Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Wraca Puchar Polski, a w nim już drużyny z PlusLigi

Wraca Puchar Polski, a w nim już drużyny z PlusLigi

fot. archiwum

W środę rozegrane zostaną cztery spotkania VI rundy Pucharu Polski siatkarzy. Wydaje się, że łatwiejsze zadanie mają plusligowe ekipy, które zmierzą się z zespołami pierwszoligowymi. Czy rzeczywiście będzie tym drużynom lżej?

Na pewno ciekawie zapowiada się pojedynek Effectora z Treflem. Obie ekipy spotkały się niedawno w rozgrywkach plusligowych i gdańszczanie we własnej hali pokonali podopiecznych Dariusza Daszkiewicza w trzech setach. Drużyna z Gdańska sprawiała wtedy swoim rywalom spore problemy w przyjęciu, co zaowocowało pięcioma asami, a także pięcioma błędami w przyjęciu Effectora. Wielokrotnie gdańszczanie utrudniali też tym elementem grę zespołu Kielc. Siatkarze Effectora potrafili nawiązać walkę z przeciwnikami, ale błędy własne sprawiły, że musieli zapomnieć o wygraniu choćby seta. – W decydujących momentach nie pękliśmy i to mnie bardzo cieszy. Równie dobrze ten mecz mógłby potoczyć się w inną stronę – przyznał po meczu trener gdańszczan, Radosław Panas.Przy takiej ilości błędów nie można wygrać spotkania – dodał Łukasz Polański. Kielecka drużyna wystąpi w meczu przeciwko gdańszczanom osłabiona. W szpitalu przebywa bowiem Cristian Poglajen, któremu na czole wyrósł ropień, który może okazać się dość niebezpieczny dla zdrowia tego zawodnika. Zmianie ulegnie też miejsce rozgrywania meczu – kielczanie nie zagrają w swojej normalnej hali w Kielcach, a w Ostrowcu Świętokrzyskim. Wygrany z pary Effector – Trefl zmierzy się ze zwycięzcą rywalizacji KPS Siedlce Banki Spółdziecze z Grupy BPS – AZS Politechnika Warszawska.

W tej dwójce wydaje się, że faworytem spotkania są zawodnicy ze stolicy, tym bardziej że pierwszoligowy KPS jest obecnie na fali opadającej. Siedlczanie przegrali swoje trzy ostatnie pojedynki w lidze i obecnie plasują się w połowie stawki – na piątym miejscu. W ostatnim spotkaniu siedlczanie spisywali się już nie najgorzej i choć ulegli Krispolowi Września, to dopiero w tie-breaku – momentami pokazując się z naprawdę dobrej strony. Ekipa z Siedlec w tym sezonie rozegrała już pięć spotkań, które kończyły się w tie-breaku, udało im się jednak wygrać tylko w jednym. Wydaje się więc, że jeśli pierwszoligowcy myślą o wygranej z akademikami, to spotkanie to musi rozstrzygnąć się szybciej. Z kolei podopieczni Jakuba Bednaruka weszli w nowy rok z przytupem i jak na razie w 2014 mają na koncie dwie wygrane – z AZS-em Częstochowa na wyjeździe i AZS-em Olsztyn we własnej hali. Zwłaszcza w tym ostatnim spotkaniu warszawianie zaprezentowali bardzo skuteczną siatkówkę, pozwalając przeciwnikom ugrać jedynie seta. W pozostałych stołeczni wygrywali już bardzo pewnie. Wydaje się więc, że w meczu z siedleckim KPS-em drużyna z Warszawy nie powinna mieć większych problemów.

Plusligowe zespoły zmierzą się w pojedynku w Bielsku-Białej, gdzie beniaminek polskiej ekstraklasy zagra z Transferem Bydgoszcz. Ten pojedynek to jedna wielka niewiadoma, choć trzeba przyznać, że bydgoszczanie po zmianie trenera i pewnych roszadach w składzie już nie są tym samym zespołem i w rozgrywkach ligowych walczą, by odbić się od dna tabeli. Mimo ostatniej porażki w meczu z mistrzami Polski plany w Bydgoszczy się nie zmieniły i zespół nadal chce wygrywać. Wspomniane odbijanie się od dna ligowej tabeli idzie im dobrze, bowiem obecnie Transfer po długim czasie bycia „czerwoną latarnią” ligi przeskoczył na przedostatnią pozycję. Obecnie ostatnią pozycję zajmują właśnie bielszczanie. Trzy zwycięstwa to za mało, by plasować się wyżej – podopieczni trenera Bułkowskiego, choć nie wyszli poza dolną strefę tabeli PlusLigi, długi czas utrzymywali się nad ostatnią pozycją. Ostatnie porażki zepchnęły BBTS na niechlubne miejsce. W bezpośrednim pojedynku obu drużyn lepsi okazali się grający we własnej hali bydgoszczanie (3:1), zatem próbującym złapać wreszcie swój odpowiedni poziom bielszczanom w pojedynku Pucharu Polski zależeć będzie na rewanżu. Jeśli ustabilizują grę w przyjęciu, zniwelują błędy własne, a także ugryzą przeciwników zagrywką – może im się udać, choć ciężko będzie im pokonać grających obecnie pod wodzą charyzmatycznego Vitala Heynena bydgoszczan.



Zwycięzca z tej pary zmierzy się z drużyną, która wygra starcie MKS Banimex Będzin – AZS Częstochowa. Po ostatnich problemach w PlusLidze wydaje się, że ekipa prowadzona przez Marka Kardosa wychodzi na prostą, choć wygrana w jednym spotkaniu wcale nie musi tego oznaczać. Tym bardziej, że częstochowianie zmierzą się z obecnym liderem pierwszej ligi, mocno aspirującym do gry w ekstraklasie. Dla będzinian będzie to okazja do pokazania swoich możliwości, więc z pewnością będą chcieli ją wykorzystać w 100%. Choć częstochowianie pokonali w ostatnim meczu Effectora Kielce, to nadal bliżej im końca niż choćby środkowej części tabeli PlusLigi. Ewidentnie w tym sezonie drużynie spod Jasnej Góry trudno jest złapać odpowiedni rytm gry i brakuje jej pewności siebie. Tymczasem drużyna Damiana Dacewicza (byłego asystenta Marka Kardosa) przegrała na pierwszoligowych parkietach tylko dwa spotkania i ambitnie podchodzi do swojej przyszłości. Dla AZS-u będzie to dobry moment na odbudowanie siły zespołu, tylko czy zespół z Będzina pozwoli mu to wykorzystać?

Zobacz również:
Drabinka Pucharu Polski mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved