Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Wojciech Drzyzga: Obu zespołów nie dzieliła przepaść

Wojciech Drzyzga: Obu zespołów nie dzieliła przepaść

fot. archiwum

- Cała nadzieja legła w gruzach podczas meczu rozgrywanego w Sopocie. Przegrana 0:3 ustawiła całą rywalizację - ocenił rywalizację Atomu Trefla Sopot z Eczacibasi Stambuł Wojciech Drzyzga. Z dwumeczu zwycięsko wyszedł zespół turecki.

Czy Atom Trefl miał w ogóle realną szansę na awans do 1/6 finału play-off Ligi Mistrzyń w rywalizacji z Eczacibasi Stambuł?

Wojciech Drzyzga: – Po losowaniu wiadomo było, że papierowym faworytem będą Turczynki. Powodem takiego stanu rzeczy było to, że ten zespół lepiej funkcjonuje w rozgrywkach europejskich, że ma kilka bardziej znanych zawodniczek, jest zgrany i ma wielką gwiazdę – Neslihan Demir. Jednak to nie stawiało mistrza Polski z góry na straconej pozycji. Cała nadzieja legła w gruzach podczas meczu rozgrywanego w Sopocie. Przegrana 0:3 ustawiła całą rywalizację. Drugie spotkanie pokazało, że gdyby kilka zawodniczek Atomu zagrało na takim poziomie w pierwszym meczu i uzupełniono by to wszystko grą środkiem, to mogłoby się to skończyć zupełnie inaczej. Obu zespołów nie dzieliła przepaść. Myślę, że nie był to przeciwnik, który przerastał sopocianki o dwie głowy. Wszystko co najgorsze w tej rywalizacji z Eczacibasi wydarzyło się w pierwszym meczu.

Czy Atom i w ogóle polskie kluby mogą rywalizować z najlepszymi w Europie?



– Ogranie i doświadczenie niektórych dziewczyn z Atomu nie jest wcale mniejsze niż ich przeciwniczek. Myślę, że jakbyśmy przejrzeli dokładnie CV i tak tylko papierowo zrobili porównania, to nie jest jakaś przepaść. Myślę nawet, że łatwo byłoby znaleźć równowagę, a może byśmy mieli małą przewagę na rzecz Sopotu.

To jak właściwie gra Atom?

– Atom gra stylem, jakim gra, wystarczy czasami siła, zasięg i wzrost. Atomówki bardzo często ratują się blokiem i świetną zagrywką, wcześniej gorzej bywało z atakiem. Teraz z tym elementem o dziwo było super, bo te zmiany się udały i nagle Kim Hill zagrała na wysokim poziomie. Wydawało się, że przy takiej sile ofensywnej można pograć, ale tym razem moim zdaniem spory zawód sprawiły rozgrywająca oraz środkowe. O indywidualnej winie nie chcę rozsądzać, jednak ta współpraca wyglądała fatalnie. A przecież widzieliśmy, że po pierwszym secie można z Turczynkami grać mocno. Kolejnym mankamentem był blok, który mieliśmy przeciwstawić Demir. To jednak nie zafunkcjonowało i widzieliśmy, jak od pewnego momentu gwiazda Eczacibasi robiła na boisku, co chciała i kończyła większość ataków bez względu na reakcje sopocianek na siatce. To wszystko spowodowało, że Atom już teraz musiał pożegnać się z Ligą Mistrzyń.

Czy sopociankom brakuje zmiany systemu gry na bardziej „męski”?

Wystarczy popatrzeć na grę zespołów, które awansowały do 1/6 finału Ligi Mistrzyń. Warto zwrócić uwagę, jak wyglądają akcje, jaką parabolę lotu ma wystawa na skrzydła. Tu się pojawia największy zarzut do polskiej siatkówki żeńskiej. My gramy wysoko, bardzo wysoko i hiperwysoko. Czasami w meczu zdarzy się piłka płaska i wtedy mówimy, że gramy szybko. Za granicą grają głównie płasko, szybko i bardzo szybko, widać ten styl siatkówki męskiej. W Atomie mocno szwankuje gra środkiem. Za dużo jest przypadku, a w siatkówce przypadku przecież być nie może.

*cały wywiad Kacpra Sucheckiego czytaj w serwisie sport.pl

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved