Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. A: Włosi po raz kolejny lepsi od ekipy brazylijskiej

LŚ, gr. A: Włosi po raz kolejny lepsi od ekipy brazylijskiej

fot. FIVB

Włosi po pierwszym weekendzie Ligi Światowej wrócą do swojego kraju z dwoma wygranymi. Co ważne - odnieśli je na ciężkim brazylijskim terenie. W drugim pojedynku Azzurri pokonali po raz kolejny drużynę Canarinhos 3:1.

Włosi doskonale rozpoczęli drugie starcie z Brazylijczykami i po efektownym dwubloku na Leandro Vissotto prowadzili już 3:1. Chwilę później udanym atakiem z pipe’a popisał się Simone Parodi i Bernardo Rezende przywołał do siebie swych podopiecznych (1:5). Przerwa ta nie podziałała jednakże motywująco na Canarinhos – po powrocie na parkiet w aut zaatakował najpierw Vissotto, a następnie Sidão. Kontrę wykorzystał natomiast Ivan Zaytsev, który, punktując z prawego skrzydła, sprowadził oba teamy na pierwszy time-out przy wyniku 8:1 dla Azzurrich. Gracze z Kraju Kawy mieli ogromne trudności z przebiciem się przez blok Matteo Piano, wobec czego drugą przerwę wykorzystał trener Rezende i dopiero Ricardo Lucarelli przerwał doskonałą passę Europejczyków (2:10). Wysoka przewaga przyjezdnych jednakże wciąż się utrzymywała, a gdy za linią dziewiątego metra stanął Piano, miejscowi ponownie mieli ogromne trudności ze skończeniem własnych akcji (4:13). Dodatkowo jeszcze w nadmierne dyskusje z sędzią wdał się Lucarelli, w efekcie czego otrzymał żółtą kartkę. I choć jeszcze Théo Lopes starał się wziąć ciężar gry na swoje barki, to na odpowiedź Zaytseva nie trzeba było długo czekać (16:8). Ponadto Włosi doskonale spisywali się w elemencie bloku, uniemożliwiając rywalom zdobywanie punktów, czy w defensywie, co znów przekładało się na udane kontry (19:9). Canarinhos dopiero przy zagrywkach Lucarelliego zaczęli odrabiać straty (12:19), lecz ich dobrą serię natychmiast przerwał włoski atakujący. Z czasem zaskoczył również brazylijski blok, wobec czego o przerwę poprosił Mauro Berruto (21:15) i po powrocie na parkiet oba teamy zaczęły ze sobą grać punkt za punkt. Włosi jednakże nie zamierzali niepotrzebnie przedłużać tego seta i pierwszą piłkę setową dał im atak po bloku Jiriego Kovara, a ostatnie słowo należało do Emanuele Birarellego, który zapunktował zagrywką (25:17).

Drugą odsłonę Canarinhos rozpoczęli z Raphaelem na rozegraniu i Lopesem w ataku. Zmiany przyniosły rezultat – dzięki dwóm efektywnym atakom prowadzili oni już 2:0 i tym razem to Włosi gonili wynik (2:4). Sygnał do walki swojemu teamowi starał się dać Ivan Zaytsev, a do wyrównania doprowadził Matteo Piano, zatrzymując Lucarelliego. Dodatkowo jeszcze zza linii dziewiątego metra punktować zaczął Jiri Kovar i to Azzurri byli na czele (5:4). Tuż po tym ponownie rozgorzała walka punkt za punkt, lecz inicjatywa minimalnie leżała po stronie przyjezdnych, którzy mieli oczko zapasu na pierwszej przerwie technicznej. W tej fazie seta żaden z teamów nie był w stanie zbudować sobie większej przewagi i oba popełniały zbyt wiele błędów w polu serwisowym. Jiri Kovar natomiast bardzo dobrze spisywał się w ataku, wykorzystując kontry i dając swej ekipie dwa oczka zapasu (13:11). Ponadto gracze z Kraju Kawy znów zaczęli mieć problemy z przebiciem się przez blok rywali i dopiero gdy za linią dziewiątego metra znalazł się Mauricio Silva, a Ricardo Lucarelli przypomniał o sobie na lewym skrzydle, na tablicy wyników widniał remis po 14. Brazylijczyk jednak zepsuł drugą zagrywkę, a asem popisał się Zaytsev (16:14). Niedługo po drugim czasie atakujący obu zespołów zaczęli się wymieniać ciosami, lecz poziom widowiska został nieco obniżony przez liczne zepsute zagrywki. Gdy zaś Dragan Travica popełnił błąd piłki rzuconej, gospodarze doprowadzili do wyrównania po 20. Kiedy natomiast ponownie serwisem zapunktował Mauricio, to Canarinhos byli na czele (22:21). W tym momencie gra Europejczyków całkowicie się posypała i nie potrafili skończyć własnych akcji, co ich rywale wykorzystywali bez skrupułów. Dodatkowo dobrze na skrzydle zameldował się Vissotto, dając swej ekipie pierwszą piłkę setową. Kovar jednak, punktując z pipe’a, odłożył egzekucję w czasie, a z pomocą przyszedł mu jeszcze Lucas, atakując w aut (24:24). W samej końcówce jednakże Brazylijczycy doskonale czytali grę Travicy i, popisując się dwoma efektownymi blokami, dopełnili dzieła.

Początek trzeciej odsłony stał pod znakiem wyrównanej gry obu ekip (3:3). Gdy jednak w szeregach Włochów zaskoczył blok, ci wypracowali sobie dwa oczka zapasu (6:4), które utrzymali na pierwszej przerwie technicznej. Po powrocie na boisko zawodnicy obu reprezentacji popisywali się efektownymi obronami i przedłużonymi wymianami, a gdy Matteo Piano zapunktował pojedynczym blokiem, wyprowadził Azzurrich na trzypunktowe prowadzenie (10:7). Canarinhos jednakże niemal natychmiast doprowadzili do wyrównania (11:11), w czym ogromna zasługa Mauricio Silvy. W poczynania Włochów ponownie wkradły się błędy i niepewność, Brazylijczycy zaś rozkręcali się z akcji na akcję. Ich passę przerwał jednak Simone Parodi, dzięki którego mocnym zagrywkom przyjezdnym łatwiej było ustawić blok. Chwilę później zaś posłał rywalom asa, sprowadzając obie ekipy na drugi time-out (16:14). Doskonale w polu serwisowym radził sobie również Emanuele Birarelli i choć Ricardo Lucarelli starał się wziąć ciężar gry na swoje barki, to niewiele był w stanie zdziałać (15:18). Dopiero gdy Leandro Vissotto pojawił się na parkiecie, Brazylijczycy całkiem zniwelowali straty (19:19), co znów zmusiło Mauro Berruto do poproszenia o czas. Po powrocie na parkiet Włosi co prawda zrobili przejście, lecz po drugiej stronie bezbłędny był Vissotto, a w polu serwisowym doskonale spisywał się Silva (21:20). Co więcej, coraz skuteczniej prezentował się Lucarelli, na co przyjezdni w ogóle nie potrafili znaleźć recepty. Dopiero Zaytsev dał swym kolegom impuls do walki, atakując po prostej (23:23), a kiedy kontrę wykorzystał Kovar, o przerwę poprosił Bernardo Rezende. Na nic się to jednak zdało, bowiem włoski atakujący postawił kropkę nad „i” i dał wicemistrzom Europy prowadzenie 2:1 w całym starciu.



Czwarta odsłona również rozpoczęła się od wymiany ciosów, ale kiedy w polu zagrywki stanął Dragan Travica, utrudniając rywalom wyprowadzenie akcji, Włosi zaczęli punktować blokiem (3:2) i inicjatywa minimalnie leżała po ich stronie. Kiedy jednak serwisem zapunktował Lucas Saatkamp, to siatkarze z Kraju Kawy mieli oczko zapasu na pierwszej przerwie technicznej. Po powrocie na boisko oba teamy ponownie grały punkt za punkt, nie śrubując zbytnio tempa i psując wiele zagrywek (11:11). Wśród Brazylijczyków natomiast wysoko dysponowany był Théo Lopes, lecz na jego efektywne zagrania niemal natychmiast odpowiadał Emanuele Birarelli. Kiedy zaś ataku nie skończył Lucarelli, zaś kontrę po wystawie od Rossiniego skończył Ivan Zaytsev, wicemistrzowie Europy byli dwa oczka na czele (16:14). Podopieczni Bernardiego Rezende zaś nie potrafili zniwelować tej straty, a co więcej – psując zagrywki, tylko ją powiększali. Dodatkowo Azzurri ponownie zaczęli punktować blokiem, zatrzymując Lopesa, w efekcie czego mieli już cztery punkty przewagi (20:16). W końcówce jeszcze przypomniał o sobie Simone Parodi i choć Lucarelli, punktując ze środka drugiej linii, starał się ratować wynik, to w obliczu dobrze dysponowanego gracza Lube był bezradny. Włosi pewnie kroczyli po zwycięstwo, które dał im błąd przekroczenia linii trzeciego metra przez Mauricio Silvę.

Brazylia – Włochy 1:3
(17:25, 26:24, 23:25, 20:25)

Składy zespołów:
Brazylia: Rezende (1), Santos (9), Vissotto (5), Murilo, Lucarelli (16), Saatkamp (11), Pedreira (libero) oraz Lopes (15) Bonatto i Raphael
Włochy: Kovar (13), Parodi (13), Zaytsev (23), Travica (2), Piano (9), Birarelli (8), Rossini (libero) oraz Buti

Zobacz również:
Wyniki 1. kolejki oraz tabela grupy A Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-05-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved