Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > historia siatkówki > Historia finałów PlusLigi (PLS) – część I

Historia finałów PlusLigi (PLS) – część I

fot. Maciej Dąbrowski

We wtorek startuje kolejna rywalizacja finałowa PlusLigi. Od początku istnienia zawodowej ligi na najwyższym stopniu stawały tylko cztery zespoły. Dziś przypominamy, jak wyglądały poprzednie finały PlusLigi - jutro dokończenie historii finałów.

Finał PlusLigi – ukoronowanie trwającego ponad 6 miesięcy sezonu zbliża się wielkimi krokami. Rywalizacja, która rozpocznie się już we wtorek, wyłoni kolejnego mistrza Polski w piłce siatkowej mężczyzn. O udział w niej, podczas długiej i wyczerpującej fazy zasadniczej, a następnie pełnej emocji fazy play-off, walczyło – po raz pierwszy w historii ligi zawodowej – 12 zespołów. W bitwie o końcowy triumf zmierzą się broniący tytułu siatkarze Asseco Resovii Rzeszów oraz wracający na podium po nieudanym sezonie 2012/2013 zawodnicy PGE Skry Bełchatów. Będzie to trzeci pojedynek tych drużyn na finiszu rozgrywek. W 2009 roku górą byli bełchatowianie, a na zakończenie kampanii 2011/2012 lepsi okazali się siatkarze z Podkarpacia. Tamto zwycięstwo rzeszowian zakończyło niesamowitą serię Skry, dając jednocześnie początek panowaniu nowej królowej PlusLigi, która do tej pory nie oddała korony.

Od ukonstytuowania się zawodowej ligi mężczyzn w 2000 roku tylko czterem zespołom udało się sięgnąć po mistrzostwo. Ostatnie 13 lat na najwyższym szczeblu rozgrywek w męskiej siatkówce w naszym kraju możemy podzielić na 3 okresy naznaczone silną dominacją jednej drużyny. W latach 2000-2003 rolę hegemona pełniła ZAKSA Kędzierzyn-Koźle (wówczas występująca pod nazwą Mostostal Azoty). Okres pomiędzy sezonami 2004/2005 a 2010/2011 to „złote lata” bełchatowskiej Skry, która zdobyła w tym czasie 7 tytułów mistrzowskich z rzędu. Ostatnie dwa sezony należały natomiast do Asseco Resovii Rzeszów. Grono ekip, które mogą pochwalić się zwycięstwem w Polskiej Lidze Siatkówki, zamykają zawodnicy z Jastrzębia, którzy triumfowali w 2004 roku jako Ivett Jastrzębie Borynia. Dziś wiemy, że w tym roku poczet zwycięzców się nie powiększy.

2000/2001 – 2002/2003



Początek nowego tysiąclecia, który zbiegł się z powstaniem zawodowej ligi siatkówki, upłynął nam pod znakiem niezapomnianej rywalizacji pomiędzy Mostostalem Azoty Kędzierzyn-Koźle a AZS-em Częstochowa, który w tym okresie występował pod szyldami Galaxia Jurajska, Galaxia Starter i Galaxia Pamapol Kafee. Po jednej stronie siatki podziwialiśmy istny „dream team” dowodzony przez Waldemara Wspaniałego, o którego sile stanowili niemal wyłącznie reprezentanci Polski – Sebastian Świderski, Paweł Papke, Robert Szczerbaniuk, Jarosław Stancelewski, Rafał Musielak, Piotr Lipiński, Marcin Prus. Naprzeciw nich stawali… ich koledzy z drużyny narodowej, m.in. Damian Dacewicz, Dawid Murek, Radosław Panas, Marcin Nowak, Andrzej Stelmach czy Grzegorz Szymański. W pierwszym – historycznym – sezonie Polskiej Ligi Siatkówki finałowa rywalizacja nie dostarczyła ponadstandardowej dawki emocji. Kędzierzynianie zwyciężyli dwukrotnie we własnej hali (3:0 i 3:2), a kropkę nad „i” postawili w Częstochowie (3:1). Rok później częstochowianie postawili większy opór. Po dwóch wyjazdowych porażkach, na swoim terenie pokonali Mostostal 3:0, przedłużając nadzieje na końcowy sukces. Siatkarze z Niziny Śląskiej i tym razem nie pozwolili na przeniesienie rywalizacji z powrotem do Kędzierzyna-Koźla. W czwartym spotkaniu zachowali więcej zimnej krwi i wygrali po tie-breaku. Zwieńczenie sezonu 2002/2003 zbliżyło się do ideału – najlepszą drużynę sezonu poznaliśmy dopiero po pięciu meczach. Mostostal nie pozostawił złudzeń rywalom w dwóch pierwszych konfrontacjach (3:0 i 3:1). Prowadzeni przez Stanisława Gościniaka akademicy nie pozostali im dłużni i oba spotkania pod Jasną Górą rozstrzygnęli na swoją korzyść (3:0 i 3:2). W decydującym meczu lepsi ponownie byli kędzierzynianie (3:1), którzy po raz trzeci z rzędu pozbawili swoich przeciwników marzeń o mistrzowskim tytule. Ten sezon zakończył wieloletnią dominację Mostostalu, który w kolejnych kampaniach pogrążył się w odmętach przeciętności, a na podium wrócił dopiero w 2011 roku.

2003/2004

Sezon 2003/2004 był swego rodzaju okresem przejściowym pomiędzy prymatem zawodników z Kędzierzyna-Koźla, a długą hegemonią Skry Bełchatów. Mostostal po odejściu największych gwiazd (m.in. Sebastian Świderski i Paweł Papke) zajął dopiero 6. miejsce, natomiast ich odwieczni rywale z Częstochowy zdobyli „tylko” brązowy medal. Do finałowej rywalizacji przystąpili zawodnicy Ivettu Jastrzębie Borynia i PZU AZS-u Olsztyn. Śląska ekipa dowodzona przez Igora Prielożnego odniosła pewne zwycięstwa w swojej hali (3:0 i 3:1), a następnie dołożyła jedno wyjazdowe (3:2). W mistrzowskim składzie znaleźli się tacy zawodnicy jak: Piotr Gabrych, Przemysław Michalczyk, Wojciech Serafin, Radosław Rybak czy też Marcin Wika.

2004/2005 – 2010/2011

Drużyna z Jastrzębia od tamtego czasu nieustannie znajdowała się w ścisłej czołówce najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce i trzykrotnie awansowała do finału. Za każdym razem na przeszkodzie stawali gracze Skry Bełchatów (grającej kolejno jako KPS Skra, BOT Skra i PGE Skra). Prowadzona przez Ireneusza Mazura „maszyna do wygrywania” w swoim pierwszym finale nie dała najmniejszych szans akademikom z Olsztyna. Damian Dacewicz, Piotr Gruszka, Krzysztof Ignaczak, Robert Szczerbaniuk czy świeżo upieczona gwiazda krajowych parkietów – Mariusz Wlazły dwukrotnie triumfowali w Bełchatowie (3:2 i 3:0), a swój pierwszy mistrzowski tytuł przypieczętowali w spektakularnym stylu w Olsztynie. Akademicy, w szeregach których oglądaliśmy m.in. Pawła Zagumnego, Michałów Bąkiewicza i Ruciaka, Wojciecha Grzyba czy Pawła Papke, musieli przełknąć gorzką pigułkę, bowiem przed własną publicznością ulegli 0:3. W pierwszym i trzecim secie nie przekroczyli granicy 17 punktów.

Rok później BOT Skra Bełchatów wzmocniona Michałem Winiarskim i Maciejem Dobrowolskim obroniła tytuł, pokonując w finale Jastrzębski Węgiel 3-1. Podopieczni Igora Prielożnego, wśród których brylowali środkowi Łukasz Kadziewicz i Daniel Pliński, a także atakujący Grzegorz Szymański, postawili twardy opór w środkowej fazie rywalizacji. W drugim meczu w Bełchatowie gospodarze przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę dopiero po tie-breaku. Trzecie spotkanie zakończyło się zwycięstwem jastrzębian 3:1, ale w kolejnym do głosu znów doszli bełchatowianie, wygrywając przekonująco 3:0.

W sezonie 2006/2007 gracze Jastrzębskiego Węgla byli bardzo blisko wzięcia rewanżu na swoich przeciwnikach. Stery w obu zespołach przejęli wówczas nowi szkoleniowcy. Trenerem Skry został Daniel Castellani, natomiast jastrzębian poprowadził Ryszard Bosek. Finałowa konfrontacja obfitowała w zwroty akcji i dostarczyła kibicom solidnej dawki emocji. Zaczęło się od niespodzianki – bełchatowianie, którzy przez całą rundę zasadniczą ponieśli zaledwie jedną porażkę, przegrali przed własną publicznością 0:3. Dzień później wyrównali (3:1), a po przeniesieniu zmagań na Śląsk objęli prowadzenie (ponownie 3:1). Kiedy wydawało się, że Wlazły i spółka (warto wspomnieć o silnym zagranicznym zaciągu w postaci Janne Heikkinena, Daniela Lewisa i Jewgienija Iwanowa) pójdą za ciosem i przypieczętują zdobycie trzeciego tytułu z rzędu na terenie rywala, otrzymali od gospodarzy zimny prysznic w postaci „szybkiego 3:0″. Po powrocie do Bełchatowa ekspertom trudno było wskazać faworyta. Za Skrą przemawiał atut własnego boiska, za Jastrzębskim Węglem przewaga psychologiczna wywalczona w czwartym spotkaniu. Nerwy na wodzy utrzymali jednak bełchatowianie. Dwa pierwsze sety decydującego pojedynku wygrali na przewagi, a w ostatnim pozbawili wszystkich jakichkolwiek wątpliwości, zwyciężając do 18.

W finałowych pojedynkach rzadko byliśmy świadkami wyraźnej dominacji jednej z drużyn. Zazwyczaj obserwowaliśmy wyrównane starcia stojące na wysokim poziomie, będące żywą wizytówką z każdym sezonem rosnącej w siłę PlusLigi. Jednak na finiszu w 2008 roku dysproporcja sił pomiędzy dwoma najlepszymi zespołami była aż nadto widoczna. Tym razem próby detronizacji wielkiej Skry podjęli się siatkarze Wkręt-Metu AZS-u Częstochowa. Kluczowymi zawodnikami akademików byli wówczas Amerykanie – atakujący Brook Billings i środkowy Phil Eatherton, a także Marcin Wika, Krzysztof Gierczyński czy Paweł Woicki. Bełchatowską drużynę marzeń wzmocnili Stephane Antiga i Michał Bąkiewicz. Podopieczni Daniela Castellaniego w dwóch pierwszych spotkaniach zmiażdżyli rywali, zwyciężając bez straty seta. Dość powiedzieć, że częstochowianie w sześciu setach tylko raz przekroczyli granicę 20 punktów. W hali „Polonia” kibice obejrzeli bardziej wyrównane spotkanie. Bełchatowianie prowadzili 2:1 w setach, gospodarze ku uciesze swoich zwolenników doprowadzili do tie-breaka, ale w nim znów klasę pokazali dominatorzy z Ziemi Łódzkiej.

W kolejnym sezonie doszło do pierwszego ze starć PGE Skry Bełchatów i Asseco Resovii Rzeszów. Siatkarze z „Podpromia” przez kilka lat zgłaszali mocarstwowe aspiracje i pod wodzą Ljubomira Travicy po raz pierwszy od powstania ligi zawodowej awansowali do finału. Autorami sukcesu byli między innymi zawodnicy sprowadzeni przed rozpoczęciem rozgrywek z… Częstochowy – Krzysztof Gierczyński, Marcin Wika i Paweł Woicki. Poza nimi trzon drużyny tworzyli doświadczeni Ihosvany Hernandez i Paweł Papke, a także Krzysztof Ignaczak – trzykrotny mistrz Polski w barwach Skry. Bełchatowianie z każdym sezonem dysponowali coraz potężniejszym składem. Tym razem niezastąpionego Mariusza Wlazłego wspierały takie tuzy jak Dawid Murek, Stephane Antiga, Miguel Angel Falasca i Piotr Gacek, a także wschodzące gwiazdy ściągnięte z Kędzierzyna – Bartosz Kurek i Jakub Jarosz. Kolejny tytuł mistrzowski dla siatkarzy Castellaniego ani przez moment nie był zagrożony. W całej finałowej rywalizacji rzeszowianie urwali przeciwnikom tylko jednego seta. W hali „Energia” gospodarze nie pozostawili Resovii złudzeń, wygrywając zdecydowanie (dwukrotnie 3:0). W ostatnich setach tych pojedynków zwyciężali odpowiednio do 13 i 16. Na Podpromiu Rzeszowian stać było na wygranie drugiego seta trzeciego – ostatniego meczu tej rywalizacji. PGE Skra Bełchatów w wielkim stylu zdobyła swoje piąte z rzędu mistrzostwo Polski.

Zobacz również:
Historia finałów PlusLigi (PLS) – część II

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
historia siatkówki, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved