części pierwszej partii na parkiecie istniał już tylko jeden zespół, który po zbiciu ze środka Martina Ramosa pewnie zwyciężył 25:17.

Lekko rozluźnieni Argentyńczycy gorzej rozpoczęli drugą odsłonę meczu i po bezpośrednim błędzie w ataku oraz skutecznym bloku Kameruńczyków zespół z Afryki wreszcie mógł w tym spotkaniu zaprezentować na parkiecie swój efektowny taniec radości (3:0). Podopieczni Velasco szybko opanowali swoją nieporadność w początkowych akcjach i dzięki skutecznej grze z kontry ponownie „złapali” kontakt z rywalem (6:6), by po błędzie w przyjęciu Kamerunu znów prowadzić (8:7). Po powrocie na parkiet gra wróciła do równowagi i Nicolas Uriarte i spółka, podobnie jak w pierwszym secie, decydowali o wydarzeniach na boisku. Kameruńczycy znów popełniali dużo własnych błędów i mieli trudności ze skończeniem swoich ataków (10:13). Po stronie Argentyńczyków wciąż bardzo wysoką dyspozycję prezentowali skrzydłowi, jednak decydującym czynnikiem skutkującym coraz większą przewagą zespołu z Ameryki Południowej była silna zagrywka, która zupełnie odrzucała od siatki zagubionych Kameruńczyków (17:12). W końcówce Kamerun popisał się kilkoma ładnymi obronami oraz skutecznymi blokami, dzięki czemu w niewielkim stopniu zniwelował stratę do Argentyny (16:18). Końcówka znów jednak należała do faworytów, którzy triumfowali po ataku Conte (25:18).

Początek trzeciej odsłony to kontynuacja obrazu gry z poprzedniej partii. Argentyńczycy nadal dobrze serwowali, a kłopoty z przyjęciem rzutowały na całą późniejszą dyspozycję graczy Kamerunu (6:4). Już w secie numer dwa mało efektywnego tego dnia lidera zespołu w poprzednich meczach – Mbouleta Ndaki zmienił rezerwowy David Feughouo i to właśnie on starał się trzymać atak swojego zespołu. Po dwóch błędach Argentyńczyków drużyna z Afryki ku uciesze wrocławskiej publiczności doprowadziła do remisu (8:8). W kolejnych akcjach Kamerun utrzymywał punktowy kontakt z przeciwnikiem, głównie za sprawą ambitnej gry w obronie oraz skutecznych kontr, na które coraz częściej pozwalała, mająca wyraźne problemy ze swoją pierwszą akcją, Argentyna (15:15). Ku zaskoczeniu części kibiców Kameruńczycy po raz pierwszy w tym meczu wytrzymywali presję związaną z ostatnimi piłkami seta i po potężnym ataku Feughouo prowadzili 21:20. Jednak mimo ambitnej walki przeciwnika dzięki zagrywce Pablo Crera oraz po fatalnej pomyłce przy oddawaniu piłki na drugą stronę siatkarza z Kamerunu Argentyńczycy mieli piłki meczowe (24:22). Wykorzystali drugą szansę (25:23) i w całym spotkaniu zgodnie z planem triumfowali 3:0.



Argentyna – Kamerun 3:0
(25:17, 25:18, 25:22)

Składy zespołów:

Argentyna: Filardi, Uriarte, Conte, Gonzalez, Sole, Ramos, Closter (libero) oraz Darraidou, De Cecco, Crer i Toro
Kamerun: Mbutngam, Dolegombai, Ndaki, Kofane, Wounembaina, Kody, Fossi (libero) oraz Feughouo, Moussa, Kari, Nyabeye i Nongni

Po meczu powiedzieli:

Julio Velasco (trener reprezentacji Argentyny): – Musieliśmy wygrać to spotkanie, ponieważ po porażce w meczu z Serbią potrzebowaliśmy punktów. Reprezentacja Kamerunu była bliska wygranej w trzecim secie. Chcemy przewodzić grupie A, ale jesteśmy świadomi, że musimy poprawić kilka elementów, ponieważ przed nami bardzo trudne pojedynki.

Javier Filardi (kapitan reprezentacji Argentyny): – To był dla nas dobry mecz. Ostatni set był najtrudniejszy, ale udało nam się go wygrać. Dobrze wiemy, że przed nami bardzo ciężki mecz (z reprezentacją Polski – przyp. red.), ale chcemy wygrać po raz kolejny i mam nadzieję, że nam się to uda.

Peter Nonnenbroich (trener reprezentacji Kamerunu): – Ostatnio słyszy się, że Kamerun jest coraz lepszym zespołem, wiec czujemy dużą presję. W tych mistrzostwach gramy z wielkimi drużynami – dziś chociażby z Argentyną. Staramy się złapać swoich rywali. W trzeciej partii powiedziałem moim zawodnikom, by przestali patrzeć na tablicę wyników i skupili się na grze – punkt po punkcie. Gratuluję zwycięstwa Argentyńczykom, ale jestem zadowolony z mojej drużyny. Mam nadzieję, że w dwóch kolejnych pojedynkach będziemy mniej zestresowani i będziemy cieszyli się grą.

Jean Patrice Ndaki (kapitan reprezentacji Kamerunu): – To cudowna możliwość – móc grać z Argentyną w tych mistrzostwach. Chciałbym podziękować naszym kibicom w hali. Myślę, że mogliśmy wygrać w tym trzecim secie, ale graliśmy z naprawdę silnym przeciwnikiem. Cieszę się, że pokazaliśmy, że mamy potencjał.

Zobacz również
Wyniki 3. kolejki oraz tabela grupy A mistrzostw świata

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved