Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Rafał Sobański: Do końca wierzyliśmy w sukces

Rafał Sobański: Do końca wierzyliśmy w sukces

fot. archiwum

W sobotę siatkarze tyskiego TKS-u udali się do Kęt, gdzie zmierzyli się z Kęczaninem. Spotkanie było bardzo wyrównane, a o jego losach zadecydował dopiero tie-break. O recepcie na sukces w Kętach opowiedział Rafał Sobański, przyjmujący z Tychów.

W pierwszej odsłonie pojedynku graliście bardzo dobrze, widać było, że do Kęt przyjechaliście bardzo zmobilizowani.

Rafał Sobański: – Duże znaczenie w tym meczu miała koncentracja i wiara w końcowy sukces, której nawet na moment nie straciliśmy. Innym czynnikiem była chęć rewanżu za porażkę 0:3 w poprzedniej rundzie. Bardzo chcieliśmy wygrać kolejny mecz, ponieważ w tym sezonie przegraliśmy już ich wiele. W końcu przyszedł czas, w którym wszystko odpowiednio zaczęło działać i możemy bić się z innymi drużynami o zwycięstwa, które pozwolą nam jeszcze bardziej uwierzyć w siebie.

Z kolei dwie kolejne odsłony wygrali miejscowi…

– Słabszy okres naszej gry zaczął się już pod koniec pierwszego seta, kiedy roztrwoniliśmy naszą wysoką przewagę, na szczęście po nerwowej końcówce udało nam się wygrać pierwszą odsłonę tego pojedynku. W drugim secie od początku walczyliśmy punkt za punkt i znowu w połowie seta zdarzył nam się przestój, nasza gra załamała się, nasze przyjęcie zaczęło wyglądać coraz gorzej. Myślę, że nasza niemoc głównie spowodowana była wieloma błędami własnymi, które popełnialiśmy niemal w każdej akcji. Przestaliśmy przyjmować zagrywkę, nie kończyliśmy swoich ataków, a nasz przeciwnik świetnie to wykorzystał i wygrał seta. W kolejnym było jeszcze gorzej, z akcji na akcję, zamiast grać lepiej, tylko pogłębialiśmy swoje błędy. Wyglądało to tak, jakbyśmy nigdy nie grali w siatkówkę, przebijaliśmy przeciwnikowi piłkę, a on robił z nami co chciał.

W trzecim secie trener Grzegorz Słaby postanowił zmienić niemal całą wyjściową szóstkę, na boisku pojawiło się aż pięciu zmienników. To był klucz do sukcesu?

– W meczu z Kęczaninem zagraliśmy wszyscy, tym samym pokazaliśmy, że mamy bardzo wyrównany skład, każdy może wnieść coś nowego do drużyny, a także swoją grą pomóc kolegom na boisku. Co do siebie zawsze jestem bardzo krytyczny, wiem też że potrafię grać lepiej niż w tym meczu. Set drugi, w którym zastąpiłem Grześka (Grzegorz Surma – przyp. red.), chciałbym jak najszybciej wymazać z pamięci, bo nie wiem kiedy ostatnio popełniłem tyle błędów własnych. Na szczęście już pod koniec trzeciego seta moja gra wróciła w miarę do normy i mogłem pomóc drużynie w wygraniu tego spotkania.

Ostatniego seta rozpoczęliście od wysokiego prowadzenia, później znowu przytrafił wam się przestój, jednak po nerwowej końcówce to wam udało się podnieść cenne dwa punkty z boiska. Wierzyliście w sukces do końca?

– Mimo dwóch przegranych setów do końca wierzyliśmy w sukces. Każdy, kto był na boisku, wierzył, że jeszcze nic straconego i że uda nam się zabrać do Tychów dwa cenne punkty. Tak też się stało, z czego ogromnie się cieszymy. W tie-breaku wygraliśmy kilka ważnych kontr, w końcówce asa zaserwował Damian Miller, co było świetnym sygnałem dla nas, by walczyć i nie poddawać się mimo niekorzystnego wyniku. Dobrze broniliśmy, udało się podbić ważne piłki, a przeciwnik popełnił błędy, to wszystko przełożyło się na to, że to nam udało się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Zwycięstwo z Kęczaninem Kęty, było waszym drugim z rzędu. W czym tkwi wasz noworoczny sukces?

– Tak naprawdę ciężko powiedzieć w czym tkwi sukces naszego zespołu w tym roku. Mieliśmy przerwę świąteczną, każdy z nas mógł odpocząć fizycznie i psychicznie, troszkę też odbudować swoje zdrowie. Wróciliśmy do treningów wypoczęci, głodni gry, a także z ogromną chęcią udowodnienia sobie i otaczającym nas ludziom, że jesteśmy w stanie grać lepiej i w końcu coś wygrać.

W następnej kolejce zmierzycie się z drużyną KPS-u Siedlce, której ostatnio przytrafił się słabszy okres. Myślisz, że uda wam się podtrzymać swoje pasmo zwycięstw?

– Siedlczanie będą bardzo trudnym przeciwnikiem. Aby wygrać, musimy wznieść się na sam szczyt naszych umiejętności oraz wystrzegać się błędów własnych, przez które tracimy punkty seriami, czy przestojów w naszej grze, takich jakie zdarzały nam się w Kętach. Poza tym rywale będą mocno zdeterminowani, ponieważ ostatnio przytrafiły im się dwie porażki z rzędu, na pewno będą chcieli również zrewanżować się za mecz z poprzedniej rundy, gdzie u siebie wygraliśmy z nimi 3:2. Oni muszą, my możemy. Mam nadzieję, że wszystko ułoży się po naszej myśli i będziemy kontynuować serię naszych zwycięstw.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved