Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Tomasz Klocek: Czasami brakowało jednej udanej akcji

Tomasz Klocek: Czasami brakowało jednej udanej akcji

fot. Tomasz Tadrała

- Najkrótsza charakterystyka naszej gry to: "nietypowo". Sprawdzamy kilka pomysłów taktycznych, które dla przeciwników są zaskakujące - powiedział Strefie Siatkówki trener Wisły Kraków, Tomasz Klocek. Wiślanki zajmują 7. miejsce w tabeli I ligi kobiet.

Pierwsza partia poniedziałkowego meczu była bardzo zacięta i ostatecznie przez was przegrana. Co o tym zadecydowało? Wybiło was z rytmu opóźnienie rozpoczęcia meczu?

Tomasz Klocek: – W pierwszym secie dziewczęta z Sosnowca zagrały bardzo dojrzałą siatkówkę – taką jak podczas poprzedniego meczu wygranego z Developresem. Nam przydarzyły się błędy własne – seria trzech zepsutych zagrywek to nie najlepszy pomysł na końcówkę seta.

W kolejnych trzech setach wręcz „roznieśliście” rywalki. Skąd taka zmiana w grze? Wygrana do 25:6 robi wrażenie.



– Wysokie różnice punktowe są mylące, juniorki z SMS-u bardzo walecznie stawiały nam opór do połowy seta, a nawet wychodziły na prowadzenie – o rozniesieniu więc nie może być mowy. Wyjątek to drugi set, kiedy po nieudanym początku trener wymienił niemal całą wyjściową szóstkę.

Drużyna na ten sezon tworzona była na ostatnią chwilę, a pomimo tego obecnie zajmujecie 7. miejsce. Na co tak naprawdę stać ten zespół? Czy macie wyznaczony cel na te rozgrywki?

– Od początku sezonu hierarchia celów była rozsądna. Klub znał finansową i personalną siłę przeciwników. Wszyscy wiedzieliśmy, że ponad miesięczne opóźnienie w przygotowaniach i budowanie zespołu na ostatnią chwilę praktycznie odbierze nam szansę awansu do najlepszej czwórki. Na dodatek sprawdziło się przysłowie: „biednemu wiatr w oczy wieje”, bo na całą pierwszą rundę (9 meczów – przyp. red.) kontuzja wykluczyła z gry jedną z liderek zespołu.

Ostatnio Wisła jest na „fali”. Czy to ta gra, na którą stać tę drużynę i którą mogła prezentować od początku sezonu, gdybyście mieli możliwość przygotować się tak jak pozostałe ekipy?

– Nawet na początku sezonu – pomimo przeciwności losu – nie graliśmy źle, w kilku meczach brakowało nam czasami jednej udanej akcji, czasami też sportowego szczęścia, żeby zdobywać ligowe punkty, a nawet przechylić szalę zwycięstwa. Bez pełnego okresu przygotowań dziewczyny, które dotychczas nie grały w I lidze, swoje doświadczenia musiały zbierać „na gorąco” – w meczach ligowych. A przecież na barkach tych dziewczyn – ubiegłorocznych juniorek – spoczęła odpowiedzialność za obsadzenie aż trzech pozycji na boisku.

Od niedawna ma pan do dyspozycji wszystkie zawodniczki, w tym Sandrę Biernatek. Jak jej powrót wpłynął na drużynę? Czy to spore wzmocnienie?

– Powrót kapitan uspokoił naszą grę, wszystkie dziewczyny są pewniejsze w swoich poczynaniach, dzięki temu częściej wygrywamy ważne akcje w końcówkach setów. Dodatkowo forma sportowa Sandry ciągle rośnie i jej bezpośredni udział w zdobywaniu punktów jest coraz większy.

Jak scharakteryzowałby pan grę Wisły w tym sezonie? Mówi się, że waszą silną stroną jest gra obronna i techniczny atak. Zgodziłby się pan z tym?

– Najkrótsza charakterystyka naszej gry to: „nietypowo”. Sprawdzamy kilka pomysłów taktycznych, które dla przeciwników są zaskakujące. Przykładowo: nasza libero (Lucyna Borek – przyp. red.) we wszystkich ustawieniach do przyjęcia zagrywki i w obronie zajmuje pozycję w szóstej strefie – na środku pola obrony. W konsekwencji trafia w nią co druga zagrywka oraz bardzo skutecznie broni wiele ataków zarówno uderzanych na linię końcową, jak i kiwanych za blok. Często też rezygnujemy z blokowania ataków z drugiej linii, statystyki takiego postępowania są dla nas bardzo obiecujące i jednocześnie – dla przeciwniczek – irytujące. Z kolei „atak techniczny” to dobra i znana metoda na niecierpliwe zespoły, a jak się okazuje, wielu zawodniczkom po drugiej stronie siatki cierpliwości brakuje.

Na początku sezonu gra Wisły, jak i same zawodniczki, zbierały wiele pochlebnych komentarzy. Pomimo tego wasza gra wyglądała dobrze do 20 punktu, później „coś się zacinało”. Z czego to wynikało?

– Na pewno nasze najmłodsze zawodniczki w ostatnim czasie podejmują na boisku coraz więcej trafnych decyzji. Lepiej wykorzystują zebrane w I lidze doświadczenia, a przez to skuteczniej wspomagają starsze koleżanki. Wcześniej przeciwnicy mogli koncentrować obronę na naszych pierwszoplanowych atakujących: Magdzie Żochowskiej i Edycie Rzenno. Teraz takiego komfortu już nie mają.

Przed wami teraz seria trudnych spotkań. Trzy ekipy z czołówki tabeli i bezpośredni rywal o miejsce w play-off. Biorąc pod uwagę aktualną dyspozycję, jest pan w stanie ocenić, na co stać was w tych meczach?

– Jedyną niepokonaną drużyną w tym sezonie jest KSZO. Ostrowianki wygrywają bez względu na swoją chwilową dyspozycję lub niedyspozycję. Pozostałe zespoły mają na swoim koncie słabsze występy i spektakularne porażki. Czy jesteśmy gotowi na przedłużenie serii zwycięstw? Oczywiście! (uśmiech)

W tegorocznych rozgrywkach zdecydowanym faworytem wydaje się być KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. A jak oceniłby pan, po powrocie do I ligi, poziom tych rozgrywek?

– Ostrowiec postarał się chyba o największy budżet pierwszoligowy i umiejętnie dobrał kadrę zawodniczą. Od strony taktycznej są też najlepiej poukładaną ekipą – znają swoje mocne strony i bez litości je wykorzystują. Tak, moim zdaniem w tym sezonie KSZO jest „poza zasięgiem”. Bardzo podoba mi się również widowiskowa i dopracowana taktycznie gra drużyn z Rzeszowa i Krosna. Zespoły te w poprzednich sezonach z powodzeniem walczyłyby o takie same cele jak dzisiaj – awans do czwórki i udział w rundzie play-off.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved