Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Karol Kłos: Mamy jeszcze rezerwy w grze blokiem

Karol Kłos: Mamy jeszcze rezerwy w grze blokiem

fot. Joanna Skólimowska

- Na pewno mogę powiedzieć o sobie, że chciałbym więcej blokować rywali. Z Australią jakoś szczególnie to się nie udawało. Zagraliśmy innymi elementami, ale zawsze możemy coś poprawić - po pewnym zwycięstwie nad Australią mówi środkowy Karol Kłos.

Po dwóch pierwszych spotkaniach w mistrzostwach świata kibice reprezentacji Polski mogą być bardzo usatysfakcjonowani. Prezentujecie się naprawdę dobrze i pewnie pokonaliście kolejnego przeciwnika. Czy przeciw Australii grało wam się jeszcze lepiej niż w meczu z Serbią?

Karol Kłos: – Myślę, że wszystko wyglądało naprawdę dobrze. Przebieg spotkania był podobny, czyli pewne 3:0 w naszym wykonaniu, dzięki czemu mamy komplet punktów po dwóch kolejkach. Póki co inne mocne drużyny należące do grona faworytów do medalu czasami tracą jakieś punkty, więc cieszy nas to, że na tę chwilę nie ponieśliśmy jeszcze żadnych strat. Jutro kolejny trening, dzień odpoczynku, pojutrze miejmy nadzieję następny wygrany mecz i będziemy szli dalej. Nie powinniśmy teraz jakoś przesadnie „pompować” tej atmosfery, ale na razie jest bardzo dobrze.

Teraz przed wami Wenezuela, Kamerun i Argentyna. Czy dwa najtrudniejsze mecze w tej grupie już za reprezentacją Polski, czy może kogoś z tej trójki cenicie wyżej?



Musimy skupić się na każdym meczu osobno, tak jak do tej pory myśleliśmy najpierw tylko o Serbii, teraz o Australii. Od jutra koncentrujemy się na Wenezueli i tak po kolei. Na pewno żadnego rywala nie zlekceważymy.

Po ostatnich doświadczeniach co wybiera Karol Kłos: stadion czy halę?

Mecz na stadionie to niezwykłe doświadczenie i jesteśmy zadowoleni, że mogliśmy je przeżyć. Ale jeśli mam być szczery, to pewniej czujemy się w halach i jesteśmy do takich warunków przyzwyczajeni. Na stadionie tak duża przestrzeń wokół boiska siatkarskiego trochę przytłacza i trudniej ocenia się choćby długość boiska po stronie przeciwnika. Mam nadzieję, że w kolejnych spotkaniach, które rozegramy w halach, nasza gra będzie wyglądała jeszcze lepiej.

Co w pierwszej kolejności możecie jeszcze poprawić przed następnymi meczami?

Na pewno mogę powiedzieć o sobie, że chciałbym więcej blokować rywali. Z Australią jakoś szczególnie to się nie udawało… Niestety, czasem tak bywa, że w danym meczu piłka ciągle mija twoje ręce. A z drugiej strony zdarzają się spotkania, gdzie przeciwnik cały czas trafia bezpośrednio w blok i możesz tylko się cieszyć. Dzisiaj zagraliśmy innymi elementami, ale zawsze możemy coś poprawić.

Jesteście zaskoczeni wynikami w innych grupach? Choćby „in plus” postawą Iranu, a „in minus” Włochów, którzy jak na razie męczą się w każdym meczu i mają tylko trzy „oczka” po dwóch kolejkach?

Na pewno postawa Włochów na razie trochę zaskakuje, ale zobaczymy, jak zaprezentują się w kolejnych meczach, ponieważ to bardzo doświadczony i turniejowy zespół. Mnie te różne wyniki nie dziwią, gdyż poziom zespołów w innych grupach jest bardzo podobny i wyrównany, więc rezultaty mogą się układać na korzyść każdej ze stron. Dla nas na pewno to dobrze, że inni tracą punkty, bo przecież wyniki z tymi lepszymi drużynami każda ekipa zabierze ze sobą do drugiej fazy.

Zgodzisz się z tym, że w pierwszej rundzie czeka was tak naprawdę tylko jeszcze jeden trudny przeciwnik, czyli reprezentacja Argentyny? Co prawda dzisiaj podopieczni Julio Velasco dość łatwo przegrali z Serbią, ale to zawsze groźna drużyna…

Szczerze mówiąc, myślałem, że po tym drugim udanym secie Argentyna przełamie rywala i wygra to spotkanie. Ale Serbowie w swoim stylu po cichu rozkręcali się z akcji na akcję i w końcu złapali swój rytm. Nie wiem, czy trochę puściły im nerwy, ale zaczęli grać o wiele lepiej i pewnie triumfowali. Ale to prawda, że z tej trójki drużyn, z którymi musimy jeszcze zmierzyć się we Wrocławiu, Argentyna to najsilniejszy przeciwnik.

Conte, Uriarte… tych siatkarzy znacie doskonale.

A oni tak samo dobrze znają praktycznie wszystkich naszych zawodników z uwagi na ich grę w Polsce, więc korzyści mogą się tutaj ułożyć po obu stronach boiska. Chyba będziemy musieli wymyślić coś specjalnego, aby ich zaskoczyć (śmiech).

Zagrywka szybująca to element, którym rozbijacie szyki obronne rywali. Większość mocnych reprezentacji stawia jednak głównie na silną zagrywkę z wyskoku, u was rozkłada się to mniej więcej po połowie. Te techniczne zagrywki sprawdzą się również w meczach z najsilniejszymi przeciwnikami?

Mamy bardzo różnorodną zagrywkę i każdy wie, że potrafimy tymi szybującymi zagrywkami narobić wiele szkód drużynie, z którą się mierzymy. Ten mocny float jest naszą dobrą bronią i chyba mimo wszystko jest bezpieczniejszy niż klasyczna zagrywka z wyskoku, bo ona potrafi być bardzo chimeryczna i trzeba mieć naprawdę dobry dzień, żeby zaskoczyła. Jeśli będziemy nadal tak zagrywać, to myślę, że każdy kolejny przeciwnik będzie miał kłopoty z przyjęciem i postaramy się to wykorzystać. Dzisiaj Mikuś (Mateusz Mika – przyp. red.) ładnie pogonił chłopaków z Australii tymi szybującymi zagrywkami, więc oby tak dalej.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved