Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ORLEN Liga > Bogumiła Pyziołek: Musimy poprawić skuteczność w końcówkach

Bogumiła Pyziołek: Musimy poprawić skuteczność w końcówkach

fot. Łukasz Krzywański

- W drugim secie prowadzimy 23:18 i nie potrafimy skończyć dwóch akcji. Nad tym na pewno musimy mocno się zastanowić i wyciągnąć odpowiednie wnioski - po zwycięstwie nad wicemistrzem Polski komentuje przyjmująca Impelu Wrocław, Bogumiła Pyziołek.

Pierwszy i czwarty set wygrany wysoko, ale w drugiej i w trzeciej odsłonie rywalki zawiesiły wam bardzo wysoko poprzeczkę.

Bogumiła Pyziołek: – Byłyśmy przygotowane na tak ciężką walkę. Wiedziałyśmy, że zespół z Dąbrowy Górniczej będzie chciał przełamać się po ostatniej wysokiej porażce i udowodnić, że jest bardzo silną drużyną, a tamten mecz to była tylko taka jednorazowa wpadka. Starałyśmy się być skoncentrowane, ale jednak w drugiej i w trzeciej partii ta koncentracja gdzieś nam uciekła i po raz kolejny przegrałyśmy w końcówce. W drugim secie prowadzimy 23:18 i nie potrafimy skończyć dwóch akcji. Nad tym na pewno musimy bardzo mocno się zastanowić i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Nie możemy tracić tylu punktów z rzędu i praktycznie przegrywać wygranego seta, ale oczywiście cieszymy się dzisiaj z tych trzech punktów, które są najważniejsze.

Przestój w drugim secie był spowodowany tylko utratą koncentracji, czy może gdzieś w głowach siedziała wam żółta kartka, którą chwilę wcześniej otrzymał trener Aleksandersen?



– Ta kartka nie miała znaczenia – nie straciłyśmy przez nią punktu, nie było żadnych konsekwencji. Wydaje mi się, że na takie rzeczy musimy być uodpornione. Być może wpłynęło to na nas jakoś podświadomie, choć ja osobiście uważam, że jednak nie miało znaczenia…

Może czułyście się trochę pokrzywdzone? Trener Aleksandersen nie zgodził się z decyzją arbitra, cynicznie się pokłonił i mogło to przełożyć się na zespół…

– Moim zdaniem nie miało to znaczenia. Po prostu zabrakło nam czegoś, żeby skończyć dwie piłki i tym samym całego seta.

Wasze rywalki powiedziały przed chwilą, że naoglądały się przed meczem szalonej końcówki w wykonaniu piłkarzy ręcznych i zamierzały podobnie walczyć do ostatniej piłki. Może wy nie „odrobiłyście lekcji” i nie obejrzałyście tego spotkania.

– Osobiście oglądałam od stanu 29:30, jak Polacy jeszcze przegrywali i widziałam samą końcówkę, więc załapałam się na najlepsze. Drużyna Tauronu Dąbrowy Górniczej naprawdę walczyła, podbijała bardzo dużo piłek. U nas tej obrony momentami brakowało, ale później gra wyglądała już lepiej. Miałyśmy dokładniejsze przyjęcie, kończyłyśmy swoje ataki. Dodatkowo funkcjonował element bloku – nie wiem, ile razy Agnieszka Kąkolewska powstrzymała rywalki, ale… Asia Kaczor pokrzykuje, że wykonała dziewięć bloków, więc to chyba jasno pokazuje, iż był to jeden z kluczowych elementów tego spotkania.

Potwierdza się trochę teoria o Impelu Wrocław, że gdy Maren Brinker gra dobrze, to Impel wygrywa. Gdy niemiecka gwiazda gra słabiej, zaczynają się problemy…

– Maren faktycznie zagrała koncertowo, ale nie widzę zależności, żeby w naszej drużynie od jednej zawodniczki miały zależeć wyniki całego zespołu. Mamy wiele utalentowanych dziewczyn, więc zawsze ktoś może wejść z ławki i pociągnąć grę zespołu.

W meczu przeciw wicemistrzyniom Polski można by powiedzieć, że to Bogumiła Pyziołek była tą wchodzącą, która pociągnęła grę w trudnym momencie.

– Staram się robić, co do mnie należy. Cieszę się, że wchodząc z ławki, mogłam pomóc drużynie i dołożyć coś od siebie do naszego triumfu. Aczkolwiek nie było to zbyt trudnym zadaniem, bo w tym spotkaniu cała drużyna zagrała naprawdę dobrze.

Wicemistrz ograny, a co stało się przed tygodniem w potyczce z mistrzem Polski? Atom Trefl znów pokonał was w końcówkach. Niby walczyłyście, a jednak w ostatnich piłkach odbierałyście sobie szanse na zwycięstwo, podobnie jak w drugim secie tego meczu…

– No właśnie. Dobrym pytaniem jest to, co czasami dzieje się z nami w ostatnich piłkach. W Sopocie grałyśmy dobrze do stanu 21:18, a potem stanęłyśmy i nie byłyśmy w stanie skończyć żadnej akcji. Przy większej przewadze dziś było podobnie, dlatego musimy to wyeliminować. Ale tego spotkania z Treflem nie rozpamiętujemy, gdyż zaraz potem miałyśmy mecz w ramach Pucharu Challenge i teraz spotkanie z zespołem z Dąbrowy Górniczej, więc idziemy dalej i mamy nadzieję, że w tych decydujących spotkaniach fazy play-off na obecnym mistrzu Polski zdołamy się jeszcze odegrać.

Puchar Challenge to słabo obsadzony europejski puchar, którego zasadność rozgrywania, a raczej jej braku podnosi wielu ekspertów. W waszym przypadku można jednak pokusić się o stwierdzenie, że spotkania z przeciętnymi europejskimi przeciwnikami są bardzo dobrym przetarciem przed trudnymi potyczkami w lidze.

– To prawda, że Challenge Cup nie jest najmocniejszym pucharem i rywale w nim grający nie są najsilniejsi. Rzeczywiście takie spotkania się nam przydają i akurat ten bezpośredni mecz zaraz po porażce w Sopocie był bardzo ważny, aby podnieść nasze morale. Poza tym uważam, że większa ilość spotkań nie jest żadnym problemem, bo można na nich efektywniej pracować nad poprawą niektórych elementów niż na zwykłych treningach, których ostatnio, z powodu napiętego kalendarza gier, mamy mało. Teraz już w środę przed nami rewanż w Pucharze Challenge, więc mam nadzieję, że będzie to dla nas kolejne dobre przetarcie i szansa na poprawę błędów przed najbliższym wyjazdem do Muszyny.

W lidze do końca rundy zasadniczej czekają was już same trudne spotkania. Z drugiej strony dzisiejszym zwycięstwem praktycznie zapewniłyście sobie co najmniej trzecie miejsce przed fazą play-off. Jaką przyjmiecie strategię na najbliższe tygodnie?

– O play-off jeszcze nie myślimy i nie kalkulujemy, z kim będziemy grały oraz jak ułoży się drabinka. Myślimy o najbliższych spotkaniach i konsekwentnie dążymy do zwycięstwa. Kalendarz tak się ułożył, że do końca rundy zasadniczej na naszej drodze stoją już tylko trudni rywale, ale nie ma nad czym płakać. Trzeba zewrzeć szeregi i walczyć o każdy punkt.

Na koniec pytanie rozluźniające. Ostatnio Anna Werblińska powiedziała w rozmowie z nami, że z całego serca życzy ci wszystkiego najlepszego, ale na koniec sezonu jednak medalu w kolorze srebrnym. Czego w takim razie Bogumiła Pyziołek życzy siostrze?

– Dokładnie tego samego (śmiech). Ania ma już trochę złotych medali na koncie, więc w tym sezonie niech zadowoli się srebrem, a złoto trafi w ręce Impelu Wrocław.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ORLEN Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved