Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Strefa Eksperta: Jakub Novotny o taktyce i chwilach słabości

Strefa Eksperta: Jakub Novotny o taktyce i chwilach słabości

fot. archiwum

W kolejnej odsłonie Strefy Eksperta swoimi opiniami czy spostrzeżeniami na temat 14. kolejki PlusLigi z czytelnikami Strefy Siatkówki podzielił się Jakub Novotny. Zdradził on też, kogo będzie mu brakować na siatkarskich parkietach w roli zawodnika.

Effector Kielce – AZS Częstochowa

To było pewne zwycięstwo gości, a sam mecz był bardzo ważny dla obu drużyn. Obydwa zespoły grały o cenne punkty do tabeli. Cały mecz jednak przebiegał pod dyktando AZS-u Częstochowa. Tamtejsi zawodnicy, według mnie, byli lepsi od rywali w trzech podstawowych elementach gry: w ataku, bloku, a także popełnili mniej błędów własnych. Zwłaszcza ten trzeci aspekt był bardzo ważny, bo kielczanie mylili się aż osiemnastokrotnie, podczas gdy częstochowianie zaledwie dziewięciokrotnie. Biorąc pod uwagę to, że było to trzysetowe spotkanie, jest to zbyt wielka różnica. Znalazło to zresztą odzwierciedlenie w końcowym rezultacie. Ponadto AZS lepiej radził sobie w przyjęciu, dzięki czemu podopieczni Marka Kardoša mogli realizować założenia taktyczne. Atak, mała liczba błędów i właśnie taktyka – to był ich klucz do zwycięstwa.

Jastrzębski Węgiel – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle



To był hit kolejki. Jastrzębianie grali przez cały czas bez obu atakujących, których musiał zastąpić Francuz Nicolas Marechal. Zresztą, z całkiem dobrym rezultatem. Każdy z zespołów w przekroju całego meczu miał momenty, w których dominował, a także chwile słabości. Jastrzębski Węgiel powinien wygrać tego pierwszego seta, a wówczas wynik mógł być całkiem inny. W drugiej partii już dominowała ZAKSA. W tie-breaku natomiast jastrzębianie początkowo prowadzili, ale ostatecznie to kędzierzynianie zgarnęli dwa punkty.

To był dobry mecz, w którym było widać, że rywalizują ze sobą dwie świetne drużyny. ZAKSA lepiej radziła sobie w ataku i zagrywce, ale z drugiej strony to Jastrzębski Węgiel lepiej grał blokiem. Podobał mi się też występ kędzierzyńskiego atakującego, Grzegorza Boćka, nawet jeśli, moim zdaniem, zbyt wiele razy został zablokowany. W innych elementach: w bloku czy zagrywce radził sobie nieźle, atakował również na dużej skuteczności.

PGE Skra Bełchatów – Cerrad Czarni Radom

Skra chciała się zrewanżować Czarnym – to było widać wyraźnie od samego początku. Bełchatowianie byli bardzo skoncentrowani, obrali dobrą taktykę. Różnicę na ich korzyść zrobiła natomiast zagrywka: zawodnicy Skry zagrywali bardzo dobrze, popisali się 9 asami w trakcie trzech setów. Dodatkowo Stephane Antiga posyłał na stronę radomian bardzo trudne piłki – naprawdę, bardzo mi będzie go brakować w roli zawodnika. Również Mariusz Wlazły miał swój dzień i rozegrał dobre zawody, zwłaszcza w elemencie ataku. Młody drugi rozgrywający bełchatowian także jest w formie i udowodnił, po raz drugi zresztą, że zasługuje na grę w PlusLidze. Jeśli chodzi o cały mecz, to nerwowo było jedynie w pierwszym secie, kolejne dwa padły gładkim łupem Skry.

AZS Politechnika Warszawska – Indykpol AZS Olsztyn

Warszawianie pomyślnie otworzyli to spotkanie, głównie za sprawą dobrej zagrywki i skutecznego bloku. Oni zniszczyli obu olsztyńskich atakujących. Miejscowi dominowali w pierwszych dwóch setach, ale w trzecim olsztynianie zmienili taktykę, zmienili zagrywkę i zaczęli serwować agresywne floaty, co przyniosło efekt. Wyłączyli dzięki temu z gry Iwana Kolewa, który musiał zostać zmieniony. To jednak było zbyt mało: przez cały mecz obaj olsztyńscy atakujący mieli duże problemy ze skończeniem ataku, a Rafał Buszek w pojedynkę nie mógł nic zrobić. W Politechnice Warszawskiej podobało mi się to, jak zagrali Juraj Zaťko i Paweł Adamajtis, który zaskoczył mnie w bardzo pozytywny sposób.

LOTOS Trefl Gdańsk – BBTS Bielsko-Biała

Bielszczanie byli poza grą. Trefl zaś ani przez chwilę nie miał najdrobniejszych problemów i odniósł pewne zwycięstwo. Świetnie zagrał Wojciech Żaliński, Jakub Jarosz utrzymał równy poziom. Jednak z drugiej strony to kolejne spotkanie, które nie było najlepsze w wykonaniu atakującego BBTS-u. Gdańszczanie byli lepsi od rywali w każdym jednym elemencie, zwłaszcza w ataku i bloku, co zrobiło różnicę na ich korzyść. Bielszczanie zaś muszą zacząć myśleć o nowych wzmocnieniach i transferach, jeśli chcą w przyszłym sezonie podjąć walkę w PlusLidze.

Transfer Bydgoszcz – Asseco Resovia Rzeszów

Wszyscy byliśmy świadkami tego, że rzeszowianie w pełni kontrolowali ten mecz: od samego początku aż do końca. Jedynym momentem, w którym mieli nieco trudności, był pierwszy set. Mistrzowie Polski jednakże przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę dzięki swojemu doświadczeniu. Po tym kolejne dwie partie były już dla nich łatwiejsze. Jednakże tylko na papierze, bo w rzeczywistości było to zacięte spotkanie. W statystykach oba zespoły spisywały się podobnie: czy to w bloku, czy w ataku, czy w zagrywce, a także w liczbie popełnionych błędów własnych. To pokazuje, że bydgoszczanie „byli w grze”. Rzeszowianie zwyczajnie wykorzystali swoje doświadczenie, a także większe umiejętności w decydujących momentach meczu. Być może jedynie w trzecim secie zwycięstwo przyszło im łatwo.

Jeśli chodzi o występ zawodników, to podobała mi się gra Piotra Nowakowskiego: miał wysoką skuteczność w ataku, ani razu też nie pomylił się w tym elemencie, zaliczył jednego asa i trzy bloki. To był idealny występ, jeśli chodzi o środkowego.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved