Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Koniec zwycięskiej serii Skry niespodzianką kolejki

PlusLiga: Koniec zwycięskiej serii Skry niespodzianką kolejki

fot. archiwum

W 14. kolejce sypnęło niespodziankami, do których należy zaliczyć nadspodziewanie gładką porażkę Skry Bełchatów z Resovią Rzeszów. O zaskakujący rezultat postarali się bydgoszczanie, pokonując 3:2 ZAKSĘ oraz bielszczanie, urywając punkt Jastrzębskiemu Węglowi.

Zmagania 14. kolejki otworzyło spotkanie pomiędzy AZS-em Politechniką Warszawską i Czarnymi Radom. Warszawianie bardzo chcieli zrewanżować się radomianom za gładką porażkę z pierwszej części sezonu i przez półtora seta byli na najlepszej drodze do zrealizowania swojego celu. Ale wtedy Robert Prygiel dokonał zmiany na pozycji atakującego – za słabo spisującego się w tym spotkaniu Wytze Kooistrę wszedł Bartłomiej Bołądź, który zaprezentował się bardzo dobrze. Akademicy nie potrafili znaleźć sposobu na zatrzymanie młodego atakującego i w efekcie zdobył on 22 punkty, mając fenomenalną skuteczność wynoszącą 73%. Jego dobra postawa walnie przyczyniła się do zwycięstwa gości. – Największym pozytywem jest jednak dla mnie to, że wiele osób mówiło dotychczas o Czarnych jako o drużynie Kooistry. Tymczasem udowodniliśmy, że i bez Wytze potrafimy wygrywać. Bartek Bołądź zagrał bardzo fajne spotkanie, a Jakub Radomski wprowadził dużo spokoju w przyjęciu – cieszył się po zwycięstwie Robert Prygiel, trener przyjezdnej drużyny. Jego podopieczni przerwali pasmo trzech kolejnych porażek i utrzymali piąte miejsce w tabeli, warszawianie zaś spadli na ósme i nadal nie mogą być pewni gry w play-off.

AZS Politechnika Warszawska – WKS Cerrad Czarni Radom 1:3
(25:21, 18:25, 24:26, 22:25)

Po przyjściu Vitala Heynena do Transferu Bydgoszcz można było zauważyć poprawę w grze bydgoszczan, jednak przed spotkaniem w Kędzierzynie-Koźlu mało kto spodziewał się, że podopieczni niemieckiego szkoleniowca mogą wywieźć stamtąd punkty. Początkowo zresztą wszystko wskazywało na to, że mecz zakończy się zgodnie z planem – miejscowi prowadzili w setach już 2:1, w czwartej partii było 21:21 i cztery punkty dzieliły ZAKSĘ od zakończenia spotkania, ale końcówka należała już do gości. Tak samo zresztą jak tie-break, w którym siatkarze znad Brdy byli nie do zatrzymania. Na pewno wpływ na wynik miała nieobecność kontuzjowanego Pawła Zagumnego, jednak trzeba oddać przyjezdnym, że umieli wykorzystać słabości rywala. Liderem przyjezdnej drużyny był Carson Clark, który zdobył 21 punktów przy skuteczności 52%, w ataku wspierał go Marcin Wika (13 punktów i 50% skuteczności). Dobrze rozdzielał piłki kolegom Paweł Woicki, poza tym, co ważne, bydgoszczanie popełnili mniej błędów od swoich rywali. W nagrodę awansowali z przedostatniego miejsca w tabeli na dziewiąte i do ósmej w tabeli Politechniki tracą siedem punktów.



ZAKSA Kędzierzyn Koźle – Transfer Bydgoszcz 2:3
(25:21, 17:25, 25:16, 22:25, 7:15)

W hicie kolejki aktualny mistrz Polski podejmował lidera i zakończył niesamowitą serię ośmiu kolejnych zwycięstw ligowych rywala. Mało tego, Skra na Podpromiu nie ugrała nawet seta. Okazało się w tym meczu, jak dotkliwy jest jednak brak kontuzjowanego Nicolasa Uriarte. O ile jego zmiennik, Aleksa Brdjović, dał radę w pojedynkach z AZS-em Olsztyn i Czarnymi Radom, to już w konfrontacji z Resovią zagrał źle. Inna sprawa, że koledzy nie ułatwiali mu zadania, przyjmując perfekcyjnie jedynie 8% piłek (a 48% pozytywnie). Z drugiej strony Andrzej Kowal postanowił zaskoczyć rywala, desygnując do wyjściowego składu zawodników, którzy ostatnimi czasy mieli mniej okazji do grania: Lukasa Tichacka, Paula Lotmana i Jochena Schoepsa. Niemiec rozegrał bardzo dobre spotkanie, dokładając do dorobku punktowego swojej drużyny 16 oczek. Po drugiej stronie siatki poziom trzymali właściwie tylko Mariusz Wlazły i Karol Kłos. Bełchatowianie popełnili bardzo dużo błędów – aż 28, rzeszowianie zaś tylko 16, co tłumaczy, dlaczego mecz zakończył się w trzech szybkich setach. – Trzeba przyznać, że Resovia w pierwszym i drugim secie nas zbiła – nie krył Karol Kłos, środkowy Skry. Po tym zwycięstwie zespół z Rzeszowa zdetronizował Skrę i objął fotel lidera.

Asseco Resovia Rzeszów – PGE Skra Bełchatów 3:0
(25:20, 25:15, 25:23)

Gdańszczanie mogą mówić o wymarzonym początku roku. Po niezbyt dobrym rozpoczęciu sezonu, w świąteczno-noworocznej przerwie złapali wiatr w żagle i w tym roku odnieśli trzecie zwycięstwo z rzędu, rewanżując się AZS-owi Częstochowa za gładką porażkę z początku listopada. Spotkanie było bardzo jednostronne. Za wyjątkiem początku drugiego seta, kiedy akademicy prowadzili 8:4, goście mieli cały czas zdecydowaną przewagę, górowali też we wszystkich statystykach poza przyjęciem. Słabość w tym elemencie nie przeszkodziło jednak podopiecznym Radosława Panasa skuteczniej od rywala atakować czy blokować. O tym, jak mizernie radzili sobie częstochowianie, świadczy też fakt, że oddali rywalom po błędach 24 punkty, czyli praktycznie jednego seta i ani razu nie punktowali zagrywką. Siatkarze Trefla w tym czasie sprezentowali za darmo 16 punktów i czterokrotnie punktowali na zagrywce. – Nie byliśmy w stanie ugryźć Gdańska w żadnym momencie. Znowu było tak, że graliśmy słabo od początku do końca. Nie potrafiliśmy się pozbierać, przełamać – podsumował występ swojego zespołu Dawid Murek. O ile po tym meczu gdańszczanie przybliżyli się do zapewnienia sobie udziału w play-off, to częstochowianie wręcz przeciwnie, o czołową ósemkę będzie im ciężko.

AZS Częstochowa – Trefl Gdańsk 0:3
(17:25, 17:25, 18:25)

Dość niespodziewanie siatkarze Jastrzębskiego Węgla stracili punkt w meczu z BBTS-em Bielsko-Biała. Owszem, jastrzębianie nadal musieli sobie radzić bez Michała Łasko, a co gorsza, trzech zawodników zmógł wirus, w tym Michała Kubiaka, który w meczu nie zagrał. Trzeba jednak oddać bielszczanom, że walczyli i ta walka im się opłaciła, bo wyrwali rywalowi cenny punkt. To jedno oczko nie zmienia faktu, że BBTS zajmuje ostatnie miejsce w tabeli i do 11. drużyny traci kolejne dwa. Co do samego meczu, to można go określić pojedynkiem atakujących, bo to oni głównie zdobywali w tym meczu punkty – zarówno Mateusz Malinowski, jak i Jose Luis Gonzalez zapisali na swoim koncie 29 oczek i atakowali ze skutecznością wynoszącą ponad 50%. Podopieczni Lorenzo Bernardiego mają czego żałować, bo w meczu prowadzili już 2:1 i 16:14 w czwartym secie, ale dali sobie wyrwać wygraną w tej partii. – Nas ten mecz może cieszyć. Po trzech sromotnych porażkach, gdzie tak naprawdę nie podjęliśmy walki z rywalami, dzisiaj można było zobaczyć, że chłopcy biją się o każdą piłkę – nie krył zadowolenia mimo przegranej Janusz Bułkowski, trener BBTS-u.

BBTS Bielsko-Biała – Jastrzębski Węgiel 2:3
(25:22, 22:25, 20:25, 25:20, 12:15)

Zła passa Effectora trwa. Kielczanie przegrali na wyjeździe 1:3 z AZS-em Olsztyn i jak na razie w tym roku pozostają bez zwycięstwa na koncie. Na Warmię podopieczni Dariusza Daszkiewicza udali się w okrojonym składzie, bo nadal niedysponowany jest Cristian Poglajen, przeziębienie z kolei dopadło Mateusza Bieńka, zaś do końca nie wiadomo było, czy będzie mógł zagrać Bruno Romanutti. Olsztynianie tylko w trzecim secie pozwolili się rywalowi rozegrać, a w drugim i czwartym zdominowali rywala. Bardzo dobre zawody rozegrał Maciej Dobrowolski, który sprawiedliwie obdzielał kolegów piłkami. Poza tym gospodarze królowali we wszystkich elementach, tylko w popełnionych błędach był remis (po 18). Po stronie Effectora bardzo dobre spotkanie rozegrał Adrian Staszewski, który obok podopiecznych Krzysztofa StelmachaPablo Bengolei i Rafała Buszka – był najlepiej punktującym zawodnikiem meczu (19 punktów). – Na pewno nie zabrakło zaangażowania, tego zawodnikom nie mogę zarzucić, starali się walczyć o każdą piłkę. Zabrakło umiejętności – podsumował występ swoich podopiecznych trener Daszkiewicz.

Indykpol AZS Olsztyn – Effector Kielce 3:1
(25:23, 25:17, 23:25, 25:16)

Zobacz również:
Wyniki 14. kolejki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved