Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > historia siatkówki > W pogoni za medalem – historia Polaków w mistrzostwach świata

W pogoni za medalem – historia Polaków w mistrzostwach świata

fot. archiwum

Już w sobotę najlepsze męskie siatkarskie reprezentacje globu zaczynają walkę o medale mistrzostw świata. To osiemnasty taki turniej w historii, a biało-czerwoni wystąpią w nim po raz szesnasty. Jak radzili sobie do tej pory?

Wzięci w bułgarskie kleszcze

Polska drużyna siatkarska wzięła udział już w pierwszym mundialu w 1949 roku. Uplasowała się wówczas w środku stawki – na piątym miejscu wśród dziesięciu startujących ekip. Dla zespołu, który na niwie reprezentacyjnej istniał dopiero półtora roku, był to dobry prognostyk. Wyniku z Pragi nie udało się jednak poprawić trzy lata później w Moskwie. Biało-czerwoni zajęli trzecie miejsce w swojej grupie (przegrali z Węgrami i Bułgarią) i nie awansowali do decydującej o podziale medali rywalizacji w grupie A. W zestawieniu B nie mieli jednak sobie równych, wygrali wszystkie cztery mecze, nie tracąc nawet seta i zajęli ostatecznie siódmą lokatę. O miejsce w czołowej trójce otarli się cztery lata później, a do podium zabrakło jednej wygranej. Wtedy Polacy potrafili zwyciężyć późniejszych srebrnych medalistów – Rumunów, nie umieli jednak pokonać Bułgarów – drużyny, która przez lata stała się prawdziwą mundialową zmorą biało-czerwonych. Dość powiedzieć, że w czempionacie globu Polacy spotykali się z nią dziewięć razy, a wygrać zdołali tylko raz – w 2006 roku w półfinale.

Czwarte miejsce z 1956 roku i czwarte cztery lata później wywalczone w Brazylii – ekipa znad Wisły była bardzo regularna, status quo w światowej siatkówce był aż nadto odczuwalny. Polacy znów w ostatecznym rozrachunku musieli bowiem uznać wyższość Związku Radzieckiego, Czechosłowacji i Rumunii, które zmieniły się tylko kolejnością na podium. Przez ten tercet nie udało się przedrzeć także w 1962 roku, chociaż mecze z Czechosłowacją i ZSRR kończyły się dopiero po pięciu setach. Cóż z tego, gdy biało-czerwoni nie potrafili sobie do tego jeszcze poradzić z Bułgarami i wkraczającymi na siatkarskie salony, przygotowującymi się do igrzysk olimpijskich u siebie Japończykami.



Przeklęta włoska ziemia

Gdy w 1966 roku kadra prowadzona przez Tadeusza Szlagora – jednego z zawodników czwartej ekipy świata sprzed dziesięciu lat – już w grupie pokonała etatowych medalistów Rumunów, wydawało się, że podium wreszcie jest na wyciągnięcie ręki. Było, ale w mistrzostwach Europy rok później, kiedy Polacy sięgnęli po brąz. W Pradze skończyło się na szóstym miejscu. W tamtej drużynie nie brakowało jednak znanych nazwisk, takich jak: Bohdan Tomaszewski, Zdzisław Ambroziak (który jest obecnie znany bardziej jako dziennikarz niż sportowiec), Hubert Jerzy Wagner (on zapisał się w historii polskiego sportu jako jeden z najwybitniejszych trenerów) oraz Edward Skorek, który największe sukcesy miał dopiero odnosić.

W roku 1970 jeszcze się nie udało. Znów było blisko i znów pozostał niedosyt – piąte miejsce. Wielkie chwile polskiej siatkówki przyniósł dopiero turniej z 1974 roku (więcej o nim jutro). Wspaniały, owiany do dzisiaj legendą triumf drużyny Huberta Jerzego Wagnera i wywalczone dwa lata później olimpijskie złoto nie przełożyły się jednak na wynik zawodów w 1978 roku, a Polacy zajęli w nich ósme miejsce. Awans do najlepszej czwórki i możliwość walki o obronę tytułu biało-czerwoni przegrali stosunkiem setów, a lepszy bilans miała Korea Południowa. Co ciekawe, tamten turniej odbywał się we Włoszech – tak jak ostatni, kompletnie nieudany dla biało-czerwonych mundial w 2010 roku (miejsca 13-18), do tego mundial, na który też przecież jechali, niczym ich poprzednicy z 1978 roku, bronić medalu zdobytego cztery lata wcześniej. Ba, jechali opromienieni złotym krążkiem, tyle że nie z igrzysk olimpijskich, a z mistrzostw Europy.

Pampersy w Japonii

Między włoskimi mistrzostwami Polacy przeżywali w mundialu obiecujące wzloty – jak srebro z 2006 roku (więcej o tym jutro), ale też bolesne porażki – jak dwukrotna nieobecność w stawce najlepszych reprezentacji globu (1990, 1994). Lata 90. to zresztą czarna karta w historii polskiej siatkówki seniorskiej. Gdy w 1998 roku kadra Ireneusza Mazura na turniej do Japonii pojechała, rozegrała tam tylko trzy mecze grupowe i z jednym zwycięstwem (nad Iranem) wróciła do Polski, plasując się ex aequo z Australią na 17. pozycji wśród 24 startujących ekip. Mazur – trener mistrzów Europy (1996) i świata (1997) juniorów po tym, jak został szkoleniowcem seniorów, bardzo szybko zaczął włączać swoich „złotych chłopców” do pierwszej reprezentacji. Zabrał ich też na mundial. – To było wielkie przeżycie. Musiałem zmieniać pampersa, by stanąć naprzeciw Kubańczyków czy Argentyńczyków. Chwilę wcześniej oglądałem ich tylko w telewizji, a teraz miałem z nimi grać. Okazało się, że ich ciosy nie były efektami specjalnymi z telewizji, a bolały całkiem realnie – w niedawnym wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” wspominał tamte zawody Krzysztof Ignaczak.

Niewiele brakowało, a w 2002 po trzeci raz w historii zabrakłoby biało-czerwonych w mistrzostwach świata. Ekipa znad Wisły przegrała turniej kwalifikacyjny w Łodzi, ale po dyskwalifikacji Korei Południowej zajęła jej miejsce w gronie finalistów. Pierwsza faza tamtego mundialu dała wielkie nadzieje, bo Polacy wygrali grupę, w pokonanym polu pozostawiając trzykrotnych z rzędu mistrzów świata – Włochów. Potem przyszły jednak porażki z Rosją i Portugalią i z Argentyny biało-czerwoni wracali jako 11. drużyna globu. W świetle późniejszych wyników wartości nabierają więc miejsca z mundiali w 1982 (szóste) i w 1986 (dziewiąte). Wtedy były rozczarowujące, bo odnoszono je do wielkich wyników zespołu Wagnera z lat 1974-1976.

Na tekst o medalowych występach reprezentacji Polski siatkarzy w mistrzostwach świata w roku 1974 i w roku 2006 zapraszamy jutro.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
historia siatkówki, mistrzostwa świata, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-08-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved