Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Jakub Bednaruk: Wyszliśmy po to, żeby wygrać

Jakub Bednaruk: Wyszliśmy po to, żeby wygrać

fot. Cezary Makarewicz

- Wyszliśmy takim składem, jakim wyszliśmy, ale wyszliśmy po to, żeby wygrać. Jeżeli ktoś nam zarzuci, że nie włożyliśmy w to serca, to dostanie w twarz - powiedział po meczu w Siedlcach Jakub Bednaruk. Jego podopieczni przegrali i odpadli z Pucharu Polski.

AZS Politechnika Warszawska skończył swoją przygodę w Pucharze Polski na VI rundzie po dosyć zaskakującej porażce z KPS-em Siedlce. – Na meczu panowała świetna atmosfera, było mnóstwo emocji poza tym czwartym setem, w którym nie mogliśmy sobie poradzić – przyznał na pomeczowej konferencji Jakub Bednaruk. Zdecydowaliśmy się dzisiaj na przegląd kadr, dla mnie to jest bardzo istotna informacja. Chciałem sprawdzić, jak ci zawodnicy nie z podstawowego składu, jak Paweł Kaczorowski, Maciej Stępień czy Przemek Smoliński, będą reagować – tłumaczył trener warszawskiego zespołu. – Na pewno nie mam pretensji o zaangażowanie, bo walczyli i na pewno chcieli, dawali to serducho, ale troszkę zabrakło umiejętności. Poza tym ja sobie przypominam mecz z poprzedniego sezonu, jak w Kędzierzynie-Koźlu przegraliśmy 0:3, dostaliśmy 15 asów w ciągu trzech setów, dzisiaj dostaliśmy 21 asów i 6 razy oddaliśmy na drugą stronę piłkę, czyli 27 w sumie. Oczywiście, możemy się tłumaczyć piłkami, niską salą, wiele razy ta piłka trafiała w sufit, ale jednak to jest niedopuszczalne, żeby w meczu dostawać 21 bezpośrednich asów, to na pewno jest dla nas pstryczek w nos i nie jest to powód do dumy. Ale na pewno gratuluję zespołowi z Siedlec, zagrał bardzo dobry mecz, przez dwa sety nie wiedzieliśmy, co robić, nie mieliśmy recepty. Przy takiej zagrywce ciężko się gra, naprawdę. To, co dzisiaj wyprawiał pan Schulz, zaserwował 11 asów i popełnił 5 błędów, takiego wskaźnika nie widziałem nigdy w życiu. Krótkim, jak na trenera, ale nie widziałem, to Juantorena tak gra i to jest maksymalnie jeden zawodnik na świecie, brawo. Mecz rozstrzygnął się na zagrywce, na przyjęciu, później to już było takie bicie głową o ścianę – podsumował szkoleniowiec AZS-u.

Również Michał Potera, pełniący pod nieobecność Macieja Pawlińskiego obowiązki kapitana zespołu, przyznał, że decydująca w tym spotkaniu była dyspozycja siedlczan na zagrywce. – Zawodnicy, którzy u nas grali, z całą pewnością do tego meczu podeszli w stu procentach profesjonalnie, w stu procentach byli zaangażowani, jednak zespół z Siedlec nie do końca dał nam dzisiaj pograć w siatkówkę. Mecz w zasadzie odbył się tylko w polu serwisowym, my zaczynaliśmy praktycznie każdego seta od 0:6, gdyby te asy podliczyć, nam też się udało ze dwa czy trzy asy zaserwować, ale ciężko tak grać w siatkówkę. W pewnym momencie Damian Schulz wziął na barki ciężar gry, bo w pierwszym secie do pewnego momentu naprawdę wydawało się, że tę partię wygramy, ale potem on wszedł na zagrywkę i set skończył się wynikiem odwrotnym, niż byśmy sobie tego życzyli. Na pewno gratulacje dla zespołu z Siedlec, bo zagrali fantastyczny mecz. Kibice na pewno wszyscy są szczęśliwi poza garstką naszych, która przyjechała. Gratulacje i powodzenia w następnej rundzie – zakończył swoją wypowiedź libero AZS-u.

Przy tak zaskakującym wyniku nie zabrakło pytania, czy warszawianie nie odpuścili tego spotkania. W końcu zdobycie pucharu wydaje się mało prawdopodobne, a najważniejsze w tym momencie są dla nich ligowe punkty. Jakub Bednaruk jednak bardzo zdecydowanie zaprzeczył takim sugestiom. – Jeżeli ktoś zarzuci mi, że odpuściliśmy ten mecz, to mogę być nieprzyjemny i niemiły. Oczywiście, my za dwa dni gramy ważne spotkanie, mam zawodnika, który ma 38 lat i nie mogę go targać co dwa dni na mecze. Dzisiaj wyszliśmy takim składem, jakim wyszliśmy, ale wyszliśmy po to, żeby wygrać. Jeżeli ktoś nam zarzuci, że nie włożyliśmy w to serca, to dostanie w twarz – kategorycznie zadeklarował trener akademików. Przyznał natomiast, że mimo posiadanych materiałów dotyczących siedleckiego zespołu rywal go zaskoczył swoją dyspozycją w polu serwisowym. – Na pewno nie spodziewałem się, że rywal tak odpali na zagrywce, bo bardzo się przygotowaliśmy do tego meczu, analizowaliśmy, mamy ostatnich kilka meczów z Siedlec, byliśmy faktycznie do tego meczu przygotowani, ale tutaj siatkówki było bardzo mało, jak się dostaje tyle asów. Mamy problem ze zrozumieniem się z drugim rozgrywającym, a to jest młody chłopak i takie mecze na pewno są mu potrzebne, bo on nie wie jeszcze, co to znaczy grać pod presją, a dzisiaj jak kibice krzyknęli, to nie za bardzo wiedział, gdzie jest, więc takie spotkanie jest dla niego dużą nauką i cieszę się, że on taką naukę zbiera, ale nie spodziewałem się, że tak możemy zostać zmieceni, jeżeli chodzi o zagrywkę i nasze przyjęcie.



Takie spotkania jak to w środę pokazują, że zespół z I ligi ma szanse wygrać z zespołem występującym w PlusLidze, jednak zdaniem Jakuba Bednaruka różnica między tymi rozgrywkami jest spora. – Trzeba tutaj wziąć pod uwagę wiele aspektów, bo jedni by chcieli, by ta różnica była jak najmniejsza, drudzy by powiedzieli, że wcale takiej małej różnicy nie ma. Jest ogromna. Prawda jest taka, że zupełnie nie wiadomo, jak Siedlce wyglądałyby np. w Ergo Arenie, gdzie różnica jest znacząca dla zawodników, nie wiadomo, jak przy pięciu tysiącach ludzi reaguje jeden czy drugi zawodnik. Jeżeli chodzi o umiejętności, to wielu graczy, którzy się wybijają, trafia potem do PlusLigi. Ale ja mam w sztabie sześć czy siedem osób, a Sławek (Gerymski – przyp. red.) robi sam to, co dla mnie robi pięć osób. Jest bardzo dużo różnic organizacyjnych. A sam poziom sportowy? Też ciężko by było, może by były jakieś pojedyncze zwycięstwa, ale np. na przestrzeni play-off wątpię. Trzeba zagrać w dużej hali, a to jest naprawdę problem, tak jak dla nas. Dzisiaj zaliczaliśmy sufit, bo uczymy się, że jak jest mocna zagrywka, to trzeba pchać ją jak najwyżej do góry, żeby zostawić u siebie na boisku. Tutaj zaliczyliśmy tylko parę razy sufit. Wiele jest takich sytuacji, ale ciężko to sprawdzić, zweryfikować, bo kiedy? – spytał retorycznie opiekun inżynierów. Przyznał jednocześnie, że każdy z zawodników z I ligi ma szansę, by trafić do wyższej klasy rozgrywkowej. – Na pewno każdy z tych chłopaków chciałby chociażby spróbować, chyba tylko Zbierski grał w Jastrzębiu, reszta nie wiem, czy miała jakiś epizod w PlusLidze. Dla takiego Pawła Kaczorowskiego, który nie był nawet wybijającą się postacią w pierwszej lidze, to podczas sezonu tutaj, jak on zobaczy, na czym te różnice polegają, to będzie wielkie przeżycie i ja tego każdemu z nich życzę. Dla mnie różnica jednego sezonu przesiedzianego na ławce we Włoszech to były nieprawdopodobne przeżycia, a wydaje mi się, że mniej więcej można by to porównywać, czyli dla każdego tego chłopaka przyjazd, wejście do ligi, a jeszcze granie, to już w ogóle byłoby fantastyczne, nawet sezon, żeby zobaczyć, jakie są różnice. Każdy z nich ma szansę, proszę bardzo, my Michała Poterę wyciągnęliśmy z Będzina, a teraz jest czołowym libero w Polsce, więc naprawdę wszystkim tego życzę – zakończył swoją wypowiedź Bednaruk.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved