Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > ME juniorów: Rosja, Słowenia i Francja uzupełniły stawkę półfinalistów

ME juniorów: Rosja, Słowenia i Francja uzupełniły stawkę półfinalistów

fot. archiwum

Ostatnie mecze grupowe przyniosły wiele emocji. Rzutem na taśmę awans do strefy medalowej wywalczyli Francuzi i Słoweńcy. Największymi przegranymi są Włosi oraz Czesi, którzy na ostatniej prostej stracili szansę na miejsce w półfinale.

O sporym pechu mogą mówić Włosi, którzy na ostatniej prostej stracili szansę walki o medale. Wczoraj ograli Rosjan, a dziś prowadzili już z Francuzami 2:1 w setach, a w czwartej partii 21:16. Wydawało się, że szybko przypieczętują awans do półfinału, ale ambitnie grający trójkolorowi zdołali nie tylko odrobić straty, ale także przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść zarówno w czwartej, jak i piątej partii. Porażka bardzo drogo kosztowała graczy z Półwyspu Apenińskiego, gdyż z pierwszego miejsca w tabeli spadli na trzecią pozycję, która pozwoli im jedynie na walkę o miejsca 5-8. Z kolei Francuzi rzutem na taśmę wdarli się do strefy medalowej. Kluczem do ich sukcesu okazała się lepsza skuteczność w ataku oraz mniejsza ilość błędów własnych. Pierwszoplanowymi postaciami w drużynie prowadzonej przez trenera Trillona okazali się Timothee Carle oraz Mederic Henry. Obaj zdobyli dla swojego zespołu po 17 punktów. Wśród reprezentantów Italii o oczko mniej zgromadzili Sebastiano Milan oraz Ferdinando Della Volpe.

Po wczorajszym niepowodzeniu do dobrej dyspozycji wrócili Rosjanie, którzy dziś wręcz rozgromili Bułgarów. Sborna w każdym z trzech setów dyktowała warunki gry, nie pozwalając przeciwnikom w żadnej z odsłon przekroczyć bariery 20 punktów. Jej przewaga szczególnie widoczna była na siatce, ale mogła także liczyć na pokaźną liczbę darmowych punktów podarowanych przez rywali. Tradycyjnie już w rosyjskich szeregach prym wiódł Wiktor Poletaew, który zapisał na swoim koncie 17 oczek. O pięć mniej zdobył najlepiej punktujący gracz po drugiej stronie siatki, a okazał się nim Welizar Czernokożew. Wygrana mistrzów świata i Europy w kategorii kadetów przywróciła status quo w tej grupie, bowiem ostatecznie do półfinału awansowali oni z pierwszego miejsca.

W ostatnim swoim meczu w mistrzostwach Europy Słowacy ambitnie walczyli o ugranie chociaż jednego seta. Początkowo zanosiło się na to, że ta sztuka im się nie uda, bowiem przegrywali z Serbami już 0:2, jednak w trzecim i czwartym secie popisali się aż 12 blokami, a ich rywale zaczęli popełniać mnóstwo błędów, dzięki czemu końcowego triumfatora musiał wyłonić tie-break. W nim lepsi okazali się gracze z Bałkanów, a dwa punkty pozwoliły im przeskoczyć w tabeli Bułgarię, dzięki czemu zagrają o miejsca 5-8. Dziś najjaśniejszą postacią w ich szeregach był Milos Nadazdin, który zgromadził na swoim koncie 23 oczka. Po drugiej stronie siatki pierwsze skrzypce grał Filip Gavenda, ale jego 21 punktów nie wystarczyło, by Słowacy wygraną pożegnali się z turniejem.



Włochy – Francja 2:3
(25:12, 22:25, 25:20, 22:25, 9:15)
Bułgaria – Rosja 0:3
(14:25, 17:25, 19:25)
Słowacja – Serbia 2:3
(20:25, 20:25, 25:23, 25:14, 13:15)

1. Rosja    13 pkt. 14:3
2. Francja  11 pkt. 12:5
3. Włochy   11 pkt. 14:7
4. Serbia   5 pkt.  6:12
5. Bułgaria 4 pkt.  6:12
6. Słowacja 1 pkt.  2:15

Szansy na włączenie się do gry o medale nie wykorzystali Turcy, którzy w turnieju dotychczas rozegrali sporo tie-breaków. Nie inaczej było tym razem, bowiem losy pojedynku ze Słowenią także rozstrzygnął dopiero piąty set. Siatkarze znad Bosforu prowadzili już w nim 12:10, ale ostatnie słowo należało do ich rywali, którzy ostatecznie triumfowali 16:14. Wydaje się, że główną przyczyną triumfu podopiecznych trenera Ksela była lepsza postawa w ataku. Pierwsze skrzypce w ich szeregach grał zdobywca 24 punktów, Toncek Stern, natomiast w przegranym zespole wyróżnił się Emre Savas, który zapisał na swoim koncie 17 oczek. Wygrana po tie-breaku sprawiła, że Słoweńcy awansowali na drugie miejsce w tabeli, ale musieli jeszcze czekać na rezultat meczu Polska – Czechy. Porażka współgospodarzy przypieczętowywała ich awans do półfinału. Tak się też stało, bowiem biało-czerwoni ograli Czechów, mimo że już wcześniej byli pewni gry o medale.

Na koniec fazy grupowej Belgia podejmowała Rumunię, jednak dla obu zespołów był to mecz o przysłowiową pietruszkę albo co najwyżej o honor, bowiem bez względu na jego wynik i tak wiadomo było, że żaden z nich nie ma szans nawet na włączenie się do rywalizacji o miejsca 5-8. W spotkaniu wyraźnie lepsi okazali się rumuńscy siatkarze, którzy mogli wygrać nawet 3:0, ale w końcówce drugiej odsłony zabrakło im koncentracji, a przegrana po walce na przewagi spowodowała, że musieli rozegrać cztery sety. Ostatecznie zwyciężyli 3:1 i udanym akcentem pożegnali się z turniejem. Wprawdzie Belgowie zdobyli więcej punktów w ataku, ale popełnili prawie 40 błędów własnych, które uniemożliwiły im toczenie wyrównanej walki z przeciwnikami. Ponadto podopieczni trenera Grigorie z dobrej strony pokazali się w bloku. Wśród nich dzielił i rządził Adrian Aciobanitei, zdobywca 28 punktów. Z kolei w szeregach belgijskich 12 oczek na swoim koncie zapisał Jelle Decoene.

Turcja – Słowenia 2:3
(22:25, 25:21, 22:25, 25:22, 14:16)
Rumunia – Belgia 3:1
(25:21, 24:26, 25:21, 25:13)
Czechy – Polska 0:3
(19:25, 27:29, 31:33)

1. Polska   14 pkt. 15:3  
2. Słowenia 8 pkt.  10:9
3. Czechy   8 pkt.  10:9
4. Turcja   8 pkt.  12:11
5. Rumunia  5 pkt.  7:12
6. Belgia   2 pkt   4:14

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved