Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Maurice Torres: To było żenujące

Maurice Torres: To było żenujące

fot. Izabela Kornas

Po bolesnej lekcji siatkówki od Amerykanów reprezentacja Portoryko zamyka grupę D MŚ. - Teraz nie będziemy mieć już nic do stracenia - o bolesnej porażce swojego zespołu i grze bez presji mówi młody atakujący reprezentacji Portoryko - Maurice Torres.

Patrząc nie tylko na sam rezultat spotkania ze Stanami Zjednoczonymi, ale i na jego przebieg, zgodziłbyś się z tym, że to był najgorszy mecz w waszym wykonaniu z dotychczas rozegranych w fazie grupowej MŚ?

Maurice Torres: Zdecydowanie, trzeba uczciwie przyznać, że to było żenujące. Jako reprezentanci swojego kraju nie pokazaliśmy się z dobrej strony. Musimy skoncentrować się na tym, co się stało, przeanalizować to spotkanie i skupić na tym, co było w naszej grze dobre. Nie zapominajmy jednak, że graliśmy z drużyną z absolutnej czołówki światowej i mimo że ten wynik jest trudny dla nas do zaakceptowania, to zwróćmy uwagę na klasę rywala. Musimy zapomnieć o stylu gry, jaki zaprezentowaliśmy w ostatnich dwóch meczach, bo potrafimy grać zdecydowanie lepiej, nawet stając naprzeciw bardzo dobrych zespołów.



Cieniem na waszej grze kładzie się przede wszystkim wynik drugiego seta, przegranego 8:25. W rywalizacji na tym poziomie takie rezultaty nie zdarzają się często.

– Zostaliśmy rozbici, praktycznie nie istnieliśmy na boisku. Patrzyliśmy po sobie, rozmawialiśmy, ale ta partia to był taki „zimny prysznic”. W drugim secie nie wychodziło nam praktycznie nic, to są chwile, w których myśli się: „co jest nie tak, co można zrobić, żeby zagrać lepiej…”. Podczas gdy Amerykanie naciskali na nas coraz bardziej, my nie byliśmy w stanie im w jakikolwiek sposób odpowiedzieć. Rywalom wychodziło wszystko: dobrze zagrywali, utrzymywali dobrą grę w bloku. Byli dziś przeciwnikiem nie do pokonania.

Dłuższa przerwa po drugiej partii jednak pomogła. W pierwszych akcjach trzeciego seta widzieliśmy zupełnie inny zespół. Jednak decydujące momenty tej części meczu to ponownie dominacja Amerykanów. Zabrakło doświadczenia, siły w ataku?

– Wiedzieliśmy, że po dwóch przegranych setach niewiele brakuje, żebyśmy przegrali całe spotkanie. Przegrywając 0:2, nie mieliśmy już nic do stracenia. Wtedy gra się inaczej, przez dłuższą część tej partii byliśmy w stanie utrzymywać swoją dość dobrą grę. Jednak w końcówce seta powtórzyło się to, co widzieliśmy we wcześniejszych fragmentach meczu. Amerykanie wywierali na nas coraz większą presję zagrywką, a utrzymanie przez dłuższy czas gry na poziomie pozwalającym prowadzić wyrównaną walkę z takim przeciwnikiem jak Stany Zjednoczone jest wyjątkowo trudne. Teraz pozostaje nam jak najszybciej zapomnieć o tym meczu i skoncentrować się na kolejnym rywalu.

Co było największym problemem waszego zespołu? Poziom przyjęcia chyba w pierwszej kolejności pozostawiał sporo do życzenia?

– Mieliśmy problemy praktycznie ze wszystkim. Przeciwko Francuzom graliśmy dobrze, jednak popełniliśmy za dużo błędów własnych w kluczowych momentach. W konfrontacji z Amerykanami ta forma spadała, trudno było o przełamanie, mimo kolejnych prób. Nie mieliśmy zbyt wielu okazji do wspólnego trenowania, za nami tylko kilka dni przygotowań, co też musi być widoczne…

Te krótkie przygotowania przed imprezą takiej rangi jak mistrzostwa świata są jednak zaskakujące…

– Z pewnością, jednak wielu z nas grając na co dzień w rodzimej lidze, musiało być ze swoimi zespołami. Zaczęliśmy już sezon ligowy i każdy musiał być ze swoim klubem. Na zgrupowaniu reprezentacji spotkaliśmy się kilka dni przed turniejem. To może być dziwne i nie do końca zrozumiałe. Mogę jednak zapewnić, że przy dłuższym przygotowaniu zagralibyśmy lepiej.

Jesteś jednym z mniej doświadczonych zawodników swojego zespołu, jednak już teraz mówi się o tobie jako nadziei portorykańskiej siatkówki. Ten turniej jest dla ciebie osobiście wyjątkowo ważny, także z perspektywy nabrania doświadczenia?

– Tak, ale jest to też trudne. Tym bardziej, że wiem, że potrafię grać lepiej niż dotychczas tutaj to pokazałem. To są moje pierwsze mistrzostwa świata, mój pierwszy rok gry w kadrze narodowej, stąd też są dodatkowe nerwy. Wcześniej miałem co prawda okazję grać w meczach Ligi Światowej, jednak to rozgrywki innej rangi niż mundial. Czuję się wyróżniony i cieszy mnie, że otrzymałem szansę gry. I mam nadzieję, że będę miał okazję pokazać kibicom zgromadzonym tutaj, że naprawdę potrafię grać lepiej.

Wasze szanse na awans do kolejnej grupy są już praktycznie tylko matematyczne i nie zależą już tylko od was. Teraz ta gra będzie trudniejsza?

– Paradoksalnie myślę, że dla nas to dobre rozwiązanie. Nie mam na myśli braku awansu, ale fakt, że nie będziemy mieć na sobie żadnej presji, teraz nie będziemy mieć już nic do stracenia. Możemy skoncentrować się na tym, aby grać swoją najlepszą siatkówkę. Naszym największym problemem było to, że po porażce z Francją mówiliśmy sobie, że z Belgami to już musimy wygrać, później było podobnie przed spotkaniem z Amerykanami. Z każdą kolejną porażką to ciśnienie się zwiększało. Bez tej presji może nam być łatwiej, skoncentrujemy się na tym, co najważniejsze, czyli na naszej grze.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved