Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Krzysztof Ignaczak: Chciałbym odejść w glorii i chwale

Krzysztof Ignaczak: Chciałbym odejść w glorii i chwale

fot. Joanna Skólimowska

- Nie chcę na razie składać żadnych oficjalnych deklaracji. Ale powiem tak: jeśli zdobędziemy medal w tych mistrzostwach świata, to myślę, że też chciałbym odejść z reprezentacji w glorii i chwale - mówi Strefie Siatkówki Krzysztof Ignaczak.

Dwa mecze w mundialu, dwa zwycięstwa po 3:0. Jak, na razie patrząc z boku parkietu, oceniasz grę kolegów na początku mistrzostw?

Krzysztof Ignaczak: – Cieszy dobra postawa, cieszy dobra gra. Zespół wyraźnie się rozkręca. Dzisiaj po raz kolejny kibice stanęli na wysokości zadania i pokazali klasę, podobnie jak nasza drużyna. Trochę pewnie przytłoczyło to zawodników z Australii, którzy nie mają doświadczenia z taką ilością fanów i z tak żywiołowym dopingiem, więc wyglądało to tak, jakby zjadła ich trema. Później podjęli co prawda walkę i starali się stawić nam jakiś opór, ale cały czas realizowaliśmy wszystkie założenia taktyczne, które nakreślił nam trener, czego efektem jest nasze zwycięstwo.

Po tym meczu pokusiłbyś się o porównanie stadionu do hali? Warunki chyba zupełnie odmienne?



Na pewno tak, ale jeśli mielibyśmy częściej okazje grać na stadionach i zaadoptować się do takich warunków, to nie byłoby żadnego problemu z naszą dyspozycją. Wszystko jest kwestią przyzwyczajenia. Mecz siatkówki na stadionie to chyba dla wszystkich fajne widowisko. Gdzieś w kuluarach słyszymy, że działacze będą podejmować rozmowy na temat przyszłości naszej gry na Stadionie Narodowym i tego, czy będziemy tam rozgrywać jeszcze jakieś spotkania kadry. Natomiast różnica między stadionem a halą jest jedna, ale zasadnicza: w hali nie zawiewa tak bardzo, co jest istotne dla siatkówki halowej. W meczu z Serbami czasami piłka zachowywała się nieco dziwnie w powietrzu, a w hali takie rzeczy się nie zdarzają.

Mówiłeś przed i po meczu na Stadionie Narodowym, że żałujesz tego, że nie możesz być częścią tak niezwykłego wydarzenia. Dziś trener też postawił na Pawła Zatorskiego, więc nie mogłeś do tej pory zaprezentować w mundialu swoich umiejętności. Teraz jednak przed wami mecze z Wenezuelą i z Kamerunem, czyli teoretycznie jest szansa na większe rotowanie składem. Myślisz, że pojawisz się w którymś z tych spotkań na parkiecie?

To już będzie zależało tylko i wyłącznie od trenera, jaką wyda nam dyspozycję. Każdy z nas trenuje po, to żeby grać i marzy o występie w mundialu. Ale to, czy trener dokona jakichś roszad, dopiero się okaże. Teraz mamy dzień przerwy, musimy się skoncentrować. Dla nas najważniejsze jest to, aby zespół jak najlepiej funkcjonował i żeby wygrywał, bo potrzebnych jest nam jak najwięcej punktów w tej pierwszej fazie, tak by na początku drugiej rundy mieć przewagę nad innymi drużynami, którą potem będziemy mogli starać się powiększać w meczach z jeszcze groźniejszymi przeciwnikami. Ale na pewno nasze myślenie powinno toczyć się według schematu: punkt po punkcie, set po secie i mecz po meczu.

Chyba jednak nie jest łatwo pogodzić się z rolą rezerwowego, zwłaszcza po tak udanym dla ciebie ostatnim sprawdzianie przed rozpoczęciem mistrzostw, czyli Memoriale Huberta Jerzego Wagnera?

Na pewno każdy z nas ma marzenie, żeby grać i chce, żeby trener właśnie jego wstawił do dwunastki, a potem do szóstki. Rolą selekcjonera jest jednak podejmowania autorytarnych decyzji o tym, na kogo stawia danego dnia. Jeżeli gra Paweł Zatorski, to ja w tym momencie mogę tylko pomóc drużynie oklaskami z boku, ale i tak im mocno kibicuję, bo wszyscy ciężko pracowaliśmy na to, żeby ten turniej wypadł jak najlepiej. Jesteśmy kolektywem i ewentualny sukces w mistrzostwach nie będzie tylko wynikiem pracy tej czternastki, która teraz została powołana na mundial, ale całej szerokiej kadry, która trenowała z nami w Spale. A co do mojej osoby to turniej jest długi i może trener w którymś momencie też na mnie postawi.

Przed meczem prezes Przedpełski na konferencji powiedział, że mistrzostwa zaczną się dla Polaków dopiero od drugiej fazy w Łodzi, bo we Wrocławiu jesteście o klasę lepsi od swoich rywali i jeśli stracicie gdzieś seta, to tylko przez własną nieuwagę…

Prezes Przedpełski słynie z takich czasem na wyrost optymistycznych wypowiedzi. Myślę, że to nie ma znaczenia, czy stracimy seta, ważne, żebyśmy nie tracili dwóch setów w jednym meczu, bo to już wiąże się z realną stratą punktów. Musimy też pamiętać o tym, że nawet jeśli we Wrocławiu gramy z teoretycznie słabszymi przeciwnikami, to siatkówka na świecie bardzo się wyrównała. Chwila nieuwagi może zdecydować o stracie seta czy punktu w meczu, więc musimy cały czas mieć się na baczności.

W grupie D realizuje się dla was idealny scenariusz, bo i Włosi, i Amerykanie tracą już punkty…

Nie możemy przejść obok tego obojętnie i rzeczywiście spoglądamy na to, co dzieje się w innych grupach. Ale tak jak powiedziałem, musimy koncentrować się przede wszystkim na swoim podwórku, żeby nasza gąska nam nie uciekła i jeśli my tej naszej gąski dopilnujemy, czyli wszystkich punktów, które musimy tutaj zdobyć, to myślę że również w następnej fazie będzie bardzo dobrze.

Któraś drużyna zaskakuje cię szczególnie pozytywnie? Może Iran?

Iran na pewno jest niespodzianką dla was, natomiast nam zawodnikom dawał już sygnały dobrej gry wcześniej i widać, że skutecznie. Siatkarze tej drużyny dobrze przygotowali się do tego turnieju, mają fajny zespół, grają bardzo szybką i kombinacyjną siatkówkę ze względu na to, że posiadają bardzo dobrego rozgrywającego. Ne pewno będzie to trudny rywal, z którym prawdopodobnie spotkamy się w drugiej fazie rozgrywek, więc będzie ciekawie. Mierzyliśmy się z Irańczykami już w fazie grupowej Ligi Światowej – dwa razy przegraliśmy, dwa razy wygraliśmy u siebie w domu, więc niech rywale mają się na baczności, bo przy tak głośnym dopingu ta gra wygląda zupełnie inaczej.

Póki co Krzysztof Ignaczak ostatnio coraz mocniej realizuje się dziennikarsko i w relacjonowaniu „od kuchni” tego, co dzieje się w kadrze. Czujesz się równie komfortowo z „piórem” lub mikrofonem w ręku, jak na parkiecie siatkarskim?

To wszystko jest bardziej formą sprawdzenia się, czy jestem w stanie napisać coś ciekawego, co ludzie poczytają. Myślę, że wszyscy znają już dobrze mój blog, większość kibiców siatkówki na bieżąco śledzi na nim reprezentację „od kuchni”. Założeniem jest, żeby pokazać nas jako zwykłych ludzi, którzy mają swoje codzienne sukcesy i problemy, a nie jako jakieś wielkie gwiazdy siatkówki. Natomiast co do samego dziennikarstwa to namówili mnie, żebym spróbował nowych doświadczeń… no to próbuję (śmiech).

Mundial trwa i część bardziej doświadczonych zawodników myśli o swojej reprezentacyjnej przyszłości po mistrzostwach. Paweł Zagumny zapowiedział już nawet, że jest to dla niego ostatni turniej w kadrze. Czy ciebie kibice reprezentacji Polski będą mogli jeszcze oglądać na parkiecie w biało-czerwonych barwach w kolejnych sezonach?

Nie chcę na razie składać żadnych oficjalnych deklaracji. Na pewno igrzyska w Rio de Janeiro są już dla mnie tematem abstrakcji i nie przewiduję, bym miał w nich wystąpić, również ze względu na to, że pewnie nie będę już czuł się na siłach pomóc reprezentacji. Natomiast co do przyszłorocznych mistrzostw Europy… zobaczymy, co się wydarzy. Ale powiem tak: jeśli zdobędziemy medal w tych mistrzostwach świata, to myślę, że też chciałbym odejść z reprezentacji w glorii i chwale.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved