Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Kociołek/Gruszczyńska oraz Witczak/Wojtasik wygrali turniej w Łodzi

Kociołek/Gruszczyńska oraz Witczak/Wojtasik wygrali turniej w Łodzi

fot. FIVB

Zakończył się czwarty turniej z cyklu Plaża Open. Tym razem gospodarzem turnieju była słoneczna Łódź. W turnieju kobiet najlepsze okazały się Katarzyna Kociołek i Jagoda Gruszczyńska, złote medale zdobyli także Dominik Witczak i Damian Wojtasik.

W rywalizacji mężczyzn już w drugiej rundzie Bartosz Lewicki i Bartłomiej Kiernoz byli blisko sprawienia niespodzianki, doprowadzając do tie-breaka w starciu z Sebastianem Sobczakiem i Jarosławem Lechem, którzy znajdowali się w pierwszej trójce rankingu Plaży Open po rozegraniu trzech turniejów. Dowodem na wyrównany poziom zawodów jest aż dziesięć trzysetowych spotkań w głównej drabince łódzkiej Plaży Open. Dość nieoczekiwanie opór ze strony pary Wieczorek/Janeczek napotkali także Dominik Witczak i Damian Wojtasik (14:21, 21:19, 15:12). W meczu, który decydował o bezpośrednim awansie do półfinału, para Kacper Kujawiak, Maciej Rudol po zaciętym spotkaniu wydłużyła drogę do walki o medale duetowi Lech/Sobczak. Podobny scenariusz miał mecz pomiędzy parą Witczak/Wojtasik a Jędrzejem Brożyniakiem i jego partnerem Bartłomiejem Dzikowiczem.

Jak się okazało, obie te pary spotkały się ze sobą ponownie w meczach o medale, rozgrywanych w upalne niedzielne popołudnie. Kujawiak i Rudol (mistrz świata do lat 23 z Mysłowic) po raz kolejny okazali się lepsi od Jarosława Lecha i Sebastiana Sobczaka i to na ich szyjach zawisły brązowe medale łódzkiego turnieju. Co prawda to przeciwnicy dość przekonująco wygrali drugiego seta, ale tie-break od samego początku nie układał się po ich myśli (21:14, 15:21, 15:9). Równie ciekawie zapowiadał się mecz o zwycięstwo w turnieju, a spotkanie przyciągnęło mnóstwo fanów do centrum handlowego Manufaktura. Dominik Witczak i Damian Wojtasik udanie zrewanżowali się parze Brożyniak/Dzikowicz. Po pierwszym pewnie wygranym secie przez, dopiero od niedawna grających ze sobą, Witczaka i Wojtasika, w drugiej odsłonie rozgorzała walka punkt za punkt, z której zwycięsko wyszli rywale. Jednak tie-break, okraszony wieloma efektownymi obronami, padł łupem pary Witczak/Wojtasik, którzy tym samym zrewanżowali się za porażkę w poprzedniej rundzie i zapewnili sobie triumf w całym turnieju. – Na razie zgrywamy się tak naprawdę tylko na turniejach, ponieważ nie trenujemy razem ze sobą w tygodniu. Z turnieju na turniej wychodzi nam to coraz lepiej, a mamy nadzieję, że będzie jeszcze lepiej – mówił po zwycięstwie w łódzkiej Plaży Open Damian Wojtasik.

Również turniej kobiet był bardzo mocno obsadzony. Pierwszym spotkaniem na szczycie był pojedynek Agnieszki Wołoszyn i Karoliny Suwińskiej z Aleksandrą Baron i Magdaleną Szczytowicz w drugiej rundzie rozgrywek. Siatkarki reprezentujące łódzki ŁKS uległy zawodniczkom po drugiej stronie siatki i nieco wydłużyły sobie drogę do dalszej części turnieju, choć jak się później okazało, wkrótce odpłaciły się rywalkom pięknym za nadobne, ale o tym za chwilę… Nie udało się przebrnąć do trzeciej rundy zawodów Michalinie Tokarskiej i Magdalenie Saad. Świadkami arcyciekawego spotkania byli kibice obserwujący mecz Katarzyny Kociołek i Jagody Gruszczyńskiej z Marią Włoch i Karoliną Baran. Mistrzynie świata do lat 21 bardzo długo szukały swojego rytmu gry i sposobu na dobrze dysponowane koleżanki. Od drugiego seta zaczęły jednak grać bardzo cierpliwie i to przyczyniło się do ich zwycięstwa (18:21, 21:17, 15:13). Dla pochodzącej z Łasku Katarzyny Kociołek był to ważny turniej, ponieważ rozgrywał się blisko jej rodzinnego miasta. Kociołek wraz z Gruszczyńską będą w przyszłym tygodniu na Cyprze bronić tytułu mistrzyń świata do lat 21. – Jest to też pewnego rodzaju etap przygotowań do mistrzostw świata do lat 21, na które jedziemy razem z Jagodą. Myślę, że raczej w ten sposób go postrzegamy – mówiła Kociołek. Jest to już trzeci turniej w przeciągu ostatnich kilku dni, w którym para Kociołek/Gruszczyńska wezmą udział. Dzień przed wyjazdem do Łodzi zdobyły one mistrzostwo Polski juniorek. – Możliwe, że tych turniejów jest trochę za dużo, czasami boimy się, że może nam w pewnym momencie zabraknąć sił, ale myślę, że damy radę – mówi zawodniczka. Katarzyna Kociołek rozpoczęła sezon, grając w parze z Dorotą Strąg, ale jak zapewnia zawodniczka, zmiana partnerki nie odbije się na jakości gry. – Z Jagodą gramy już tak naprawdę 4 lata i bardzo dobrze się dogadujemy. Nie potrzebujemy dużo czasu, żeby się zgrać z powrotem – dodała Kociołek.



Para Włoch/Baran nie sprostała w walce o miejsce w półfinale Wołoszyn i Suwińskiej, dość nieoczekiwanie kończąc swój udział w turnieju. Na tym etapie odpadły także Dorota Strąg i Sylwia Pilarek. Siatkarzom i siatkarkom we znaki dawał się panujący w Łodzi upał. – Jest bardzo gorąco, ciężko się gra w takim upale. Starałyśmy się dać z siebie wszystko. Zagrałyśmy trzy mecze, gdyby udało nam się wygrać, to wystąpiłybyśmy w półfinale. Niestety to się nie udało. Jesteśmy zadowolone, bo to było nasze pierwsze spotkanie razem w tym sezonie – mówiła Dorota Strąg. – Obie gramy na prawych skrzydłach, co sprawia pewne kłopoty, bo tak naprawdę czasami nie wiadomo, która z nas ma grać na lewym skrzydle, a która na prawym. Siatkarka pozytywnie oceniła także inicjatywę Plaży Open. – Brakuje trochę morza, ale fajnie, że coś takiego jest organizowane – zakończyła Strąg.

Bardzo pewnie miejsce w finale zapewniły sobie Martyna Wardak i Joanna Wiatr, nie tracąc w drodze do ostatniego meczu zawodów ani jednego seta. Dużo emocji zapewniły swoim kibicom Kociołek i Gruszczyńska w półfinałowym pojedynku z parą Baron/Szczytowicz, gdzie mistrzynie Polski juniorek sprzed kilku dni oba sety wygrały różnicą dwóch punktów (21:19, 23:21). – Najtrudniejszym meczem był dla nas półfinał z Katarzyną Kociołek i Jagodą Gruszczyńską. To spotkanie kosztowało nas bardzo dużo sił. Myślę, że m.in. dlatego bardzo trudno było nam w meczu o brązowy medal „wejść” w naszą grę. Zabrakło nam trochę szczęścia, przytrafiły nam się jakieś dwa, trzy głupie błędy i skończyło się porażką. Mimo wszystko cieszymy się z naszej postawy na boisku i to jest dobry prognostyk na mecze za tydzień (24.07 rusza turniej w Nowym Dworze Mazowieckim – przyp. red.) – oceniła Magdalena Szczytowicz, która w parze z Aleksandrą Baron zajęła czwarte miejsce w turnieju. Pomimo braku medalu zawodniczki były zadowolone z tego co pokazały. – Zawsze przyjeżdżając na turniej celem dla sportowca jest zwycięstwo, tak samo jest w naszym przypadku. Ścisła ósemka jest bardzo wyrównana, prezentuje wysoki poziom, każdy mecz kosztuje też bardzo dużo wysiłku. Cieszymy się z czwartego miejsca, ale za tydzień liczymy na więcej – podsumowały swój udział w łódzkich zawodach Szczytowicz i Baron. Nie szczędziły także pochwał pod adresem organizatorów. – Te turnieje są bardzo dobrze zorganizowane. Marcin Prus i Marcin Strządała świetnie wszystkim zarządzają, przygotowują. Dzięki nim mamy co tydzień turnieje, nie tylko te, bo są jeszcze inne, takie jak Plaża Gotyku, ale cieszymy się, że tu jesteśmy. Na łódzkiej plaży próżno było szukać schronienia przed słońcem. – Na pewno upał utrudniał zawodniczkom grę, szczególnie tym, które grały więcej spotkań, ale tak naprawdę lepiej grać w słońcu niż w deszczu, więc nie powinniśmy narzekać – powiedziała Magdalena Szczytowicz.

Zahartowane w boju Katarzyna i Jagoda w mającym dość niecodzienny przebieg finale potrafiły pozbierać się po wysoko przegranym pierwszym secie, pokazały swój potencjał i możliwości w dwóch kolejnych partiach i zakończyły wymęczające, ze względu na wysoką temperaturę panującą na piasku, spotkanie, zwyciężając w łódzkiej Plaży Open (12:21, 21:14, 15:7). – W pierwszym secie popełniłyśmy dużo błędów własnych i myślę, że to zadecydowało. Druga partia toczyła się już bardziej pod nasze dyktando, zminimalizowaliśmy tę ilość błędów. Tie-break to jest na ogół loteria, decyduje trochę więcej szczęścia. Myślę jednak, że wygraliśmy tego trzeciego seta dzięki naszej wydolności, wydaje mi się, że taka pogoda okazała się dla nas trochę lepsza – przyznała Jagoda Gruszczyńska. Zwyciężczynie zeszłorocznych mistrzostw świata do lat 21 w tym roku również stawiają sobie wysokie cele. – Myślę, że oczekiwania są większe, ale to jest sport. W każdym momencie można przegrać lub wygrać. Pary występujące tutaj były naprawdę mocne. Para Wardak/Wiatr to są bardzo dobre siatkarki. Mają ogromne doświadczenie, które w dodatku potrafią wykorzystać w najważniejszych momentach, czego nam czasami brakuje. Możemy się od nich jeszcze wiele nauczyć – dodała Gruszczyńska. W meczu o brązowy medal łodzianki Wołoszyn i Suwińska zrewanżowały się za wcześniejszą porażkę duetowi Baron/Szczytowicz (21:18, 22:20).

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved