Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > historia siatkówki > 65 lat minęło jak jeden dzień – historia mistrzostw świata mężczyzn

65 lat minęło jak jeden dzień – historia mistrzostw świata mężczyzn

fot. archiwum

W oczekiwaniu na kolejne mundialowe emocje warto pochylić się nad kartami światowej siatkówki, na których zapisane zostały sukcesy, ale i porażki poszczególnych męskich reprezentacji w mistrzostwach świata.

Siatkarskich mistrzostw świata nie byłoby bez amerykańskiego nauczyciela Williama G. Morgana, który wymyślił reguły gry w siatkówkę. Pierwszy pokazowy mecz odbył się w 1895 roku, jednak dopiero 52 lata później powstała FIVB (Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej), która w 1949 roku zorganizowała pierwsze mistrzostwa świata. Ich gospodarzem była czechosłowacka Praga, a mecze odbywały się na korcie tenisowym zaadaptowanym do potrzeb siatkówki. W zawodach wzięło udział dziesięć drużyn. Pierwszym mistrzem świata zostali siatkarze ZSRR. Trzy lata później obronili tytuł mistrzowski, a następnie jeszcze czterokrotnie stawali na najwyższym stopniu podium. Mimo że kraju tego już od ponad dwudziestu lat nie ma na mapie, to z jedenastoma medalami na koncie wciąż pewnie przewodzi w klasyfikacji wszechczasów.

Dominacja Związku Radzieckiego przeplatała się z sukcesami Czechosłowacji oraz NRD. Polakom szczególnie w pamięci zapadł mundial w Meksyku w 1974 roku, kiedy to po raz pierwszy – i jak dotąd jedyny – wywalczyli złote medale. Był to drugi turniej, który został zorganizowany poza kontynentem europejskim, a pierwszy odbył się w 1960 roku, zaś jego gospodarzem była Brazylia. W latach osiemdziesiątych po mistrzowską koronę sięgnęli Amerykanie, zaś w następnej dekadzie na światowych parkietach dzielili i rządzili Włosi, którzy trzy razy z rzędu zdobyli złoto. Ich wyczyn w minionych latach powtórzyli Brazylijczycy, którzy także trzykrotnie stawali na najwyższym stopniu podium. Sporo medali, choć już bez tego z najcenniejszego kruszcu, mają na swoim koncie również Bułgarzy, Rumuni oraz Kubańczycy. Ciekawostką jest fakt, że obecny mistrz olimpijski (wyłączając sukcesy ZSRR) w dotychczasowej historii zaledwie raz stanął na podium czempionatu globu. Sborna po srebro sięgnęła w 2002 roku, kiedy siatkarska śmietanka o najwyższe laury rywalizowała w Argentynie.

W pierwszych mistrzostwach świata wzięło udział dziesięć zespołów, które nie musiały przebijać się przez eliminacje. W kolejnych latach zmieniały się zasady gry w siatkówkę, stawała się ona dynamiczniejsza i coraz ciekawsza, ale ewolucji podlegały także mistrzowskie turnieje. Od 1952 roku odbywały się one co cztery lata, a chętnych do gry w mundialu było coraz więcej. Dlatego też rosła także liczba uczestników kolejnych turniejów, aż w końcu miejsca w mundialu otrzymały wszystkie kontynenty. A z biegiem czasu do wyłonienia uczestników konieczny był proces kwalifikacyjny. W tym roku w mistrzostwach świata wezmą udział 24 zespoły, które musiały przejść przez gęste sito eliminacji. Wystarczy wspomnieć, że pierwotnie chęć wzięcia udziału w kwalifikacjach wyraziły 154 federacje krajowe, co stanowiło rekordowy wynik. Ostatecznie do walki o przepustki na „polski” mundial przystąpiło 149 drużyn narodowych, co świadczy o tym, że siatkówka zyskuje popularność w coraz odleglejszych zakątkach świata.



Polska po raz pierwszy w historii będzie organizatorem mistrzostw świata. Występ przed własną publicznością będzie dla biało-czerwonych doskonałą okazją do zmazania plamy, którą dali przed czterema laty, plasując się dopiero na trzynastej pozycji, choć ich apetyty były zdecydowanie większe. Wcześniej tylko raz – w 1998 roku – zajęli gorsze, bo siedemnaste miejsce. Przeważnie plasowali się w czołowej dziesiątce mistrzostw, a obok wspomnianego już złota, sięgnęli także po srebro w 2006 roku. Teraz również mają chrapkę na medal, ale muszą pamiętać, że wcześniej jedynie drużyna ZSRR będąc gospodarzem mundialu, potrafiła stanąć na najwyższym stopniu podium.

Obecnie wielu znawców siatkówki zastanawia się, czy Brazylia dokona bezprecedensowego wyczynu, po raz czwarty z rzędu sięgając po złoto? A może jej marsz zatrzymają Rosjanie, którzy będą jednym z głównych faworytów zmagań. Niewykluczone, że swoje wysokie aspiracje dobrą grą potwierdzą Włosi i Amerykanie. Być może dojdzie też do niespodzianek, a w czołówce namieszają Irańczycy, Francuzi lub Niemcy. Końcowe rozstrzygnięcia będą znane dopiero w drugiej połowie września, lecz już teraz wiadomo, że o „polskim” mundialu będzie mówiło się przez kolejne lata w kontekście meczu otwarcia na Stadionie Narodowym. Nikt wcześniej nie zdecydował się na przeprowadzenie takiego przedsięwzięcia. Na pewno w pozytywny sposób wpłynie ono na promocję siatkówki. Z kolei wymagający system rozgrywek spowoduje, że nikt nie zarzuci Polsce układania turniejowej drabinki pod własną reprezentacje, co uczynili cztery lata temu Włosi, a konieczność wygrywania kolejnych meczów sprawi, że kibice nie będą świadkami żenujących pojedynków, których żadna z drużyn nie będzie chciała wygrać. Otwarte jedynie pozostaje pytanie – na czyją stronę tym razem przetoczy się koło siatkarskiej fortuny?

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
historia siatkówki, inne, mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2014-08-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved